Temat technicznej strony wycofania lub zmiany oferty przed terminem składania ofert powraca jak bumerang, co jakiś czas, czy to przy realnych, czy to przy wirtualnych spotkaniach, głównie z zamawiającymi. I często pojawia się zdziwienie niepomierne: jak to, to jak Jasiek złoży mi ofertę, a potem przyjdzie i powie, że się rozmyślił i chce ją wycofać, to nie powinienem mu jej oddawać? Cóż, w gruncie rzeczy, faktycznie nie powinien, bo bierze na siebie ryzyko, którego zamawiający jednak ponosić nie powinien. W sytuacji, gdy Jaśka dobrze znamy, wiemy dobrze kim jest, startuje u nas w przetargach nieustająco, ryzyko może i faktycznie nie jest zbyt wielkie – wciąż jednak istnieje. Gdyby jednak oddawać każdemu jak leci, rodziłoby to ogromne pole dla nadużyć dla wykonawców. Nic bowiem prostszego, jak wysłać człowieka, aby poprosił o zwrot oferty, tyle że… konkurencji ;) A gdyby nawet na boku zostawić takie nieczyste zagrywki pomiędzy wykonawcami, to równie dobrze może dojść do sytuacji, w której wycofania oferty będzie chciała dokonać oferta zupełnie do tego nieupoważniona.
Pamiętajmy bowiem, że złożenie oferty, to złożenie oświadczenia woli. Oczywiście, do momentu upływu terminu składania ofert to oświadczenie nie wiąże jeszcze wykonawcy (okres związania ofertą rozpoczyna się w momencie upływu tego terminu), dzięki czemu sama instytucja wycofania lub zmiany oferty jak najbardziej ma sens. Chociaż jednak oświadczenie nie wiąże, to jednak jest już złożone. I do wycofania tego oświadczenia lub jego zmiany potrzebne jest oświadczenie woli analogiczne do złożenia oferty. Także skoro ofertę może w imieniu wykonawcy złożyć tylko osoba odpowiednio do tego upoważniona, to także analogiczna zasada obowiązuje w przypadku jej wycofania czy zmiany. Jak zatem to robić?
Czytaj dalej