Swego czasu (to już jakieś pięć lat temu) popełniłem dla „Buduj z Głową” tekst na temat najczęstszych błędów pojawiających się w kryteriach oceny ofert. Oczywiście, tak postawionego tematu nie da się łatwo zamknąć – coś, co w jednym postępowaniu będzie błędem, w innym może okazać się rozwiązaniem prawidłowym. Jednak pisałem o zjawiskach – złych wzorach, złych metodach, nieadekwatnych wagach, kryteriach niepotrzebnych, nieobecnych i martwych. Sporo tego było, ale jednak nie wszystko.
Nieomówiony był tam na przykład motyw kryterium martwych na etapie realizacji – czyli martwych nie dlatego, że i tak każdy wykonawca da tam maksa, ale martwych dlatego, że zamawiający postanawia postawić kryteria, a potem o nich zapomnieć. Oczywiście, ocenia oferty, przyznaje punkty w tym kryterium, czasami właśnie te punkty decydują o tym, kto wygra przetarg, ale w ślad za tym nie idzie żadne zobowiązanie wykonawcy. Bo w umowie przewidziano miejsce na cenę ale nie przewidziano miejsca na parametr oceniany w danym kryterium. Nie ma żadnego zapisu, który zmuszałby wykonawcę do jego faktycznego spełnienia.
Czytaj dalej