Chciałem napisać tekst żądaniu środków dowodowych nie wtedy, gdy ustawa to nakazuje (czyli przedmiotowych wraz z ofertą, a podmiotowych na wezwanie od najwyżej ocenionego, ale przed wyborem oferty najkorzystniejszej), ale dopiero po wyborze oferty, w ramach formalności przed zawarciem umowy. Zorientowałem się jednak, że ta brzydka i niezgodna z ustawą praktyka była już tematem tekstu w „Szponach”, ponad 4 lata temu (co prawda dotyczącego tylko przedmiotowych środków dowodowych, a nie podmiotowych, ale w gruncie rzeczy niewiele to zmienia, tylko o inny przepis ustawy chodzi).
W komentarzach do tamtego tekstu pojawiło się pytanie: a co, jeśli zamawiający żąda takich dokumentów dopiero po podpisaniu umowy – kart materiałowych, certyfikatów itp. Postępowanie jest już wtedy definitywnie skończone i w zasadzie nie ma przepisu, który by tego zabraniał. Czy takie postępowanie ma sen, zależy od tego, jaki to papierek i czego dotyczy. Jeśli dopiero na etapie realizacji zamawiający sprawdza jakiś kluczowy komponent przedmiotu zamówienia i dopiero wtedy wytyka wykonawcy niezgodność z SWZ, pojawia się problem, który może zagrozić realizacji zamówienia w ogóle. Jeśli tego przedmiotu nie da się łatwo i w podobnych pieniądzach zastąpić na taki element, który jest zgodny z wymaganiami, wykonanie zamówienia może być niemożliwe albo nieopłacalne.
Czytaj dalej