O charakterze wniosku o uchylenie zakazu zawarcia umowy

Jest sobie w ustawie instytucja uchylenia zakazu zawarcia umowy, stosowana w przypadku konieczności podpisania umowy zanim zostanie zakończone postępowanie odwoławcze. Niegdyś wniosków o takie uchylenie było bardzo mało (a uwzględnianych – bardzo, bardzo mało), teraz można zaobserwować wzrost liczby postanowień wydawanych w takich sprawach (w tym postanowień, w których KIO wnioski uwzględniała – co być może ma związek z terminem rozliczania środków przyznawanych w ramach KPO).

O tym, że rozwiązanie to powinno być stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach, pisać nie muszę. Wszak uwzględnienie takiego wniosku odbiera odwołującemu szansę na zmianę wyników postępowania. KIO może orzec o naruszeniu ustawy, ale już nie unieważni wyboru najkorzystniejszej oferty ani umowy. Oczywiście, odwołującemu pozostaje jeszcze szansa na dochodzenie roszczeń na drodze cywilnej (ale czekaj tatka latka, a rezultat niepewny), zamawiający może też zostać ukarany za naruszenie dyscypliny finansów publicznych (ale odwołującemu nic to nie pomoże).

Ale tekst ma nie być o tym, kiedy wniosek uwzględnić (zasady wynikające z art. 578 ust. 2 Pzp są dość jednoznaczne – a jak dla mnie pkt 2 tego przepisu został wprowadzony w życie dobrych kilka lat za późno, bo mógłby mi zaoszczędzić kilka miesięcy w pewnym postępowania). Zastanawiałem się niedawno nad czymś bardziej prozaicznym – mianowicie czy zamawiający składając taki wniosek nie powinien przesłać go także pozostałym stronom postępowania odwoławczego, w tym odwołującemu. Dlaczego? Art. 578 Pzp znajduje się w rozdziale „Postępowanie odwoławcze”, a art. 507 Pzp tegoż samego rozdziału stanowi, że pisma w postępowaniu odwoławczym należy doręczać wszystkim stronom postępowania odwoławczego. Z drugiej strony, w samym art. 578 Pzp (w jego ust. 5) mowa jest o postępowaniu wszczętym na skutek złożenia wniosku o uchylenie zakazu, a zatem o postępowaniu w jakiś sposób odrębnym. I bądź tu człowieku mądry.

Cóż, zasięgnąwszy języka stwierdziłem, że KIO nie zwraca uwagi, czy zamawiający przekazał wniosek pozostałym stronom postępowania czy nie. Można wskazać, że byłoby to czynnością bezsensowną – wszak odwołujący (najbardziej zainteresowany w takim przypadku) nie ma wiele do powiedzenia w zakresie przesłanki opisanej w art. 578 ust. 2 pkt 1 Pzp, z kolei w przypadku tej z pkt 2 sytuacja powinna być poniekąd oczywista. Na dodatek przesłanie pisma do wszystkich stron może być niemożliwe do zrealizowania, jeśli wniosek jest wysyłany przed upływem terminu na przystąpienia (a przecież to są przypadki, gdy zamawiającym z definicji bardzo się spieszy).

Cała historia wydaje się drobnym niedopatrzeniem ustawodawcy. Kiedyś, za starej ustawy, rzeczony rozdział nie nosił nazwy „Postępowanie odwoławcze”, ale „Odwołanie”. Potem nie było art. 507 w aktualnym kształcie. Ale teraz sytuacja się zmieniła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *