O kryterium kosztu

Mówiąc o kryteriach przywykliśmy do oceniania dwóch możliwości: albo cena, albo cena i kryteria nazywane w nowej ustawie „jakościowymi” (choć nie zawsze akurat z jakością mające bezpośredni związek). Tymczasem to nie jedyne opcje, bo przecież zamiast ceny w obu tych miejscach można wstawić „koszt”. „Koszt” rozumiany nie jako koszt nabycia przedmiotu zamówienia, ale jako suma jego i potencjalnych kosztów, które mogą pojawić się później. Niezwykle mało popularny w polskim światku zamówieniowym, choć ustawodawca zachęcił jak tylko mógł: w przypadku zastosowania kryterium kosztu zamiast kryterium ceny zwolnił z obowiązku przestrzegania wytrząśniętej z kapelusza minimalnej wagi kryterium wynoszącej 60% (dotyczy tylko ceny, już nie kosztu).

Oczywiście, kryterium kosztu zdaje się wymagać od zamawiającego nieco więcej wysiłku niż kryterium ceny. Trzeba się zastanowić, jak to zrobić, aby miało to ręce i nogi, a gotowych formułek niewiele. UZP też jednocześnie pomaga i nie pomaga: choć przygotował pewne opracowania, które mogłyby użytkownikowi pomóc, zakopał je na swojej stronie internetowej tak głęboko, że przeszukując zasoby sieciowe UZP trudno na to trafić – no, dwa pierwsze kroki są w jakiś sposób zrozumiałe („repozytorium wiedzy”, potem „zrównoważone zamówienia publiczne”, ale kolejny bardzo zagadkowy – „zielone zamówienia”; potem „praktyczne informacje” i dopiero tam odkrywa się nam „rachunek kosztów cyklu życia”).

Wiele elementów zawartych w tych opracowaniach może przeciętnego zamawiającego nieco przerażać. Podobnie gotowe schematy obliczeń przygotowane przez KE w formie gotowych arkuszy kalkulacyjnych. Jednak w gruncie rzeczy, chwila czasu poświęcona na rozgryzienie pozwala odkryć, że wbrew pozorom nie są to rozwiązania hermetyczne, dostępne tylko dla grupki specjalistów. Że można je wykorzystać w codziennym zamówieniowym życiu. Zwłaszcza jeśli zwróci się na jeden drobiazg zawarty w art. 245 ustawy. Mianowicie stosowanie kryterium „kosztu” nie oznacza wcale, że zamawiający musi nim objąć koszty cyklu życia w komplecie. Zamawiający może wybrać tylko część kosztów użytkowania i tylko te wybrane wziąć pod uwagę w ocenie ofert. Ba, to może być nawet jeden element, jeden koszt. Zresztą, teoretycznie to w ogóle nie musi być koszt cyklu życia, choć w praktyce jednak chyba zawsze będzie z późniejszymi etapami użytkowania jest związany.

Oczywiście, wypadałoby robić to z głową. Ale te zapisy pozwalają ominąć nam elementy, o których wiadomo, że nie będą ofert różnicować albo będą różnicować w sposób na tyle niewielki, że możliwy do pominięcia przy ocenie ofert. Jeśli zamawiający chce kupić sprzęt o określonej efektywności energetycznej, być może potencjalne różnice w zużyciu energii elektrycznej będą na tyle niewielkie, że właściwie nieistotne. Podobnie będzie z innymi elementami. Ale jeśli w jakimś miejscu wymogi nie są na tyle sprecyzowane, produkty dostępne na rynku mocno się różnią – o, ten element w kryterium kosztu można wziąć pod uwagę. I tylko on będzie wystarczył, by stwierdzić, że mamy do czynienia nie z kryterium ceny (tak bardzo cenzurowanym), ale z kryterium kosztu.

Oczywiście, potrzeba ujęcia kosztów cyklu życia w ocenie ofert jest tym większa, im zamówienie jest większe. Ale przy tych największych, gdzie taki model jest (a przynajmniej powinien być) codziennością, najłatwiej też sięgnąć po specjalistów, którzy pomogą obliczyć owe być może nieco magiczne na pierwszy rzut oka dla nieekonomistów IRR-y czy NPV-y (choć w gruncie rzeczy za tymi skrótami i związanymi z nimi wzorami stoją proste mechanizmy). Ale wielu zamawiających nie ma takich potrzeb i nie może przejść takiej ścieżki zdrowia. Dla nich być może właśnie wyjście od najprostszych rozwiązań stanowiłby najlepszy początek oswajania się z rachunkiem cyklu życia. Od prostych zamówień i prostych mechanizmów (właśnie uwzględniających niewiele takich kosztów lub nawet tylko jeden), niewymagających skomplikowanych wzorów i wielkich przemyśleń przed startem. A ułatwiających życie chociażby w kontekście zasad z art. 246…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.