O nadmiarze dobrych pomysłów

W opublikowanej niedawno analizie wyników kontroli Prezesa UZP z 2015 r. opisano ciekawy przypadek, będący przedmiotem uchwały KIO/KD 10/16. Chodziło o przetarg na usługi promocyjne. W ramach kryteriów oceny ofert znalazła się ocena kreatywności wykonawcy. Badaniu miały być poddane pomysły wykonawcy złożone wraz z ofertą: projekt graficzny logotypu gminy, scenariusz filmu promocyjnego i scenariusz spotu reklamowego. Rzecz jasna, taka ocena musi mieć charakter subiektywny – zamawiający opisał jaki efekt chce uzyskać i pod jakim kątem pomysły wykonawcy będą oceniane.

Oczywiście, niezależnie od tego, jak bardzo szczegółowo zamawiający opisze takie kryterium, ideału całkowitej obiektywności nigdy się nie osiągnie. Nie da się uniknąć na przykład wpływu osobistych gustów na ocenę takich elementów jak grafika czy scenariusz. Z tego zresztą powodu, gdy człowiek/firma szuka pomysłu na kampanię reklamową na rynku, też zazwyczaj nie ogranicza się do jednego pomysłu. I nie jest od rzeczy, aby wykonawca – jeśli ma więcej niż jeden pomysł – spróbował dać zamawiającemu wybór. Trafić w jego gusta, a przynajmniej w gusta tych osób, które oferty będą badać.
Czytaj dalej →

O dowodach ze stron internetowych

Ze stronami internetowymi jest tak, że nie zawsze można wierzyć w to, co jest tam napisane. Mniej więcej tak samo jak prasie i innym mediom – czego najlepszym dowodem znany cytat z „Misia” o prawdzie czasu i prawdzie ekranu. Zdawałoby się, że oficjalne strony podmiotów – w przeciwieństwie do wytworów myśli dziennikarzy – powinny jednak dawać rękojmię wiedzy rzetelnej, przynajmniej w zakresie wiedzy o danym podmiocie. Bo przecież podmiot, który jest właścicielem strony, powinien wiedzieć co pisze. Niestety, nie zawsze tak jest. I z tego powodu Krajowa Izba Odwoławcza co do zasady odrzuca takie dowody, twierdząc, że treści na takich stronach mają charakter wyłącznie informacyjny, poglądowy, ogólny, są podawane w celach marketingowych, są anonimowe i nieweryfikowalne itd.

Dane zawarte w ofertach mogą się różnić od danych umieszczonych na stronie internetowej – na przykład z tego powodu, że wykonawca opisując dany przedmiot zamówienia odniesie się do określonych potrzeb konkretnego zamawiającego, opisanych w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Albo wręcz zmieni produkt pod konkretne potrzeby zamawiającego – np. wymieni w stosunku do modelu katalogowego łyżkę koparki na taką o innych parametrach, odpowiadających zamawiającemu (też seryjną, tyle że na co dzień sprzedawaną z innym modelem koparki).
Czytaj dalej →

O otwieraniu ofert

Jedyną czynnością w postępowaniu, której zmienić ani powtórzyć się nie da, jest otwarcie ofert. Co więcej, musi odbyć się w oznaczonym czasie i miejscu, choć te można z wyprzedzeniem zmieniać i przesuwać. I jest także jedyną czynnością w każdym postępowaniu, podczas której dochodzi do dość naturalnego kontaktu z wykonawcami. Stąd u osób, które rzadziej mają z zamówieniami do czynienia, szczególnie po stronie zamawiających, budzi niekiedy odrobinę obawy. Zwłaszcza, że w ustawie o otwarciu ofert napisano niewiele.

Sam uczestniczyłem w wielkiej ilości takich imprez i doświadczyłem najróżniejszych sposobów postępowania. Od krótkiego spotkania na stojąco przy biurku w sekretariacie po niemalże uroczystości. Od załatwiania tego w dwie minuty do długich posiedzeń, na których zamawiający opisuje historię postępowania z podaniem wszelkich dat, numerów i nazwisko lub sprawdza w obecności wykonawców wpłacone wadia, a nawet dokumenty załączane do ofert. Nie wspominając o dodatkowych atrakcjach dostarczanych niekiedy przez uczestniczących w otwarciu przedstawicieli wykonawców czy gości…
Czytaj dalej →

O niefigurowaniu

Błądząc od czasu do czasu po internetowych forach, na których toczą się dyskusje o zamówieniach publicznych, zdarza mi się spotykać pewien powracający wątek dotyczący zaświadczeń z Krajowego Rejestru Karnego. Zaświadczenia te mają prostą budowę: zawierają dane (swoją drogą bardzo szczegółowe) o osobie, której zaświadczenie dotyczy, wskazanie postępowania, w którym zaświadczenie jest potrzebne, wreszcie zakres danych, jaki ma być badany. W tym ostatnim elemencie wnioskodawca jest uzależniony wyłącznie od swojej wyobraźni – zazwyczaj znajdziemy tam albo wskazanie odpowiednich punktów z art. 24 ust. 1 ustawy Pzp, albo nie znajdziemy tam zupełnie nic, ale zdarzają się też opcje odmienne.

W odpowiedzi na tak sformułowane zapytanie KRK udziela odpowiedzi. Najczęściej taką odpowiedzią jest pieczątka „NIE FIGURUJE w kartotece karnej Krajowego Rejestru Karnego” z odpowiednią datą. Jeśli komuś zdarzy się nieszczęście „figurowania” sytuacja wygląda nieco inaczej – np. w zaświadczeniu są podane przepisy kodeksu karnego, które w przypadku danej osoby znalazły zastosowanie. Na pozór żadnych problemów. Tymczasem we wspomnianych powyżej wątkach powraca jak bumerang jeden temat – co mianowicie ma począć zamawiający, jeśli wykonawca wskazał w zakresie karalności, który ma być badany, zbyt wąskie ramy odpowiedzialności (np. odwołał się tylko do art. 24 ust. 1 pkt 4-8, zapominając o dodanych tam później punktach 10 i 11), pomylił się w numerkach, albo wskazał tam w ogóle inny zakres (np. z tego powodu, że zaświadczenie miał wykorzystać do innego celu).
Czytaj dalej →

O JEDZ i podwykonawcach

Europejski prawodawca postanowił dać zamawiającym narzędzie do kontroli, czy podwykonawcy zatrudniani przy realizacji zamówień publicznych nie podlegają wykluczeniu z postępowania. Co do zasady słusznie, wszak jeśli dbamy o to, aby zamówień nie otrzymywały podmioty, które popełniały wcześniej jakieś nadużycia, podobnej kontroli powinni podlegać też podwykonawcy takich zamówień – aby po prostu nie omijać reguł. Motyw 105 dyrektywy klasycznej (analogicznie – motyw 110 dyrektywy sektorowej) mówi o weryfikacji przesłanek wykluczenia w odniesieniu do podwykonawców (możliwości albo obowiązku, zależnie od decyzji kraju członkowskiego) i – w przypadku stwierdzenia ich zaistnienia – konieczności zastąpienia ich innymi podmiotami.

Art. 71 dyrektywy klasycznej (i analogicznie art. 88 dyrektywy sektorowej) wcielający tę zasadę w życie przewiduje, że narzędziem tej weryfikacji będzie jednolity europejski dokument zamówienia, a w przypadku zgłoszenia podwykonawcy po udzieleniu zamówienia – zaświadczenia i inne dokumenty. Także w rozporządzeniu KE o JEDZ wskazano, że w trakcie postępowania JEDZ musi zostać złożony nie tylko w odniesieniu do wykonawcy (lub każdego z wykonawców wspólnie ubiegających się o udzielenie zamówienia), ale także w odniesieniu do innych podmiotów – tych, na których potencjale wykonawca polega w celu spełnienia warunków udziału, ale także takich, na których potencjał wykonawca się nie powołuje. W tym ostatnim wypadku zakres wymaganych informacji jest ograniczony wyłącznie do sekcji II i III formularza – a więc danych o podmiocie (swoją drogą, brak tam rubryczki, dzięki której dałoby się rozpoznać podwykonawcę) oraz o podstawach wykluczenia z postępowania.
Czytaj dalej →

O wypełnianiu JEDZ

Dziś będzie technicznie. Mianowicie niedawno Komisja Europejska udostępniła serwis, za pośrednictwem którego strony postępowania o udzielenie zamówienia publicznego będą mogły wypełniać jednolity europejski dokument zamówienia – czyli oświadczenie, które pod rządami nowych dyrektyw mają stanowić wstępny dowód niepodlegania wykluczeniu z postępowania, spełniania warunków udziału w postępowaniu oraz stopnia spełniania kryteriów selekcji do kolejnego etapu postępowania (jeśli dotyczą). Serwis ten dostępny jest pod adresem: https://ec.europa.eu/growth/tools-databases/espd/.

Wykorzystanie tego serwisu nie jest obowiązkowe – JEDZ można przygotowywać i sporządzać w inne sposoby (choćby przez przygotowanie zwykłego formularza w Wordzie), jednak w pewien sposób może ułatwić pracę stronom. Warto go przynajmniej wypróbować. Tak się złożyło, że niedawno pisałem tekst na temat JEDZ do następnego numeru kwartalnika „Buduj z Głową”, a w ramach przygotowań do wystąpienia na zeszłotygodniowej konferencji organizowanej przez redakcję „Zamawiającego” nieco pobawiłem się w testowanie udostępnionego w międzyczasie systemu przygotowanego przez KE.
Czytaj dalej →

O drodze elektronicznej

W ustawie Pzp pojawia się w odniesieniu do komunikacji zamawiającego z wykonawcami pojęcie „drogi elektronicznej” – zresztą bez bliższej definicji (co zmieni się zresztą w najbliższym czasie). Formami komunikacji, które jako pierwsze przychodzą człowiekowi na myśl są niewątpliwie e-mail i strona www (na której zamieszcza się przewidziane w ustawie informacje). W licznych wypadkach do komunikacji drogą elektroniczną mogą służyć też rozmaite systemy do prowadzenia aukcji czy licytacji elektronicznej – informacja wprowadzona do systemu „z jednej strony”, jest widoczna także „z drugiej”.

Wspomniane systemy są jednak póki co stosowane w ograniczonej ilości przypadków (ale mam nadzieję, że doczekamy się przeniesienia zamówień w ogóle na takie platformy). W innych przypadkach jest różnie – strony www używa zamawiający, głównie wtedy, gdy nakazuje mu to ustawa a krąg wykonawców jest jeszcze nieokreślony. Gdy krąg wykonawców jest znany (postępowanie znajduje się na etapie po złożeniu ofert lub wniosków o dopuszczenie), powszechnym rozwiązaniem jest komunikacja mailowa. Ta ostatnia jednak ma swoje ograniczenia. Gdy zatem zamawiający ma do przesłania wykonawcom (lub odwrotnie, choć zwykle problem jest w tym pierwszym przypadku) pakunek o takiej wielkości, że prawdopodobieństwo sukcesu znacznie maleje, warto poszukać innej drogi. I takie możliwości istnieją.
Czytaj dalej →

O tablicy ogłoszeń

Gdy poprzednim razem pisałem w „szponach” o nadchodzącej nowelizacji, skoncentrowałem się na kilku szalonych pomysłach w niej planowanych, które niezwykle uprzykrzyłyby życie uczestników rynku zamówieniowego. Tak szczęśliwie się złożyło, że w kolejnej jej wersji, która ujrzała światło dzienne, przynajmniej z jednej z tych upierdliwości zrezygnowano – niestety jednak wprowadzano do planowanego art. 24 ust. 11 wyjątkowo nieprzemyślany pomysł składania przez wykonawców po otwarciu ofert oświadczeń o przynależności (lub jej braku) do grupy kapitałowej. Nieprzemyślany, bo przecież jest to powrót do rozwiązań, o których niesprawdzeniu przekonaliśmy się na własnej skórze przed paroma laty.

Dziś chciałem napisać jednak nie o czymś, co w nowelizacji jest, ale czymś, co z niej zniknęło. O kolejnym drobiazgu, który utrudnia życie – tym razem wyłącznie zamawiającym. Nie jest to być może utrudnienie znaczące, ale przez fakt swojej nieustającej powtarzalności mimo wszystko uciążliwe. Chodzi mianowicie o obowiązek wywieszania ogłoszeń w miejscu publicznie dostępnym w siedzibie zamawiającego. Coś, co zapewne było sensowną opcją dla wykonawców jeszcze przed dwudziestoma czy nawet dziesięcioma laty, dziś jest tylko reliktem przeszłości. Ogłoszenia, które sam zawieszam, nie obchodzą psa z kulawą nogą, za wyjątkiem innych osób, które szukają na tablicy miejsca na swoje karteluszki.
Czytaj dalej →

O komunikacji telefonicznej

Zarówno ustawa Pzp, jak i dyrektywy unijne przewidują konieczność pisemnego dokumentowania postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Co prawda pisemność w obu wypadkach jest rozmaicie rozumiana, bo w dyrektywach odnosi się do każdego formatu zapisu tekstu, który da się utrwalić, a w ustawie Pzp do dokumentu opatrzonego własnoręcznym podpisem, ale co do pryncypiów sytuacja jest podobna (szczególnie, że ustawa Pzp zakłada obowiązek publikacji niektórych informacji elektronicznie, a ponadto dopuszcza komunikację faksową i elektroniczną, nie wiedzieć tylko czemu uzależniając to od decyzji zamawiającego).

Telefon jednak w przepisach się pojawia. Mimo że z natury rzeczy nie umożliwia utrwalenia słowa mówionego – chyba że użyjemy jakichś nadzwyczajnych środków technicznych. W ustawie Pzp znajdziemy go w art. 27 ust. 5, który upoważnia wykonawcę do telefonicznego uprzedzenia o potencjalnym spóźnieniu wysłanego w terminie wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Przepis to zresztą szalony (nie nasza to jednak wina, ale ustawodawcy unijnego – jest implementacją art. 42 ust. 6 dyrektywy 2004/18/WE), ale nie ma powodu się nim zajmować – projekt ustawy szczęśliwie go „znika”, tak jak i „zniknęła” go dyrektywa 2014/24/UE.
Czytaj dalej →

O rozliczeniu koncesji w przypadku przedwczesnego rozwiązania umowy

Zarówno polskie prawo cywilne, jak i często strony umów, przewidują możliwość przedterminowego rozwiązania umowy. Czy nazwiemy to rozwiązaniem, odstąpieniem czy wypowiedzeniem, skutek jest jeden (pomijając różnice formalne): jedna strona lub obie z nich decydują, że umowa nie będzie realizowana do końca. Coś, jakiś jej element, pozostanie niewykonany. W skrajnym przypadku umowa w ogóle nie będzie uważana za zawartą, a to, co strony sobie dotąd świadczyły, będzie podlegało obowiązkowi zwrotu.

W przypadku „normalnego” zamówienia publicznego sytuacja, choć z pewnością niepożądana i bardzo kłopotliwa, jest z praktycznego punktu widzenia stosunkowo jednoznaczna. Nieco upraszczając: albo strony zwracają sobie to co dotąd sobie wyświadczyły, albo – jeśli zwrot jest niemożliwy lub mamy do czynienia z wypowiedzeniem umowy tylko w tej części, której dotąd nie zrealizowano – rozliczają to, co dotąd zostało wykonane, zapominając o tym, co nastąpi w przyszłości.
Czytaj dalej →