O dokumencie niepodpisanym

Pamiętam czasy, gdy w zamówieniach podpis był świętością. Czasy, gdy zamawiający wymagali w specyfikacjach, aby każdy dokument oferty był podpisany, każda strona była zaparafowana. Brak jakiejś parafki oznaczał kłopoty, często nie do przezwyciężenia. To stąd potem wzięła się jedna z ważnych zmian ustawy – doprecyzowano, że niezgodność oferty z SWZ skutkuje odrzuceniem oferty, o ile dotyczy jej treści.

Dziś jesteśmy w zupełnie innym świecie. Pomijając fakt, że z papieru przeszliśmy w świat wirtualny, to zaszły też inne zmiany. I okazało się, że w ofercie (a raczej – w dokumentach składanych przez wykonawcę zamawiającemu) nie każdy dokument musi być podpisany. Część takich przypadków wynika z przepisów odnoszących się bezpośrednio do określonych dokumentów, stwierdzających, że pobrany z odpowiedniego miejsca w sieci wydruk nie wymaga podpisu, albo że pewne instytucje mogą wystawiać swoje dokumenty w takiej formie (mam wrażenie, że w „szponach” było o tym więcej niż raz, ale w tym momencie tylko jeden taki tekst znalazłem – sprzed blisko trzynastu lat, gdy takie sprawy były nowinką).

Czytaj dalej

O niekaralności komplementariusza

Przydaje się czasami przemyślenie czegoś, co człowiek poukładał sobie w głowie tak dawno, że już nie pamięta kiedy to było. Zdarza się, że dostrzega wtedy coś, co mu umknęło, choćby jakąś zmianę przepisów. Tak było i ze mną – wydawało się człowiekowi, że dobrowolna wizja lokalna nie oznacza żadnych dodatkowych utrudnień, tymczasem impuls z zewnątrz zmusił do spojrzenia w przepisy jeszcze raz i okazało się, że tak nie jest. Bo z art. 131 ust. 1 Pzp wynika, że nawet jeśli wizja lokalna nie jest obowiązkowa, to przewidzenie takiej możliwości oznacza, że trzeba wyznaczyć termin składania ofert dłuższy niż minimalny.

Innym impulsem do przemyślenia była sugestia co do stanowiska w zakresie żądania dokumentów dotyczących niekaralności od wykonawców będących spółkami komandytowymi, których komplementariuszami są osoby prawne (spółki z ograniczoną odpowiedzialnością). Wydawało mi się, że sprawa jest dość jasna i choć rozwiązanie może wydawać się w jakimś stopniu niesprawiedliwe, to dla innego trudno znaleźć uzasadnienie w przepisach. Pisałem o tym w „szponach” przed kilkunastu laty i od tego czasu zmieniły się w zasadzie drobiazgi (pojawił się obowiązek żądania zaświadczeń o niekaralności od prokurentów czy członków rad nadzorczych, a tymi są u nas osoby fizyczne).

Czytaj dalej

O zwróceniu się o dokumenty do kogoś innego niż wykonawca

Jednym z najbardziej niepotrzebnych przepisów ustawy Pzp jest ten umieszczony w art. 128 ust. 5 – zgodnie z którym zamawiający, który ma wątpliwości co do oświadczeń i dokumentów złożonych przez wykonawcę, ma prawo zwrócić się bezpośrednio do innych podmiotów, które mają „informacje lub dokumenty istotne w tym zakresie” o przedstawienie „takich informacji lub dokumentów”. Czy gdyby tego przepisu nie było, zamawiający nie mógłby wystąpić do innego podmiotu o pomoc? O sprawdzenie, czy wykonawca nie podrobił referencji albo nie zaokrąglił sobie w górę wartości kontraktu w wykazie? Oczywiście, że miałby takie prawo.

Tymczasem okazuje się, że przepis może zachęcać do działań niestandardowych, o których zapewne nie śniło się ustawodawcy. W ubiegłym tygodniu przed KIO miała odbyć się rozprawa dotycząca sprawy, w której zamawiający postanowił użyć tego przepisu w niecodzienny sposób. Mianowicie wykonawca (którego pierwotnie złożone podmiotowe środki dowodowe były niewystarczające) został wezwany do uzupełnienia dokumentów potwierdzających doświadczenie. W odpowiedzi złożył wykaz z nowymi usługami, nie dołączył jednak do niego dowodów należytego wykonania umowy. Wydawałoby się – sprawa jasna, drugiej szansy w tym zakresie dostać nie może, oferta powinna zostać odrzucona na podstawie art. 226 ust. 1 pkt 2 lit. c Pzp. Tymczasem zamawiający, skoro nie mógł już wezwać wykonawcy do uzupełnienia, postanowił to obejść – i korzystając z art. 128 ust. 5 Pzp wystąpił do zleceniodawcy prac opisanych w wykazie, aby ten potwierdził, że były one zrealizowane w sposób należyty. I takie potwierdzenie otrzymał, uznał, że oferta jest w porządku i w efekcie ją wybrał.

Czytaj dalej

O warunku przychodów

Trafiło mi kiedyś w ręce ogłoszenie o zamówieniu, w którym zamawiający postawił dość ciekawy warunek udziału w postępowaniu dotyczący sytuacji ekonomicznej wykonawcy. Mianowicie chciał, aby wykonawca legitymował się średnią przychodów z ostatnich trzech lat obrotowych w wysokości 50 tys. zł. Postępowanie co prawda nie było ustawowe (ogłoszono je w Bazie konkurencyjności), ale to dla tych rozważań nie ma wielkiego znaczenia. Zresztą – zamawiający wyraźnie na rozwiązaniach ustawowych się wzorował.

Oczywiście, warunek osiągnięcia określonych przychodów w określonym czasie ma sens, choć jest niezwykle prostym narzędziem oceny sytuacji ekonomicznej. Mówi nam o tym, jaka jest skala działalności wykonawcy, pośrednio wskazuje jakie może mieć zasoby i czy nasz kontrakt przypadkiem nie przekroczy albo nie będzie zbliżony do całej dotychczasowej skali prowadzonej przez wykonawcę działalności (co oznaczałoby, że nie ma żadnego marginesu ryzyka), pozwala zmniejszyć ryzyko pojawienia się luki płynności.

Czytaj dalej

O wzorach oświadczeń

A właściwie o jednym wzorze – udostępnionym przez UZP wzorze oświadczenia wykonawcy o niepodleganiu wykluczeniu powyżej progów unijnych (dostępnym na stronie internetowej Urzędu), dotyczącym okoliczności związanych z sankcjami. Oczywiście, każdy dokument wzorcowy opublikowany przez UZP jest ułatwieniem i oszczędnością czasu dla uczestników rynku zamówieniowego – tym cenniejszą, że takich dokumentów jest stosunkowo niewiele i przybywa ich powoli. Jednak nie każdy dokument przygotowany przez UZP wydaje się wystarczająco przemyślany, a mnie najbardziej irytują przypadki przegadania i przeregulowania – czyli nadmiaru słów i oświadczeń.

I takie wrażenie mam również w odniesieniu do tego wzoru. Już pierwszy jego moduł, obejmujący oświadczenia o niepodleganiu wykonawcy wykluczeniu/zakazowi ubiegania się o zamówienie z przyczyn związanych z sankcjami nałożonymi na Rosję i Białoruś jest odrobinę przesadzony. Znajduje się w nim oświadczenie o braku podstaw wykluczenia z postępowania na podstawie ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego, a przecież ta sprawa jest załatwiona w postępowaniu unijnym już przez inny obowiązkowe poniekąd oświadczenie. Wszak w części III, sekcji D jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia wykonawca musi opowiedzieć na pytanie, czy mają w stosunku do niego zastosowanie podstawy wykluczenia o charakterze krajowym, w co powołany przepis wpisuje się idealnie. Po co w postępowaniu oświadczać dwa razy to samo?

Czytaj dalej

O pracowniku udostępniającym zasoby

Dziś temat podrzucony, mały klinik wbity w moją mózgownicę. Chodzi mianowicie o przypadek, w którym wykonawca postanowił wykazać warunek udziału w postępowaniu dotyczący doświadczenia polegając na potencjale podmiotu udostępniającego zasoby. Podmiotem tym był pracownik wykonawcy, który niegdyś prowadził jednoosobową działalność gospodarczą i w jej ramach wykonał zlecenie spełniające wymagania zamawiającego zawarte w warunku udziału w postępowaniu.

Podstawowym problemem związanym z korzystaniem z potencjału podmiotów udostępniających zasoby jest realność tego udostępnienia. Wykonawcy chętnie sięgają po referencje kolegów, ale rzadziej chcą ich dopuszczać do podwykonawstwa w szerszym zakresie. Tymczasem przecież podwykonawstwo stanowi gwarancję, że doświadczenie w toku realizacji zamówienia zostanie wykorzystany. W naszym przypadku mamy – wydawałoby się – sytuację idealną. Skoro człowiek z doświadczeniem jest już pracownikiem wykonawcy, nic nie powinno stać na przeszkodzie, aby faktycznie wziął udział w realizacji zamówienia w kluczowej roli.

Czytaj dalej

O przedwczesnym złożeniu podmiotowych środków dowodowych

Tydzień temu było o tym, że niekiedy zamawiający powinien żądać złożenia podmiotowych środków dowodowych wcześniej niż dopiero po zbadaniu ofert. Dziś będzie z kolei o nadgorliwości wykonawców, którzy czasami nie czekają na wezwanie od zamawiającego, ale składają te podmiotowe środki dowodowe wraz ofertą, choć zamawiający wcale tego nie nakazywał. Czasami to wynika tylko z tego, że wypełniają załączniki do SWZ, nie zważając na to, kiedy faktycznie powinny być składane. A czasami z tego, że chcą po prostu zrobić zamawiającemu dobrze.

Ale cóż, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Takie wcześniejsze złożenie papierów nie zawsze pomaga zamawiającemu – ba, chyba częściej powoduje komplikacje i nieporozumienia na linii zamawiający – wykonawca. Problemów nie ma, gdy dokumenty złożone w taki sposób są kompletne i prawidłowe – można uznać, że wszystko gra i pominąć etap wzywania wykonawcy do złożenia podmiotowych środków dowodowych, o którym mowa w art. 126 ust. 1 Pzp. Choć i tak niektórzy zamawiający mają zgryz i wzywają wykonawcę w takiej sytuacji do potwierdzenia aktualności dokumentów na podstawie art. 127 ust. 2 Pzp. Uważam to za nadmierny formalizm (pisząc przepis myślano raczej o większym odstępie czasu), ale nie dziwię się.

Czytaj dalej

O podmiotowych środkach dowodowych i kryteriach selekcji

Jedną z ostatnich większych rewolucji w naszych zamówieniach publicznych było wpisanie do ustawy, że co do zasady podmiotowe środki dowodowe są składane tylko przez tego wykonawcę, którego oferta jest najwyżej oceniona – nie z ofertą, ale dopiero na żądanie zamawiającego. Miało to spowodować zmniejszenie obciążeń biurokratycznych spoczywających na wykonawcach w związku ze startem w przetargach, a nieuniknionym kosztem było przedłużenie czasu trwania postępowań.

Związanych z tym jest sporo problemów, a chyba najważniejszy pojawił się w trybach dwustopniowych (przetargu ograniczonym, negocjacjach z ogłoszeniami itd.) – gdyby wspomnianą zasadę stosować i żądać podmiotowych środków dowodowych dopiero na etapie wyboru oferty najkorzystniejszej, mogłoby się okazać, że kwalifikacja na krótką listę była obciążona błędem, którego usunąć się już nie da: gdy wykonawca z najwyżej ocenioną ofertą nie powinien na niej się znaleźć, bo warunków nie spełnia, w związku z czym powinien na nią się dostać następny w kolejce.

Czytaj dalej

O punkcie w JEDZ, którego niemal nikt nie wypełnia i nic z tego nie wynika

Niedługo minie dekada, odkąd europejscy biurokraci wymyślili jednolity europejski dokument zamówienia. Miało być pięknie (tak jak z eNotices2) – jedno oświadczenie by zastąpić wszystko, na dodatek takie, które można użyć wielokrotnie. Jednak ta „zastępowalność wszystkiego” nie sprawdziła się już od samego początku, a wielokrotny użytek też jest fikcją – przynajmniej ja nie spotkałem się ani razu z takim przypadkiem. Zamiast kombinować, łatwiej wypełnić, zwłaszcza że wypełnianie przy odrobinie praktyki jest raczej proste (o ile zamawiający w kwestii warunków udziału w postępowania postawi w części IV na sekcję alfa – a jeśli nie postawi, to o powtórnym użyciu oświadczenia można zapomnieć).

No dobra, wypełnianie jest proste, ale piszę to z perspektywy lat praktyki – dla początkującego JEDZ to kolejna zamówieniowa zagadka, którą trudno pojąć. Terminologia i struktura oderwana od naszej ustawy, konieczność domyślania się co jest czym (a właściwie – co oznacza), wreszcie kwestie techniczne – żadna z tych rzeczy nie stanowi ułatwienia w wejściu nowego podmiotu na rynek zamówień publicznych.

Czytaj dalej

O wykazywaniu w JEDZ rozwiązanych umów

Rzadko zaglądam do LinkedIna, jednak podczas jednej z tych wizyt (zdarzają się w związku z koniecznością okresowej autoryzacji automatu do autopublikacji zajawek ze „szponów”) trafiłem tam na tekst, który mnie poruszył – wyznanie Wiktora Pibera, który był jednym z sędziów w SO Warszawie, zajmujących się zamówieniami publicznymi. W bardzo dużym skrócie – wrócił do wyroku o sygnaturze XXIII Ga 928/17 i wskazał, że zajętego tam stanowiska dzisiaj by nie powtórzył, choć materia w gruncie rzeczy ta sama. Cenna to autorefleksja.

W sprawie chodziło o skutki niezgodności JEDZ z przesłankami wykluczenia z postępowania wynikającymi w ustawie – autorzy nieszczęsnego formularza (o tym, czemu nieszczęsny, w post scriptum) żądają tam od wykonawcy odpowiedzi na pytanie: „Czy wykonawca znajdował się w sytuacji, w której wcześniejsza umowa w sprawie zamówienia publicznego, wcześniejsza umowa z podmiotem zamawiającym lub wcześniejsza umowa w sprawie koncesji została rozwiązana przed czasem, lub w której nałożone zostało odszkodowanie bądź inne porównywalne sankcje w związku z tą wcześniejszą umową?” Po co, tego nie wiemy, bo przesłanka wykluczenia z postępowania odnosi się tylko do takich sytuacji, które spełniają dodatkowe przesłanki – przyczynę leżącą po stronie wykonawcy, znaczny stopień lub zakres niewykonania lub nienależytego wykonania lub długotrwałe takie zjawisko oraz istotność elementu zobowiązania wynikającego z umowy.

Czytaj dalej