O informacji publicznej

Niejeden raz na rynku zamówień publicznych spotyka się przypadki, gdy wykonawcy występują do zamawiających z wnioskami o udostępnienie informacji publicznej – powołując się na stosowną ustawę o dostępie do informacji publicznej. Nic to nagannego, ale w ramach postępowań zamówieniowych reguluje ona dokładnie tę samą sferę, co art. 74 ustawy Prawo zamówień publicznych. Co w przypadku występowania do zamawiających w toku postępowań o udostępnianie załączników do protokołu postępowania może mieć znaczenie. Obie regulacje dotyczą bowiem tego samego tematu (choć oczywiście poza tym ich zakres jest inny), ale kształtują go w nieco inny sposób.

Spójrzmy chociażby na ograniczenia w dostępie – ustawa o dostępie do informacji publicznej nie zna w zasadzie ograniczeń (chyba że ktoś występuje o informację przetworzoną, ale to nie nasz przypadek), natomiast ustawa Pzp ograniczenia wskazuje (przede wszystkim czasowe – załączniki do protokołu postępowaniu inne niż oferty i wnioski o dopuszczenie do udziału powinny być udostępniane dopiero po rozstrzygnięciu postępowania). Mamy też różnice w terminach – ustawa o dostępie do informacji publicznej mówi: niezwłocznie, ale nie dłużej niż 14 dni, natomiast ustawa Pzp mówi po prostu niezwłocznie, a wyjątek czyni dla ofert (zresztą kompletnie bezsensowny, o czym pisałem u zarania nowej ustawy).

Po takich przepisach oczekiwałbym, że będą jasne. Że każdy uczestnik rynku, zainteresowany dokumentami, wie, co i kiedy może dostać. W praktyce niestety tak nie jest, czego dowodem chociażby rozbieżne orzecznictwo KIO co do traktowania pojęcia oferty na gruncie art. 74 Pzp – są takie, w których uznaje się za ofertę tylko to, co wykonawca złożył przed terminem składania ofert (np. KIO 1148/22 czy KIO 101/22), jak i takie, które tym pojęciem obejmują także dokumenty pojawiające się później (podmiotowe środki dowodowe, uzupełnienia, wyjaśnienia) (np. KIO 3466/22 czy KIO 1191/22). Mam wrażenie, że szczególnie w obecnej epoce kadłubowych ofert większy sens ma to drugie podejście, ale kluczem powinna być jednolita interpretacja przepisów. Tymczasem jedni zamawiający robią tak, a inni inaczej. I może się okazać, że wykonawca przekonany, że nie dostanie papierów, nie wystąpi o nie do zamawiającego, podczas gdy ten udostępni je na żądanie konkurenta. Trochę kulawo…

Część podmiotów próbuje omijać reguły z ustawy Pzp poprzez odwołania do ustawy o dostępie do informacji publicznych. Przykładem mogą być pytania o podstawy kalkulacji wartości zamówienia (np. kosztorysy inwestorskie) lub inne dokumenty, których zamawiający nie ma obowiązku ujawniać na gruncie Pzp (przynajmniej przed wyborem oferty najkorzystniejszej) – cóż, na szczęście w ustawie o dostępie do informacji publicznej mamy art. 1 ust. 2, który stanowi, że ustawa ta nie narusza przepisów innych ustaw kształtujących inaczej zasady dostępu. Ustawa Pzp zatem w tym zakresie ma wyższość i to jej powinien przestrzegać zamawiający, niezależnie od podstawy prawnej przywołanej w samym wniosku.

Co ciekawe, w zasadzie dokładnie ta sama zasada będzie miała zastosowanie do częstych wniosków o informację publiczną jednego z podmiotów gospodarczych oferujących dostęp do orzecznictwa KIO, który często występuje do zamawiających o udostępnienie wyroków Izby, aby włączyć je do swojej bazy orzeczeń. Jasne, nie ma tu nawet śladu złej woli, jest wręcz jakiś szerszy interes, a na dodatek sam Urząd Zamówień Publicznych stosunkowo szybko taki wyrok opublikuje – jednak formalnie rzecz biorąc mamy do czynienia z załącznikiem do protokołu, który powinien być udostępniony nie wcześniej niż po rozstrzygnięciu przetargu (a część odwołań pojawia się na wcześniejszych etapach postępowania).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *