O nieżądaniu dokumentów na potwierdzenie spełniania warunków udziału

Czekając na certyfikację wykonawców, dziś będzie o rozwiązaniu przewidzianym w art. 124 pkt 2 nowej ustawy Pzp. Zgodnie z tym przepisem zamawiający może, ale nie musi żądać od wykonawców w toku postępowania o wartości przekraczającej progi unijne dokumentów na potwierdzenie spełniania warunków udziału w postępowaniu i kryteriów selekcji. Wcześniej takie rozwiązanie funkcjonowało tylko w postępowaniach o wartości poniżej progów unijnych, natomiast powyżej nich żądanie dokumentów było obowiązkowe. Obecnie każdy zamawiający w każdym postępowaniu może odpuścić wykonawcom obowiązek składania części środków dowodowych – także i w tych największych. Czy ma ono jednak sens?

Warunki udziału w postępowaniu zamawiający określa po to, aby zweryfikować zdolność wykonawców do realizacji zamówienia. Aby nie wyrzucić publicznych pieniędzy w błoto, nie zmarnować czasu, po prostu aby w terminie i w budżecie zrealizować określoną, zwykle publiczną potrzebę. Im większa wartość zamówienia, tym dbałość w tym zakresie istotniejsza (choć przecież i graniczne 130 000 zł netto to przecież – obiektywnie rzecz biorąc – niemało kasy). Oczywiście, warunki nie są narzędziem doskonałym, szczególnie w kontekście dominującej w doktrynie teorii o konieczności ich zerojedynkowości, ale w pewnych aspektach lepszych narzędzi zamawiający nie mają, a zatem muszą stosować i takie.

Mamy zatem dopuszczalną sytuację, w której zamawiający ustanawia konkretne warunki udziału w postępowaniu, ale jednocześnie rezygnuje z wymagania, aby wykonawca udowodnił ich spełnianie za pomocą odpowiednich dokumentów. Zadowala się wyłącznie ogólnym oświadczeniem wykonawcy „tak, spełniam wszystkie warunki”. Czy to rozsądne? Jeśli zamawiający postawi warunki udziału w postępowaniu, zwykle oznacza to, że mu na nich zależy. Że chce aby wykonawca miał pewne konkretne właściwości. Niesprawdzenie, czy faktycznie je posiada, wydaje się w takiej sytuacji zatrzymaniem się w pół kroku – i narażeniem się na pojawienie się wykonawców, którzy wychodzą z założenia, że papier przyjmie wszystko. Im o większych pieniądzach mówimy, tym większe to może mieć znaczenie.

Z drugiej strony jednak w bardzo wielu elementach postępowania o zamówienie publiczne, także i tych niezwykle istotnych, zamawiający zadowala się oświadczeniami wykonawcy. Tak będzie przecież z większością właściwości oferowanego przedmiotu zamówienia, warunków jego realizacji (np. terminu) czy wielu kryteriów oceny ofert. Czasami dlatego, że to jedyna metoda, czasami dlatego, że zamawiający po prostu uzna, że oświadczenie jest całkiem wystarczające (i nie chce utonąć w morzu elektronicznych papierów). Swoją drogą, zdarzyło mi się na tych łamach narzekać, że ustawodawca zrezygnował z ogólnego katalogu warunków udziału w postępowaniu, który jeszcze parę lat temu był obecny w art. 22 starej ustawy Pzp. Wówczas wynikało z tego przepisu, że wykonawca musi posiadać odpowiednie doświadczenie i potencjał, oraz znajdować się w sytuacji ekonomicznej i finansowej pozwalającej na wykonanie zamówienia. Zamawiający mógł w ramach tych warunków ustalić szczegółowe wymogi, ale wykonawca przystępując do postępowania oświadczał, że spełnia owe ogólne warunki opisane w art. 22, a zatem – zgodnie ze swoją wiedzą – nadawał się do realizacji. Można powiedzieć – puste oświadczenie. Ale w cywilizowanym świecie ma ono znaczenie, a także i u nas zdarzało się być ono istotne w przypadku późniejszego sporu.

Jednak patrząc na art. 124 pkt 2 z punktu widzenia zamawiającego wcale nie jestem skłonny do rezygnowania z dokumentów, tam gdzie mogę je pozyskać. Natomiast zamawiający dostaje dodatkową możliwość, która w określonych sytuacjach może się nawet bardzo przydać w postępowaniu. Bo w moim odczuciu, że ten przepis pozwala na wyeliminowanie jednego z dotychczasowych ograniczeń systemu, z którym zamawiający musieli zmagać się przez dziesięciolecia. Mianowicie, skoro mieliśmy zasadę „na każdy warunek musi być dokument”, a zakres dokumentów był ograniczony rozporządzeniem (nie dotyczył sektorowców), także zakres dostępnych warunków udziału w postępowaniu był ograniczony – właśnie katalogiem dokumentów, jakich można było żądać od wykonawców. Czyli na przykład zamawiający mógł postawić warunki ekonomiczne, które były badane na podstawie sprawozdania finansowego, bo sprawozdanie finansowe jest w katalogu dokumentów, których można żądać od wykonawcy. Ale jeśli chciałby (albo potrzebował, jak mi kiedyś się zdarzyło) postawić warunek, że bank musi mieć rating na określonym poziomie, miał problem – bo takiego dokumentu próżno było szukać w rozporządzeniu. Teraz taki warunek może wreszcie całkiem legalnie postawić – bo może wyjść z warunkiem poza katalog dokumentów. Ma większą elastyczność w kształtowaniu warunków udziału. Co prawda w ramach tej elastyczności musi zadowolić się oświadczeniem wykonawcy, a nie zewnętrznym dokumentem, ale to i tak jest coś więcej.

Ważne tylko, aby z tego art. 124 pkt 2 korzystać z głową. A może kiedyś opiszę tu, kiedy i jak można zorganizować postępowanie, w którym wykonawca nie musi złożyć ani jednego oświadczenia i dokumentu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.