O aberracji w KIO

Cóż, jakby Krajowa Izba Odwoławcza miała mało problemów, doszedł jej kolejny, godzący w wizerunek organu i środków ochrony prawnej. Mianowicie w ocenie niektórych członków organu wniesienie odwołania lub przystąpienia za pośrednictwem systemu „e-Doręczenia” nie spełniało wymagań wynikających z przepisów – w związku z czym pojawiły się postanowienia o umorzeniu postępowań odwoławczych zapoczątkowanych tak przesłanymi odwołaniami (i zapewne niektórzy przystępujący nie zostali dopuszczeni do postępowań).

Tłumaczenie? Otóż, choć mamy w ustawie Pzp art. 508 ust. 2, który dopuszcza wnoszenie odwołań i przystąpień drogą elektroniczną, w tym e-Doręczeniami, to mamy też rozporządzenie w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą, z którego § 4 ust. 1 wynika (a raczej wynikało), że dopuszczalną drogą jest wyłącznie odpowiedni formularz elektroniczny w systemie ePuap (lub tradycyjna droga papierowa, wiążąca się z koniecznością przywiezienia oryginału odwołania na ul. Postępu). I właśnie przepis rozporządzenia uznano w tych przypadkach za przepis szczególny, precyzujący regulację ustawową.

Cóż, rozumowanie to ma dwie wady, teoretyczną i praktyczną. Po pierwsze, skoro ustawa stanowi, że dowolny środek komunikacji elektronicznej jest dozwolony (a w szczególności dozwolone jest przesłanie odwołania lub przystąpienia przez e-Doręczenia), to odmienne postanowienie rozporządzenia nie stanowi doprecyzowania ustawy wynikającego z delegacji w niej zawartej, ale bolesną sprzeczność – i jej rozwiązaniem nie jest podążanie w ślad za rozporządzeniem.

Jednak co ważniejsze, mamy do czynienia z drogą, która w praktyce jest rozwiązaniem mającym całkowicie zastąpić ePuap. I nawet Urząd Zamówień Publicznych w komunikacie z końca stycznia wskazał e-Doręczenia jako „podstawowy sposób komunikacji elektronicznej między podmiotami publicznymi a podmiotami niepublicznymi”, przeznaczony m.in. do wnoszenia odwołań i przystąpień. Ba, wobec problemów z ePuapem, mieliśmy inne wytyczne Urzędu, jeszcze bardziej rozluźniające korespondencję związaną z odwołaniami (wszystko po to, aby zapewnić w praktyce funkcjonowanie środków ochrony prawnej).

Można się cieszyć, że przy okazji wchodzącej w życie nowelizacji przepisów dotyczących postępowań odwoławczych (mającej zastosowanie do postępowań o zamówienie publiczne wszczętych od 13 marca) ów problem w rozporządzeniu jest usuwany. Jednak to nie poprawia sytuacji wykonawców, którzy w dobrej wierze składali odwołania czy przystąpienia w ostatnich tygodniach i napotykali się na taką odpowiedź. Ba, nie można wykluczyć, że wciąż takie sytuacje będą się zdarzać, bo przecież choć 13 marca za nami, to przez dobrych kilka tygodni czy miesięcy wciąż będą wpływały odwołania w przetargach rozpoczętych przed tą datą. Pozostaje jechać do Warszawy z papierem w zębach albo zdać się na ruletkę, na kogo się trafi w KIO. Tyle że ruletka dobra jest dla zabawy, a nie tam, gdzie sprawy rozstrzyga się na poważnie.

Cóż, może warto byłoby w komunikacie o sposobach wnoszenia pism w postępowaniach odwoławczych przyznać się: „tak, napisaliśmy, że odwołania i przystąpienia przez e-Doręczenia składać można, ale nie każdy członek KIO to tak interpretuje, więc używacie e-Doręczeń ze świadomością ryzyka i może lepiej jednak przywoźcie odwołania na papierze”. Że taki komunikat byłby niepoważny? Cóż, niepoważna jest cała ta sytuacja, a w szczególności świadome wpuszczanie wykonawców w maliny.

Dobrze byłoby, gdyby owe umorzenia / niedopuszczenia przystępujących spowodowały reakcję Prezesa UZP w postaci skarg do sądu. Jednak szkoda już została wyrządzona. Autorytet Izby podważony, a postępowania być może wypaczone. W końcu nawet jeśli skargi do sądu trafią, to zapewne w wielu przypadkach umowy już zawarto (w końcu nic na przeszkodzie nie stoi).

PS Po publikacji tego tekstu Prezes UZP wydał komunikat, w którym poinformował o wniesieniu skarg do sądu oraz wskazał, że umorzonych z tego powodu postępowań odwoławczych było 8 (ilu zdarzyło się niedopuszczonych przystępujących, tego się nie dowiedzieliśmy). Niewiele, ale to „niewiele” niewiele zmienia – tak czy owak ruletka, tak czy owak niesmak. Ja podobnego rozczarowania postawą KIO nie czułem od czasu innego „rewolucyjnego” orzeczenia, opisanego tutaj (które, swoją drogą, niestety znalazło naśladowców – KIO 1450/25).

1 komentarz do: “O aberracji w KIO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *