O zapisach SWZ w zakresie certyfikacji

Już za tydzień czekają nas zmiany w ustawie dotyczące certyfikacji wykonawców. To z pewnością krok w dobrym kierunku – dla wykonawców regularnie uczestniczących w postępowaniach o udzielenie zamówienia może być ułatwieniem. I choć na realne efekty tego rozwiązania pewnie trochę poczekamy, to już teraz zamawiający będą musieli pamiętać o kilku drobiazgach, które trzeba będzie umieszczać w dokumentach zamówienia.

W większości przypadków nie będą to wielkie zmiany i w dokumentach zamówienia sprawę certyfikacji będzie można załatwić trzema nowymi zapisami, poniekąd powtarzalnymi: w SWZ o dopuszczeniu możliwości złożenia certyfikatu zamiast podmiotowych środków dowodowych (art. 124 ust. 2-4 Pzp) oraz w zakresie warunków udziału w postępowaniu o braku możliwości odniesienia do poziomów zdolności (art. 112 ust. 3 in fine Pzp), a we wzorze oświadczenia o niepodleganiu wykluczeniu i spełnianiu warunków (w postępowaniach krajowych, a nie unijnych) – poprzez dodanie miejsca na wskazanie danych ewentualnego certyfikatu (art. 273 ust. 2). I w zasadzie tyle.

Pierwsza z tych kwestii, czyli wskazanie możliwości złożenia certyfikatu w miejsce podmiotowych środków dowodowych już w wielu wzorach SWZ jest. Bo przecież certyfikacja wykonawców to nie nasz wynalazek – funkcjonuje ona od dawna w wielu krajach europejskich i w naszym rozporządzeniu w sprawie podmiotowych środków dowodowych mamy to uwzględnione (w § 12, dopuszczającym zastąpienie tychże podmiotowych środków dowodowych przez stosowny certyfikat). Wszak wykonawcy zagraniczni mogą uczestniczyć w naszych postępowaniach i swoje certyfikaty przedkładać (sam kilkakrotnie z nimi się zetknąłem, choć tylko w zakresie przesłanek wykluczenia – przeniesienie między systemami certyfikacji poziomów zdolności w zakresie warunków udziału w postępowaniu to już inna bajka).

Także i ostatnia z tych kwestii to sprawa bardzo prosta – wystarczy dodać w oświadczeniach o niepodleganiu wykluczeniu i spełnianiu warunków udziału w postępowaniu dodatkowego akapitu, w którym wykonawca mógłby wpisać, że z certyfikatu będzie korzystał, oraz podać niezbędne dane tegoż certyfikatu (swoją drogą, nie wiem, czy to do końca przemyślane rozwiązanie). Tylko w postępowaniach krajowych – znowu, formularz JEDZ, z uwagi na swój europejski rodowód, już taki element zawiera.

Z kolei gdy chodzi o wskazanie braku możliwości odniesienia do poziomów zdolności w zakresie warunków udziału w postępowaniu – cóż, tak będzie w przypadku większości postępowań, ale nie wszystkich. Wszak przygotowywane jest rozporządzenie, które określi poziomy zdolności dla różnych zamówień. Zatem zanim zamawiający wpisze do warunków udziału w postępowaniu, że poziomy zdolności w tym zakresie nie zostały określone, powinien zajrzeć do rozporządzenia i sprawdzić, czy tak jest faktycznie. A jeśli poziomy zdolności są w nim opisane i do jego zamówienia się nadają – opisać warunki udziału w postępowaniu w sposób odpowiadający odpowiednim poziomom zdolności.

Póki co jednak projekt rozporządzenia jest mocno ograniczony. Tylko usługi kierowników budowy/projektantów oraz roboty związane z drogami, torowiskami, kanalizacją i wodociągami. No, jest i tabelka z obiektami budowlanymi, ale szczerze mówiąc nie wiem, na ile poziomy zdolności tam określone będą w istocie szerzej stosowane, wobec ogromnego zbioru mieszczącego się w kategorii takich „obiektów”.

Oczywiście, to nie wszystko, o czym należy pamiętać w związku z certyfikacją. Bo zamawiający musi pamiętać o możliwości kwestionowania certyfikacji i obowiązkach z tego wynikających (w tym powiadomienia podmiotu certyfikującego) (art. 128a Pzp) czy o obowiązku przekazania podmiotowi certyfikującemu kopii wniesionego odwołania, jeśli zawiera ono twierdzenia związane z certyfikacją (art. 521a Pzp).

2 komentarze do: “O zapisach SWZ w zakresie certyfikacji

  1. Nie do końca rozumiem entuzjazm, jaki ma związek certyfikacja z rzekomym ułatwianiem pracy dla wykonawców. Podczas szkolenia, którego byłem uczestnikiem w marcu tego roku, prowadzący niemalże rozpływał się nad korzyściami pod tym kątem – od oszczędności czasu wykonawców w związku z uzyskiwaniem dokumentów przez wyspecjalizowany podmiot, po gwarancje pewności, że spełniają oni warunki udziału w prowadzonym postępowaniu. Czy jednak aby na pewno?
    Przygotowanie zgłoszenia, podpisanie stosownej umowy, dopilnowanie pełnomocnictw. Co z jego zawieszeniem? Jako jednostka certyfikująca byłbym bardzo ostrożny, i co miesiąc, za każdym razem, gdy mija 15, 20 albo 25 zawieszałbym certyfikat i występowałbym o zaświadczenie do ZUS i US. Co z KRK? Niby jest ważne 6 miesięcy, ale skąd obcy podmiot może mieć pewność, że po miesiącu od wydania KRK nie został skazany ktoś z zarządu albo JDG? Co z podatkami i opłatami lokalnymi (podatek od nieruchomości, użytkowanie wieczyste), gdzie organem podatkowym jest wójt / burmistrz / prezydent miasta? Warto byłoby też to sprawdzić, zanim ktoś wyda certyfikat. Każde pełnomocnictwo dla jednostki certyfikującej, każda opłata skarbowa albo sądowa za wydany dokument, każde zapytanie, to czas i pieniądze jednostki certyfikującej. Pieniądze wykonawców. Coś, co ja ściągam za darmo dla mojego i zajmuje mi to 5 – 30 minut, robię to dziś w ramach moich obowiązków. Po ewentualnej certyfikacji i tak będę musiał to robić nadal, po gdyby z nieznanych mi powodów certyfikat został zawieszony, to i tak muszę mieć pakiet takich kwitów, nóż widelec. To podstawy wykluczenia. A warunki udziału? Żeby ktoś wydał jednostkowy certyfikat do konkretnego postępowania, to ściągnięcie i przekazanie np. umowy i zakresu prac może zająć mi kupę czasu. Podobnie z innymi papierami, jak uprawnienia, pracownicy, polisa itp.
    Ja korzyści z takiej certyfikacji nie widzę, a bynajmniej dla mnie i mojego szefa. Co najwyżej dla Zamawiającego (zamiast pakietu dokumentów będzie jeden on line) i instytucji, która zarobi na tym zapewne niemałe pieniądze. O ile nie zatrudni do tego jakieś dodatkowego specjalisty.

    • Fakt, tak długo czekaliśmy z wdrożeniem tego rozwiązania, że nie wiem, czy faktycznie będzie aż tak dużą wartością dodaną, jak kiedyś na to liczyłem. Pisałem o tym tekst kilkanaście lat temu na bazie rozwiązań duńskich, belgijskich czy hiszpańskich.
      Certyfikacja w zakresie przesłanek wykluczenia będzie bez sensu dla okazjonalnych wykonawców, a stali i tak mają to „obcykane” – zwłaszcza, że dzisiaj dokumenty znacznie łatwiej niż kiedyś zarówno uzyskać, jak i przekazać dalej. Nie czepiałbym się, że obecny system jest niedoskonały, bo jest możliwość skazania miesiąc po wystawieniu informacji z KRK lub zaległości w podatku od nieruchomości – w postępowaniach jest tak samo. Nie ma opcji, aby wszystko sprawdzić i dlatego dokumenty są tylko uzupełnieniem oświadczenia wykonawcy. Ale był dawno temu plan informatyzacji zamówień i gdzieś tam na marginesie wspomniano w nim o możliwości powiązania elektronicznego systemu udzielania zamówień publicznych z bazami danych KRS, KRK, ZUS i US. Szkoda, że tego nie robimy w ten sposób, taki samoaktualizujący się rejestr wyeliminowałby i ten problem.
      Co do warunków udziału, to tutaj widzę duży potencjał. Niestety, po lekturze rozporządzenia mam wrażenie, że potencjału rozwiązania nie chcemy wykorzystać. A to przecież nie jest tylko kwestia ogarnięcia papierków – to kwestia ujednolicenia standardów, ograniczenia problemów z ustalaniem warunków i z ich oceną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *