O warunkach udzielania zamówień uzupełniającyh

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami (w moim przypadku), ilość roboty rośnie lawinowo (zawsze jakoś jedno z drugim idzie w parze, choćby człowiek na początku roku planował coś odwrotnego), więc dziś znowu będzie nieco trywialnie i dość krótko. Wrócę do tematu zamówień niegdyś nazywanych „uzupełniającymi”, który poruszałem na tych łamach m.in. przed dwoma laty. Wtedy pisałem o nadmiernych (w mojej opinii) oczekiwaniach co do szczegółowości opisu zakresu takiego zamówienia. Dziś będzie o innym problemie, tym razem wynikającym nie z twórczej interpretacji przepisów ustawy, ale wprost z nich – z art. 214 ust. 2 Pzp.

Umieszczono tam wymóg wskazania zakresu ewentualnych zamówień uzupełniających (dotyczących usług i robót) i opisu warunków, na jakich będą udzielane. I szczerze mówiąc – irytuje mnie już nawet kwestia redakcyjna. Zakładam, że ustawa byłaby w tym zakresie znacznie bardziej przejrzysta, gdyby te zasady umieścić wprost w art. 214 ust. 1 pkt 7 lub ewentualnie art. 134 ust. 2 pkt 8. To przecież tylko kilka słów, które czytelności wyżej omówionych przepisów w żaden sposób by nie zaburzyły, a czytelność ustawy jako takiej – podniosły.

Czytaj dalej →

O podpisie i znaczniku podpisu

W starych dobrych czasach sprawa z podpisami była prosta – wystarczyło przejechać piórem czy długopisem po kartce papieru i podpis był pewny i gotowy. Oczywiście, bywały różne wynalazki – zdarzyło mi się widzieć w swojej karierze oferty „podpisane” za pomocą faksymile, składanie dokumentów w postaci wydrukowanego skanu (i nie byłoby problemu, gdyby podpis też nie był zeskanowany), czy wreszcie – podpisami nieczytelnymi i nieopatrzonymi nazwiskiem w żadnej formie, po których zamawiający musieli dochodzić w procesie wyjaśnień, spod czyjej ręki wyszły. No i oczywiście był problem podstawowy – po podpisaniu ofertę czy inny dokument trzeba było dostarczyć do zamawiającego, a to wymagało czasu i pieniędzy, a na dodatek czasami kończyło się spóźnieniem.

Kilka lat temu zaczęła się era elektronicznych zamówień, a co za tym idzie – także elektronicznych podpisów. Właściwie wszystkie opisane powyżej problemy zniknęły – no, może poza podpisami zeskanowanymi, bowiem niektórzy wykonawcy z początku nie dostrzegli, na czym elektronizacja postępowania polega (jednak już od dłuższego czasu takiej oferty nie widziałem, więc był to zapewne problem wieku szczenięcego nowej epoki). Pojawiły się jednak nowe kłopoty, tym razem związane z podpisami elektronicznymi. O tym, że ustawodawca wymaga w tym zakresie za wiele, już w „szponach” pisałem (ot, choćby tutaj) – w postępowaniach krajowych wymogi określonych form podpisów wydają się zbędne, tym bardziej, że są dość skomplikowane.

Czytaj dalej →

O zamówieniach sektorowych u zamawiających klasycznych

Tytuł tego tekstu jest trochę na bakier z terminologią ustawową – zamawiający klasyczny udzielając zamówienia sektorowego staje się (w danym postępowaniu) zamawiającym sektorowym. Niemniej chyba dobrze oddaje zagadnienie, które zaplanowałem dzisiaj poruszyć – chodzi bowiem o przypadki, gdy zamawiający, który na co dzień udziela zamówień klasycznych, musi rozważyć, czy nie powinien zastosować do określonego postępowania reguł sektorowych. A reguły sektorowe to często dla takiego podmiotu zagadnienie z pogranicza czarnej magii (no, może nie jest aż tak źle, ale reguły jednak się różnią).

W dawnych czasach takie przypadki się nie zdarzały. Owszem, bywało, że zamawiający sektorowi musieli zmagać się z zamówieniami klasycznymi, jednak w drugą stronę reguła ta nie działała. Zmieniło się to wszystko definitywnie wraz z obecnie obowiązującą ustawą Pzp. Co prawda w jej art. 2 ust. 1 pkt 2 wpisano (pewnie dla zmylenia początkujących), że ustawę stosuje się do udzielania zamówień sektorowych przez zamawiających sektorowych, ale dalej w art. 5 ust. 1 pkt 1 napisano, że zwykły zamawiający publiczny też staje się zamawiającym sektorowym w zakresie, w jakim wykonuje działalność sektorową.

Czytaj dalej →

O dostępie do dokumentów zamówienia

Elektroniczny dostęp do dokumentów zamówienia jest już dla nas codziennością – od prawie dwóch dekad (od maja 2006) zamawiający mają obowiązek je publikować na stronach internetowych (najczęściej na platformach zakupowych), wykonawcy wiedzą, że tam mają ich szukać, a ogłoszenie o zamówieniu (swoją drogą, publikowane w internecie chyba jeszcze dawniej) ma do tych dokumentów zamówienia bezpośrednio kierować1. Oczywiście, ustawodawca przewidział wyjątki od tej zasady, dość ściśle określone – wynikają z art. 65 ust. 1 Pzp2, bywa obowiązkowa także wizja lokalna.

Taka internetowa publikacja jest bardzo wygodna. Wykonawca trafia na ogłoszenie (albo dostaje powiadomienie, czy to z własnoręcznie ustawionego mechanizmu w publikatorze, czy to z komercyjnej wyszukiwarki), klika na link, który prowadzi go do strony postępowania (przynajmniej w idealnym świecie) i ma jak na tacy wszystko, co jest potrzebne do oceny, czy w zamówieniu może i chce wystartować. Oczywiście, rolę pierwszego sita powinno robić ogłoszenie, ale te pomagają w niewielkim stopniu, głównie z powodu przeładowania informacjami i skomplikowanej formy (na przydatność ogłoszenia unijnego można w ogóle spuścić zasłonę milczenia).

Czytaj dalej →

O podawaniu warunków i przesłanek wykluczenia w ogłoszeniu o zamówieniu

eNotices2, ten zatruwający życie zamawiającym nieszczęsny wynalazek, przeszedł ostatnio pewne zmiany. Nie, żeby coś się diametralnie zmieniło – są pewne nowe funkcjonalności, które w teorii powinny pomagać (uzależnianie wyświetlanych pól od wartości wskazanych w innych polach – czyli tzw. „walidacja na żywo”), ale niespecjalnie pomagają, bo nie działają tak jak człowiek by tego oczekiwał (wbrew nazwie, z działaniem na żywo są problemy, a bez tego sensu to nie ma). Wśród nowinek jest też inne rozwiązanie, dla odmiany działające, ale jest z nim inny problem.

Tam, gdzie w formularzu ogłoszenia o zamówieniu mowa o warunkach udziału w postępowaniu i przesłankach wykluczenia, pojawiły się nowe pola (BT-806 i BT-821). Można w nich wybrać spośród trzech opcji: odesłać do dokumentów zamówienia, odesłać do JEDZ albo (wybierając jakże bezsensownie nazwane pole „Uwaga”) opisać warunki i przesłanki wykluczenia w samym ogłoszeniu o zamówieniu. I nie ulega wątpliwości, że wybranie jednej z pierwszych dwóch opcji na pewno ułatwia życie zamawiającym – mniej pól do wypełniania, mniej problemów z systemem, mniej potencjalnych błędów… Nie mówiąc już o wypełnianiu fatalnie skonstruowanych pól dotyczących przesłanek wykluczenia.

Czytaj dalej →

O zmianie bez zmiany

Byłem przekonany, że już kiedyś o tym w „szponach” pisałem. Jednak poszukiwania w tekstach z 14 lat nie przyniosły żadnego efektu, a temat to wart poruszenia i aktualny praktycznie „od zawsze”. A chodzi o niezwykle irytującą wykonawców i wprowadzającą do postępowań zamówieniowych sporą dawkę chaosu praktykę niektórych zamawiających – polegającą na zmienianiu treści SWZ bez określenia konkretnych zmian, wyłącznie poprzez odpowiedź na pytanie.

Oczywiście, odpowiadanie na wnioski o wyjaśnienie SWZ to najbardziej naturalna sytuacja, w której zmiana SWZ może nastąpić. Chodzi jednak o sposób, w który się to robi. Bo warto, aby odpowiadając na pytanie „Co zamawiający miał na myśli?” napisać nie tylko „Miał na myśli to i to”, ale także: „w związku z tym zamawiający zmienia punkt taki a taki SWZ poprzez dodanie/wykreślenie/zamianę itd.”. Nie ma potrzeby dołączać do tego ujednoliconej wersji dokumentu, choć to miły gest wobec wykonawców (a niekiedy, przy dużej ilości zmian, wręcz pożądany, choćby dla samego zamawiającego – aby odpowiadając na kolejne pytania albo dokonując kolejnych zmian, uniknął posługiwania się nieaktualnym brzmieniem zapisów).

Czytaj dalej →

O wynikach ankiety UZP

Kilka tygodni temu, pod sam koniec ubiegłego roku, nawiązywałem w „szponowym” tekście do ankiety ogłoszonej przez Prezesa UZP w zakresie przeglądu i oceny rozwiązań ustawy Pzp, a w gruncie rzeczy – pomysłów na jej zmiany. Dziś znamy wyniki tej ankiety i w gruncie rzeczy nie zaskakują. Owszem, można było zastanawiać się, jak wykonawcy zareagują na propozycję podniesienia progu stosowania ustawy, ale to kilka innych odpowiedzi w tym badaniu budzi moje zastanowienie.

Tylko jedna z tych kwestii związana jest z pytaniami o charakterze zamkniętym – mianowicie mocno zaskoczyły mnie odpowiedzi zamawiających dotyczące wprowadzenia w ustawie limitu odpowiedzialności odszkodowawczej (dokładnie tego problemu, o którym pisałem we wspomnianym na wstępie tekście). Nie, żebym się kłócił z kierunkiem, w którym idą (choć uważam, że ustawa powinna nakazywać wprowadzenie limitu, ale nie powinna go określać). Zaskakuje co innego – że chociaż mało który zamawiający taki limit w swoich dokumentach zamówienia wprowadza, pomysł wprowadzenia limitu w ustawie poparła większość zamawiających uczestniczących w ankiecie – aż 57%. Taki rozziew między teorią i praktyką. Cóż, może to wynika z faktu, że osoby zajmujące się zamówieniami widzą, że limit to coś sensownego, ale inne „siły” w ich instytucjach przeważają.

Czytaj dalej →

O wszczęciu postępowania i eNotices2

Temat eNotices2 wciska się na te łamy już od pewnego czasu, ale jakoś tak boczkiem – trudno pisać o czymś szerzej, gdy dla człowieka samego jest drogą przez mękę (cóż, związek może być trudny, bo trudny był jego początek, mianowicie rozpocząłem znajomość z nowym systemem od najmniej przejrzystego ogłoszenia, na dodatek w na tyle niestandardowym przypadku, że nie było kogo podejrzeć). System jest nieprzejrzysty i nieintuicyjny, nie chce współpracować z użytkownikiem, więc i mnie sporo dało szkolenie z tego tematu.

Zaczerpnąłem zatem wiedzy od Mateusza Bartosiewicza (i był to kontakt na tyle fajny i produktywny, że mogę z czystym sumieniem polecić). Nie tylko otworzył oczy na pewne zależności w systemie, które umykają intuicji człowieka, który przecież od lat miał do czynienia z eNotices, różnymi wersjami BZP i e-zamówieniami, nie tylko wskazał elementy, których lepiej nie tykać, bo więcej z tego szkody, niż pożytku (przeładowanie ogłoszeń zbędnymi informacjami to zresztą kolejny absurd, o którym jednak już pisałem), ale także zasygnalizował kilka dziur w systemie, które wołają o pomstę do nieba (i nie chodzi tu tylko o polskie tłumaczenie rodem z autotranslatora). I tematem dzisiejszego tekstu jest jedna z takich dziur, którą odkryłem przy okazji.

Czytaj dalej →

O pedantach-idealistach

Zacznę odrobinę z flanki (i wstęp być może będzie przydługi). Niedawno moją instytucję nawiedziła kontrola z Archiwum Narodowego. Oczywiście uchybienia dotyczące postępowania z dokumentami znalazła (na szczęście nie tymi zamówieniowymi), co spowodowało powstanie odpowiednich wewnętrznych wytycznych i cykl szkoleń. Przy okazji szkoleń padł blady strach na niektórych współpracowników, dla których znak sprawy czy konieczność archiwizacji w określony sposób były progami nie do przejścia. I ktoś powiedział, że ja bym pewnie w takich tematach się odnalazł – wszystko według numerków, jednym słowem wszechogarniający porządek (a o porządku w zamówieniach było tu chociażby dwa lata temu).

Cóż, zaprzeczyłem. Ścieżkę kariery obejmującą archiwa mogłem na swojej drodze życiowej obrać, ale tego nie zrobiłem. Dziś wiem, że błędem to nie było (choć pytanie, czy nie było błędem wejście na ścieżkę zamówień publicznych ;)). Choć zamiłowanie do porządku mam, będąc w takiej roli musiałbym ogarniać chaos, który jest nie do ogarnięcia. Próbowałbym zaprowadzić w nim porządek, ale nigdy by mi się to do końca nie miało prawa udać. A pedantem nie da się być na pół gwizdka – ta nieogarnięta część zatruwałaby życie. Dlatego archiwistom bardzo ich zadań współczuję i dzisiaj cieszę się, że nie muszę być w ich roli.

Czytaj dalej →

O ogłoszeniu o unieważnieniu zamówienia z wolnej ręki

Mamy w ustawie Pzp małą ciekawostkę. Art. 265 ust. 1, dotyczący postępowań powyżej progów unijnych, stanowi, że zamawiający publikuje ogłoszenie o udzieleniu zamówienia zawierające informację o wyniku postępowania. Z kolei art. 309 ust. 1, dotyczący postępowań o mniejszej wartości, stanowi, że zamawiający publikuje ogłoszenie o wyniku postępowania zawierające informację o udzieleniu zamówienia lub unieważnieniu postępowania. Ciekawostka, bo przepis „unijny” zdawałby się wskazywać na nieco węższy obowiązek informacyjny – wszak o udzieleniu zamówienia mowa jest wyłącznie wtedy, gdy w wyniku postępowania dojdzie do podpisania umowy. Praktycznie różnica jest jednak niewielka – wszak TED uparcie domaga się kontynuacji procedury i trzeba mieć zaiste silne nerwy, aby ignorować pojawiające się ponaglenia (choć przyznaję, nie wiem, jak to wygląda w eNotices2, jeszcze nie nadszedł czas pojawiania się takich ponagleń dotyczących ogłoszeń tam z trudem publikowanych). Poza tym dopisek naszego ustawodawcy o „zawieraniu informacji o wyniku postępowania” zdaje się rozszerzać zakres tematyczny ogłoszenia także i na unieważnienie.

Oczywiście, skoro ogłoszenie o zamówieniu było oznajmiane całemu światu, wypadałoby ten świat poinformować również o wyniku tego procesu zamówieniowego. Jeśli zawarto umowę – całkowicie naturalne i zrozumiałe jest publikowanie informacji z kim i na jakich warunkach umowę zawarto. Jeśli unieważniono postępowanie – także zrozumiałe jest publikowanie informacji o tym, że postępowanie skutku nie odniosło (i że być może można się spodziewać kolejnego podobnego).

Czytaj dalej →