O podpisie zaufanym

A właściwie poniekąd i o podpisie zaufanym, i o podpisie osobistym. No, przynajmniej w części. O podpisie osobistym zresztą parę tygodni temu w szponach pisałem, ale tym razem będzie o czymś troszkę innym: o zamieszaniu z podpisami, jakie zgotował uczestnikom rynku zamówieniowego ustawodawca. Na pozór zasada jest prosta: jeśli postępowanie jest unijne, stosuje się tylko podpis kwalifikowany. Jeśli postępowanie jest krajowe – oprócz podpisu kwalifikowanego można użyć podpisu zaufanego lub nieszczęsnego podpisu osobistego. Gdy jednak pójdzie się dalej, okaże się że ta na pozór uniwersalna reguła wcale nie jest uniwersalna.

Mianowicie ustawodawca w kilku miejscach ustawy przewidział zupełnie inne reguły. Najlepszym przykładem jest reguła pisemności. Na przykład art. 220 ust. 4 i art. 307 ust. 3 Pzp (zgoda wykonawcy na przedłużenie związania ofertą), art. 252 ust. 2 (zgoda wykonawcy na wybór jego oferty po upływie okresu związania), art. 314 ust. 4 pkt 3 (oferty w ramach umowy ramowej), art. 352 ust. 1 (zgłoszenia do udziału w konkursie) – to wszystko czynności dokonywane w postępowaniach zarówno powyżej, jak i poniżej progów unijnych. Tymczasem w ich przypadku nie potrzeba żadnego z trzech powyżej wymienionych podpisów. Wystarczy, że coś jest elektroniczne i dające się utrwalić/powielić.
Czytaj dalej

O podmiotowych i przedmiotowych środkach dowodowych

Nowa ustawa sporo starych spraw i zjawisk ubiera jest w nowe słowa, zresztą często znacznie bardziej liczne niż dotychczas. Tak jest i z dokumentami, których zamawiający ma prawo żądać od wykonawców w postępowaniu. Ustawodawca zdecydował się podzielić je na dwie grupy: przedmiotowe środki dowodowe i podmiotowe środki dowodowe. Te pierwsze mają zapewniać zgodność oferowanego przedmiotu zamówienia z opisem przedmiotu zamówienia i możliwość oceny ofert w kryteriach (art. 7 pkt 20 Pzp). Te drugie mają potwierdzać brak przesłanek wykluczenia i spełnianie warunków udziału w postępowaniu (art. 7 pkt 17 Pzp). Pierwsze są składane wraz z ofertą (art. 107 Pzp), drugie na wezwanie zamawiającego (art. 126 Pzp). Na pierwszy rzut oka ma to sens. Wydaje się porządkować sprawy. Problemy zaczynają się jednak pojawiać w szczegółach. Bo rozróżnienie między jednymi a drugimi dokumentami bywa problematyczne.

Wyznacznikiem klasyfikacji do odpowiedniego rodzaju środków dowodowych jest cel, któremu służy dany dokument. A nie od dziś zdarza się, że ten sam dokument może służyć dwóm różnym celom, a zatem jednocześnie być podmiotowym i przedmiotowym środkiem dowodowym. Spójrzmy na przykład na wykaz osób: zwykle jego funkcją jest ocena spełniania przez wykonawcę warunków udziału w postępowaniu, ale niekiedy także ocena w kryteriach oceny ofert. Nieraz stykałem się z przypadkami, gdy zamawiający w takich sytuacjach żądał dokumentów w sposób przeczący logice: najpierw złóż to, co ponad minimum (razem z ofertą, do oceny w kryteriach), a potem, na żądanie, minimum (do oceny warunków). I czasami po złożeniu „minimum” okazywało się, że ocenę oferty w kryterium trzeba zmienić, bo wykonawcy nie pojęli sensu tego, czego oczekiwał zamawiający. Ba, zdarzyło się, że ocena w kryterium mogłaby być wyższa :) Warto było zatem skorzystać z art. 26 ust. 2f starej Pzp i żądać wykazu osób po prostu wraz z ofertą – jako jednego dokumentu służącego obu celom. Nowa ustawa na szczęście też taką furtkę w odniesieniu do podmiotowych środków dowodowych posiada (art. 126 ust. 2), problem w tym, że wciąż wielu zamawiających zapewne nie będzie jej w tych przypadkach wykorzystywać.
Czytaj dalej