Pięć lat temu pisałem na łamach „Szponów” o konsekwencja oszukiwania zamawiającego, czy szerzej – wprowadzania go w błąd, wobec braku stosowania w postępowaniu fakultatywnych przesłanek wykluczenia z art. 109 ust. 1 pkt 8 i 10 Pzp. Doszedłem wtedy do wniosku, że jedyną konsekwencją jest nieuznanie w postępowaniu dokumentów z błędnymi informacjami, trudno mówić jednak o czymś więcej. Jednak w późniejszych dyskusjach pojawił się inny wątek, inna możliwość, którą pisząc tamten tekst przegapiłem – mianowicie wprowadzenia w błąd zamawiającego trudno nie potraktować jako czynu nieuczciwej konkurencji. Wszak przedsiębiorca próbuje zdobyć w takiej sytuacji przewagę nad konkurentami w nieuczciwy sposób. Efektem powinno być odrzucenie oferty na podstawie art. 226 ust. 1 pkt 7 Pzp.
Temu rozwiązaniu zaprzeczył jednak Sąd Okręgowy w Warszawie pełniący rolę „sądu zamówień publicznych” – w podesłanym mi przez Kubę Michalskiego wyroku z 28 lutego 2025 r., sygn. akt XXIII Zs 2/25. Podtrzymał w tym zakresie wyrok KIO, choć akurat Izba nie wypowiedziała się na temat możliwości zastosowania tej przesłanki odrzucenia, ale uznała po prostu, że nie doszło do wprowadzenia w błąd zamawiającego. Stanowisko sądu było jednak znacznie bardziej fundamentalne – swoje rozważania oparł na refleksji następującej: skoro zamawiający nie skorzystał z fakultatywnych przesłanek wykluczenia w zakresie wprowadzania go w błąd przez wykonawcę, nie może w związku z tym wprowadzeniem w błąd odrzucić oferty na innej podstawie. Uzasadnienie błądzi po peryferiach przepisów, a tak naprawdę jedynym rzeczowym argumentem jest powołanie się na zasadę przejrzystości – skoro zamawiający nie uwzględnił fakultatywnej przesłanki wykluczenia, to odrzucając z tego powodu on grałby nieuczciwie, a stosując art. 226 ust. 1 pkt 7 Pzp w odniesieniu do takiej oferty obchodziłby prawo.
Czytaj dalej