O ofertach częściowych i zamówieniu z wolnej ręki

Przywykliśmy do tego, że w postępowaniach przetargowych możemy dopuszczać składanie ofert częściowych. Ba, biorąc pod uwagę ostatnie zmiany w przepisach i konieczność tłumaczenia się przez zamawiających w dokumentach zamówienia z ewentualnego niedopuszczenia takich ofert – można powiedzieć, że czuć pewną presję, aby składanie ofert częściowych dopuszczać. Jest wszakże jeden tryb postępowania, w którym z takim rozwiązaniem jest kłopot, nawet gdyby zamawiający tego bardzo chciał – zamówienie z wolnej ręki.

W praktyce niejedno takie zamówienie obserwuję – gdy przedmiot zamówienia jest powtarzalny, udzielany wielu podmiotom (zwłaszcza osobom fizycznym), z identycznym uzasadnieniem i zrobienie jednego zamówienia z wolnej ręki z częściami było dla zamawiającego znacznie mniej pracochłonne od robienia sporej liczby odrębnych postępowań, a dla wykonawców – było kompletnie bez różnicy. I nie widzę w tym nic złego, ale formalnie rzecz biorąc tak się robić nie powinno.

Przeszkody formalne są dwie. Jedna to sam opis trybu postępowania – to tryb, w którym zamawiający udziela zamówienia „po negocjacjach tylko z jednym wykonawcą”. Cóż, czy jednak to oznacza, że w jednym postępowaniu nie powinno się negocjować z wieloma wykonawcami? Popatrzmy na „normalne” postępowanie przetargowe z dopuszczonymi ofertami częściowymi, gdy w pewnym momencie postępowanie rozbija się na części i każda z nich jest traktowana jak odrębne postępowanie (unieważnia się tylko te części, które spełniają określone przesłanki, wybiera się oferty odrębnie w każdej części itd.). A więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby uznać, że warunki stosowania trybu są dotrzymane, jeśli w danej części rozmawia się z tylko jednym wykonawcą (jest więc ich tylu, co części – lub mniej).

Druga zapora formalna wydaje się jednak już nie do przeskoczenia – mówimy o częściach, a tak naprawdę chodzi nam o oferty częściowe, bo przecież takim pojęciem posługuje się ustawa. A w zamówieniu z wolnej ręki w ogóle ofert nie mamy. A więc skoro nie ma ofert, to zamawiający nie może dopuścić do składania ofert częściowych.

Tyle litera prawa. Ale sztywne jej trzymanie się w tym przypadku jedynie utrudniłoby życie zamawiającym, bez jakiejkolwiek wartości dodanej dla wykonawców. Jasne, potrzeba takiego sposobu postępowania nie jest codziennością. Ale zdarzają się przypadki, gdy zrobienie jednego postępowania z częściami zamiast kilku, kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu odrębnych postępowań, znacznie ułatwia pracę, a nie narusza żadnych fundamentów ustawy. Owszem, można dopatrzyć się naruszenia przepisów – ale jest to naruszenie bez absolutnie żadnego wpływu na wynik postępowania i bez żadnej szkody dla wykonawców. Jeśli więc tylko jest praktyczne uzasadnienie dla takiego postępowania – nie wahałbym się ani chwili.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *