O wzorach oświadczeń

A właściwie o jednym wzorze – udostępnionym przez UZP wzorze oświadczenia wykonawcy o niepodleganiu wykluczeniu powyżej progów unijnych (dostępnym na stronie internetowej Urzędu), dotyczącym okoliczności związanych z sankcjami. Oczywiście, każdy dokument wzorcowy opublikowany przez UZP jest ułatwieniem i oszczędnością czasu dla uczestników rynku zamówieniowego – tym cenniejszą, że takich dokumentów jest stosunkowo niewiele i przybywa ich powoli. Jednak nie każdy dokument przygotowany przez UZP wydaje się wystarczająco przemyślany, a mnie najbardziej irytują przypadki przegadania i przeregulowania – czyli nadmiaru słów i oświadczeń.

I takie wrażenie mam również w odniesieniu do tego wzoru. Już pierwszy jego moduł, obejmujący oświadczenia o niepodleganiu wykonawcy wykluczeniu/zakazowi ubiegania się o zamówienie z przyczyn związanych z sankcjami nałożonymi na Rosję i Białoruś jest odrobinę przesadzony. Znajduje się w nim oświadczenie o braku podstaw wykluczenia z postępowania na podstawie ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego, a przecież ta sprawa jest załatwiona w postępowaniu unijnym już przez inny obowiązkowe poniekąd oświadczenie. Wszak w części III, sekcji D jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia wykonawca musi opowiedzieć na pytanie, czy mają w stosunku do niego zastosowanie podstawy wykluczenia o charakterze krajowym, w co powołany przepis wpisuje się idealnie. Po co w postępowaniu oświadczać dwa razy to samo?

Czytaj dalej

O przedwczesnym złożeniu podmiotowych środków dowodowych

Tydzień temu było o tym, że niekiedy zamawiający powinien żądać złożenia podmiotowych środków dowodowych wcześniej niż dopiero po zbadaniu ofert. Dziś będzie z kolei o nadgorliwości wykonawców, którzy czasami nie czekają na wezwanie od zamawiającego, ale składają te podmiotowe środki dowodowe wraz ofertą, choć zamawiający wcale tego nie nakazywał. Czasami to wynika tylko z tego, że wypełniają załączniki do SWZ, nie zważając na to, kiedy faktycznie powinny być składane. A czasami z tego, że chcą po prostu zrobić zamawiającemu dobrze.

Ale cóż, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Takie wcześniejsze złożenie papierów nie zawsze pomaga zamawiającemu – ba, chyba częściej powoduje komplikacje i nieporozumienia na linii zamawiający – wykonawca. Problemów nie ma, gdy dokumenty złożone w taki sposób są kompletne i prawidłowe – można uznać, że wszystko gra i pominąć etap wzywania wykonawcy do złożenia podmiotowych środków dowodowych, o którym mowa w art. 126 ust. 1 Pzp. Choć i tak niektórzy zamawiający mają zgryz i wzywają wykonawcę w takiej sytuacji do potwierdzenia aktualności dokumentów na podstawie art. 127 ust. 2 Pzp. Uważam to za nadmierny formalizm (pisząc przepis myślano raczej o większym odstępie czasu), ale nie dziwię się.

Czytaj dalej

O podmiotowych środkach dowodowych i kryteriach selekcji

Jedną z ostatnich większych rewolucji w naszych zamówieniach publicznych było wpisanie do ustawy, że co do zasady podmiotowe środki dowodowe są składane tylko przez tego wykonawcę, którego oferta jest najwyżej oceniona – nie z ofertą, ale dopiero na żądanie zamawiającego. Miało to spowodować zmniejszenie obciążeń biurokratycznych spoczywających na wykonawcach w związku ze startem w przetargach, a nieuniknionym kosztem było przedłużenie czasu trwania postępowań.

Związanych z tym jest sporo problemów, a chyba najważniejszy pojawił się w trybach dwustopniowych (przetargu ograniczonym, negocjacjach z ogłoszeniami itd.) – gdyby wspomnianą zasadę stosować i żądać podmiotowych środków dowodowych dopiero na etapie wyboru oferty najkorzystniejszej, mogłoby się okazać, że kwalifikacja na krótką listę była obciążona błędem, którego usunąć się już nie da: gdy wykonawca z najwyżej ocenioną ofertą nie powinien na niej się znaleźć, bo warunków nie spełnia, w związku z czym powinien na nią się dostać następny w kolejce.

Czytaj dalej

O kryterium i warunku dotyczącym tego samego zasobu

Bywa czasami w zamówieniach publicznych, że jeden i ten sam zasób jest przedmiotem oceny przez zamawiającego zarówno pod kątem spełniania warunków udziału w postępowaniu, jak i w kryteriach oceny ofert (a w trybach dwustopniowych – może być też w kryteriach selekcji). Najczęściej miałem do czynienia z takimi sytuacjami tam, gdzie oceniano przeznaczoną do wykonania zamówienia kadrę: jeśli wykonawca ma jednego specjalistę o uprawnieniach x oraz doświadczeniu lub innych kwalifikacjach y – spełnia warunek udziału w postępowaniu. Jeśli wykonawca ma więcej specjalistów o odpowiednich kompetencjach albo specjalista spełniający warunek ma lepsze doświadczenie/kwalifikacje (takie y2), może dostać punkty w kryterium. To zdarza się przy kadrze w zamówieniach na projektowanie albo roboty budowlane, ale także na usługi miękkie, szkoleniowe czy eksperckie.

Bywa więc, że mamy jeden i ten sam zasób oceniany zarówno w warunku udziału w postępowaniu, jaki i w kryterium oceny ofert. Jak to ogarnąć, skoro informacja o tym zasobie na potrzeby spełniania warunku stanowi podmiotowy środek dowodowy, natomiast na potrzeby oceny w kryterium oceny ofert – stanowi treść oferty lub przedmiotowy środek dowodowy (to swoją drogą temat na inny tekst). Te kategorie informacji rządzą się zupełnie różnymi prawami: treść oferty i przedmiotowe środki dowodowe muszą znaleźć się w ofercie, a podmiotowe środki dowodowe są wymagane na późniejszym etapie postępowania tylko od wykonawcy, który złożył najwyżej ocenioną ofertę. Różnice występują także na gruncie uzupełniania takich dokumentów (możliwości uzupełniania, a także jego zakresu).

Czytaj dalej

O wzywaniu do uzupełnienia podmiotowych środków dowodowych

Jedną z wielkich, pozytywnych rewolucji w zamówieniach publicznych było przed laty wprowadzenie możliwości uzupełniania dokumentów składanych przez wykonawców. Wtedy jeszcze komplet dokumentów na potwierdzenie spełniania warunków i brak podstaw wykluczenia wykonawcy co do zasady musieli składać wraz z ofertami – możliwość uzupełniania tych papierów pozwalała zmniejszyć ryzyko wyrzucenia za burtę wyłącznie z błahych przyczyn formalnych oferty, która mogłaby być najkorzystniejsza. Oczywiście, nie zawsze było różowo, czasami zamawiający zmuszeni byli do uzupełniania dokumentów w ofertach mniej korzystnych – mimo że ta najkorzystniejsza była kompletna, prawidłowa i gotowa do wyboru. To był jednak koszt do przełknięcia, a i ustawodawca powoli takie problemy dostrzegał.

Z czasem ustawodawca poszedł wykonawcom bardziej na rękę i stwierdził: z ofertą wystarczy oświadczenie, a dokumenty będzie składać tylko ten najwyżej oceniony, na wezwanie zamawiającego. Zapewne w jakimś stopniu ułatwiło to życie wykonawcom (z przygotowania oferty odpadł element kompletowania takich papierów, choć oczywiście trzeba być przygotowanym do ich złożenia w późniejszym terminie), z drugiej strony – przedłużyło postępowania (jeśli pierwszy nie złoży tego co trzeba, powtarza się procedurę z kolejnym) i odrobinę ją skomplikowało.
Czytaj dalej

O wiedzy zaczerpniętej z innej oferty

Zamówienia publiczne i zdrowy rozsądek niekiedy nie idą w parze. Czasami co prawda zdrowy rozsądek potrafi zwyciężać, ale czy w tym przypadku także? Nie sądzę, choć bardzo chciałbym się mylić. Chodzi mianowicie o przypadek, gdy w tym samym postępowaniu u jednego wykonawcy brakuje dokumentu, który zamawiający otrzymał od innego wykonawcy. W praktyce zamawiający ma wiedzę, której potrzebuje, ale nie może jej użyć w sensowny sposób. Najprostszym i pewnie najczęstszym przypadkiem będzie karta katalogowa jakiegoś produktu, który jest oferowany przez więcej niż jednego wykonawcę – skoro produkt ten sam, to i karta powinna być identyczna. Jednak jeśli w jednej ofercie jej brakuje, zamawiający nie może zajrzeć do drugiej i zaczerpnąć niezbędnej wiedzy, tylko musi wezwać do jej uzupełnienia (wiedząc doskonale, co otrzyma) – oczywiście, o ile przewidział uzupełnianie przedmiotowych środków dowodowych.

Czym te karty będą się od siebie różnić? W zasadzie powinny tylko podpisem – za zgodność z oryginałem jednej z nich poręczy jeden wykonawca, a za zgodność z oryginałem drugiej – inny (oczywiście, jeśli takie potwierdzenie w ogóle będzie konieczne). Ale niekiedy nawet takiej różnicy nie będzie – wystarczy, że wyjdziemy poza świat przedmiotowych środków dowodowych i zajmiemy się podmiotowymi. Zdarza się bowiem niekiedy, że różne podmioty korzystają z tych samych podmiotów udostępniających zasoby czy podwykonawców i składają dotyczące ich dokumenty dotyczące przesłanek wykluczenia czy spełniania warunków. Skoro to te same podmioty, to zaświadczenie z urzędu skarbowego czy z rejestru karnego będzie poświadczać dokładne to samo. Co więcej, tu nawet niezgodności z podpisami zapewne nie będzie – wszak za zgodność z oryginałem powinien poświadczać taki papier nie wykonawca, ale właśnie podmiot, którego dokument dotyczy.
Czytaj dalej

O „pytaniach i odpowiedziach” oraz żądaniu dokumentów, które nie były wymienione w SWZ

Spokojnie, zrobimy FAQa - rys. Wanda Bednarczyk

Rys. Wanda Bednarczyk

Dwa tygodnie temu pisałem o przepisach sankcyjnych i milczeniu UZP. Milczenia UZP nastąpił kres, choć nieco później, niż oczekiwali tego uczestnicy rynku – bo po upływie 14 dni, jakie ustawa sankcyjna dała na „dostosowanie dokumentacji zamówienia”. Każdy zamawiający musiał sobie radzić sobie sam i – jak wynika z moich obserwacji – metod radzenia sobie z sytuacją było sporo. Przynajmniej tam, gdzie można to było obserwować, tj. w przypadku zamówień, w których można było legalnie dokonać zmian dokumentów zamówienia (przed terminem składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu lub ofert). Zdecydowanie trudniej było poradzić sobie jednak z postępowaniami, w których ten termin już upłynął. Bo przecież zmieniać SWZ po terminie nie wolno, a zatem trudno poszerzać katalog wymagań wobec wykonawcy.

Tymczasem w „pytaniach i odpowiedziach”, jakie w ubiegłym tygodniu pojawiły się na stronie UZP, pojawiła się bardzo ciekawa porada w tym zakresie, zawarta w odpowiedzi na pytanie 8. Wynika z niej, że zmienić SWZ po terminie składania nie wolno, ale to „nie zwalnia zamawiającego z weryfikacji podstaw wykluczenia” wynikających z ustawy sankcyjnej. I dalej: „W takiej sytuacji zamawiający weryfikuje brak podstaw do wykluczenia wykonawcy żądając złożenia podmiotowych środków dowodowych stosując odpowiednio art. 126 ustawy Pzp – do postępowań o wartości równej lub powyżej progów unijnych, a w postępowaniach krajowych – art. 274 ustawy Pzp.” Podobne podpowiedzi znajdziemy w odpowiedzi na pytanie 9 (dotyczącej postępowań na etapie pomiędzy wyborem a umową).
Czytaj dalej

O spełnionym śnie biurokraty

Biurokratycznych bzdur mamy w ustawie sporo. Nie tak dawno pisałem chociażby o rozdwojeniu oświadczeń składanych przez osoby po stronie zamawiającego, dziś natomiast będzie o oświadczeniach składanych przez wykonawcę. Zgodnie z przepisami ustawy wraz z ofertą składają oni oświadczenie o spełnianiu warunków udziału w postępowaniu oraz braku przesłanek wykluczenia (pozostawmy na boku możliwość nieżądania tego oświadczenia przez zamawiających, nie jest to bowiem rozwiązanie popularne). Powyżej progów unijnych w formie jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia, poniżej – zwykle znacznie bardziej uproszczone.

Na kolejnym etapie wykonawca, którego ofertę oceniono najwyżej, jest wzywany do złożenia dokumentów potwierdzających okoliczności zawarte w tym oświadczeniu. W zakresie przesłanek wykluczenia to papierki z KRS/CEIDG, US, ZUS/KRUS, KRK. Na dokumentach jednak się nie kończy – ustawodawca wymienia także dwa oświadczenia. Jedno z nich, dotyczące grup kapitałowych, jest poniekąd zrozumiałe – składając ofertę wykonawca teoretycznie mógł nie wiedzieć, czy ktoś inny z jego grupy kapitałowej składa ofertę, a zatem dopiero na tym etapie świadomie może cokolwiek w tym zakresie w pełni świadomie zadeklarować. Trudno, niech już to oświadczenie będzie – całe szczęście, że zmieniono zasady jego składania (i wymaga się go tylko od najlepszego, a zniknął absurdalny wymóg składania go przez wszystkich wykonawców w ciągu trzech dni od publikacji informacji z otwarcia ofert).
Czytaj dalej