O samooczyszczeniu pozornym

Tworząc instytucję samooczyszczenia autorzy przepisów (w gruncie rzeczy na poziomie europejskim) mieli dobre intencje. No bo czasami tak jest – wykonawca coś schrzani, ale poniesie konsekwencje, podejmie kroki naprawcze, pożegna się z winnymi, faktycznie coś poprawi. Ba, tak powinien działać każdy racjonalny wykonawca, jeśli nie chce pożegnać się z rynkiem zamówień publicznych, a trudno sobie wyobrazić podmiot, który w tym rynku uczestniczy, a następnie dobrowolnie z niego zrezygnuje na okres od roku do trzech lat (zależnie od rodzaju trupa w szafie). Problem w tym, że intencje intencjami, teoria teorią, a praktyka czasami wygląda kompletnie inaczej. I niekiedy wygląda na wcielenie w życie bardzo niemiłej prawdy, zgodnie z którą „papier wszystko przyjmie”.

Niektórzy wykonawcy wypracowali sobie metody pozwalające unikać problemów. Dotyczy to zwłaszcza grup kapitałowych, w ramach których występuje większa liczba spółek (czasami drabinka, czasami piramidka, a czasami piramida z drabinek). Oferty składane są w konsorcjach, w których podział obowiązków tworzony jest tak, aby każdy z członków nabył jak najwięcej doświadczenia na poczet wykazania spełniania warunków udziału w postępowaniu w przyszłych przetargach. Deklaruje, że jeden wykona (ten, co dotąd miał doświadczenie), drugi będzie nadzorować, doświadczenie rozmnoży się przez pączkowanie. Jeśli w którymś przypadku danej spółce przydarzy się jakieś nieszczęście, które w przyszłości skutkowałoby wykluczeniem – taki podmiot jest jak martwy konar, odcinany. Przestaje pojawiać się w przetargach, ale jego rolę przejmują inne spółki z tej samej grupy. Zmiana jest pozorna, bo w praktyce to są ci sami ludzie.

Czytaj dalej

O wykluczeniu z powodu zmowy

Sankcją z tytułu zmowy wykonawców (a raczej – porozumienia zawartego z innymi wykonawcami, mającego na celu zakłócenie konkurencji) jest wykluczenie z postępowania. Ta przesłanka wykluczenia, zawarta w art. 108 ust. 1 pkt 5, należy do tych obligatoryjnych, od stosowania których zamawiający nie może odstąpić. I nic dziwnego – wszak próba manipulacji wynikami przetargu to jeden z największych grzechów, jaki wykonawca w postępowaniu może popełnić. Co ciekawe, europejski prawodawca nie był aż tak surowy i tę przesłankę zawarł wśród nieobowiązkowych, które państwa członkowskie mogą stosować, ale nie muszą.

Rzeczą absolutnie naturalną jest możliwość wykluczenia wykonawcy w postępowaniu, w którym on takiej zmowy się dopuszcza. Ale na takim wykluczeniu problem wykonawcy się nie kończy – w teorii (bo praktyka to inna bajka, choćby z powodu ograniczonego obiegu informacji między zamawiającymi) traci szansę na uzyskanie zamówień przez dłuższy czas, bowiem podstawa wykluczenia go z postępowań trwa przez trzy lata od zaistnienia zdarzenia będącego podstawą wykluczenia (a takim zdarzeniem jest zawarcie porozumienia, którego datę jednak trudno zwykle ustalić – wszak zamawiający raczej nie trafi w ofertach na umowę o zmowę – dlatego zapewne nie od rzeczy będzie uznać za tę datę moment złożenia zmówionych ofert).

Czytaj dalej

O trzyletniej upadłości

Jedną z przesłanek wykluczenia wykonawcy z postępowania (tych z gatunku nieobowiązkowych, a zatem których stosowanie zależy każdorazowo od decyzji zamawiającego) dotyczy poważnych kłopotów gospodarczych. Na podstawie art. 109 ust. 1 pkt 4 Pzp, jeśli jest w danym postępowaniu stosowany, wyklucza się wykonawcę „w stosunku do którego otwarto likwidację, ogłoszono upadłość, którego aktywami zarządza likwidator lub sąd, zawarł układ z wierzycielami, którego działalność gospodarcza jest zawieszona albo znajduje się on w innej tego rodzaju sytuacji wynikającej z podobnej procedury przewidzianej w przepisach miejsca wszczęcia tej procedury”.

Tej sytuacji dotyczą jeszcze trzy przepisy. Jeden, który pozostawimy na boku, daje możliwość wykonawcy samooczyszczenia (czyli teoretycznie może udowodnić, że mimo że upada, to już jest wszystko dobrze, a winni upadku zostali ukarani). Drugi wyznacza ramy czasowe stosowania wskazanej przesłanki – zgodnie z art. 111 ust. 4 Pzp „wykluczenie wykonawcy następuje (…) na okres 3 lat od zaistnienia zdarzenia będącego podstawą wykluczenia”. I właśnie on pobudził mnie do refleksji – zacząłem się zastanawiać, czy sposób sformułowania tego przepisu jest najszczęśliwszy.
Czytaj dalej