Dziś będzie wyjątkowo nietypowo – pisanie tego tekstu przypadło na weekend sylwestrowo-noworoczny, publikacja jest zaplanowana na 2 stycznia, a to okres sprzyjający podsumowaniom i planom (przykład dał także UZP). Postanowiłem zatem ten tekst poświęcić marzeniom na przyszły rok (w końcu trwa przegląd ustawy, marzyć zatem można), choć warto zacząć od króciutkiego podsumowania tego, który właśnie upłynął.
Króciutkiego, bo chciałem zwrócić uwagę na jeden problem, który pewnie był nieunikniony od momentu, gdy zamówienia publiczne zaczęto elektronizować – ta elektronizacja to wielka wygoda, ale jednocześnie daje okazję do spektakularnych wpadek. I choć od owej pełnej elektronizacji mijają już u nas w tym momencie trzy lata, to takich wpadek nie uniknęliśmy. Część zawdzięczamy sobie – system e-zamówienia daleki jest od doskonałości, a jego kilkudniowa niewydolność w listopadzie kosztowała wiele (tylko jeden zamawiający, z którym współpracuję, musiał z jej powodu unieważnić trzy postępowania). Jednak nie tylko my mamy za uszami – nowy system ogłoszeń europejskich, eNotices2, który działa od kilku miesięcy, to katastrofa przewyższająca wszelkie obecne i historyczne formularze ogłoszeń proponowane przez UZP.
O czym można zatem marzyć, myśląc o zamówieniowym roku 2024? Cóż, wobec takiego wstępu na początek wysuwa się marzenie o bezawaryjnym i bezproblemowym działaniu systemów elektronicznych. Co prawda trudno w uwierzyć w bezawaryjność e-zamówień i w to, że eNotices2 przejdą jakąś transformację, która pozwoli na ludzkie z nich korzystanie – pewnie jak zwykle trzeba będzie się do tych niespecjalnie wygodnych wynalazków przyzwyczaić, jak to już nieraz bywało. Warto jednak ryzyka minimalizować i myślę, że zamawiający prowadzący przetargi za pośrednictwem e-zamówień mocno ryzykują (o czym mogli się przekonać w listopadzie).
Spore pole do marzeń daje trwający przegląd przepisów ustawy Pzp z 2019 po dwóch latach jej obowiązywania. Jednym z jej elementów jest wspomniana już tu przed tygodniem ankieta rozpisana przez UZP i treść pytań w niej zawartych pozwala się w pewnym stopniu domyślać kierunku zmian. Dotyczą czterech zagadnień – progu stosowania ustawy (o potrzebie podniesienia progu 130 tys. euro pisałem tu dwa miesiące temu), przepisów o waloryzacji (o potrzebie ich zmian pisałem tu już wielokrotnie, m.in. wskazując przypadki zamówień, w których ustawowe przepisy są tylko zawadą – pierwszy raz już dwa lata temu, potem także ostatnio – a przecież i postulat, aby klauzule umowne na podstawie art. 439 Pzp wprowadzały mechanizm automatyczny też nie jest od rzeczy), postępowań odwoławczych (cieszy pytanie o elektroniczne rozprawy, o co apelowałem na początku grudnia, warto też rozważyć obowiązek odpowiedzi na odwołanie, choć należałoby go wprowadzić z głową), wreszcie ryzyk przerzucanych na wykonawcę w umowach (jedno z pytań było inspiracją tekstu sprzed tygodnia).
Jednak na tych czterech tematach marzenia o zmianach w ustawie się nie kończą – najlepszym przykładem jest dłuuuga lista propozycji na szponowej podstronie De lege ferenda. I choć trudno w to uwierzyć, można pomarzyć na przykład o zastąpieniu bezsensownej reguły narzucającej limit 60% na wagę kryterium ceny – obowiązkiem stosowania kryteriów jakościowych, jeśli nie wszystkie parametry jakościowe zostały opisane oraz ujmowania w kryteriach kosztu cyklu życia, jeśli może on się różnić między ofertami. Można pomarzyć też o ujednoliceniu zapisów dotyczących zamówień in house do tego, co wymaga dyrektywa, a nie wychodzeniu przed unijny szereg. Cóż, lista marzeń jest długa, a wiele szponowych tekstów przez blisko już czternaście lat ich istnienia poświęconych było takim właśnie postulatom.
No i na koniec jeszcze wreszcie jedno marzenie, które marzeniem być nie powinno, a codziennością – aby działalność UZP w zakresie publikacji wzorcowych materiałów (zwłaszcza wzorów umów) nabrała wreszcie rumieńców. A jeśli nie chce wzorów publikować – aby promowało dobre praktyki w tym zakresie, podpowiadając chociażby rozwiązania stosowane przez dużych zamawiających, spotykane podczas kontroli… Bo choć są jakieś przebłyski, to z tym tematem wciąż jest słabo.