Przetargi a nagroda Nobla

Pomysł na dzisiejszą notkę przeleżał się na „dnie szuflady” przez kilkanaście lat. Zamiar przerobienia go na coś większego był niemalże odwieczny (od momentu napisania pierwszego artykułu na temat zamówień), ale jakoś nigdy nie doczekał się realizacji. Ponieważ jednak szkoda byłoby go tak całkiem zmarnować, bo kwestia jest ciekawa, a może zmobilizuje mnie to odrobinę, postanowiłem temat zasygnalizować tutaj. I od razu uprzedzam, nie chodzi o to, że nagroda Nobla jest przyznawana w jakiejś formule przetargu (choć z pewnością jest to swego rodzaju konkurs). Chodzi mi o wkład w dziedzinę „przetargologii” Williama Vickrey’a, laureata nagrody Nobla (wraz z Jamesem A. Mirrleesem) w dziedzinie ekonomii za 1996 r. Otrzymał on tę nagrodę za nieco tajemniczo brzmiący „fundamentalny wkład w ekonomiczną teorię bodźców w warunkach asymetrii informacji”. Co to ma wspólnego z przetargami? Ano, jak się okazuje, sporo.

Wspomniane wyżej „warunki asymetrii informacji” występują w ekonomii często (ba, zdaje się, zawsze), a jednym z przykładów, gdy trzeba podejmować decyzje ekonomiczne w takich warunkach, są aukcje i przetargi. Każdy z nas, składając ofertę na budowę Dworca Centralnego w Warszawie albo organizując postępowanie na dostawę ołówków – uczestniczy w grze, której podstawowym elementem jest asymetria i niekompletność informacji, na których podstawie podejmujemy decyzje ekonomiczne.
Czytaj dalej →

O wieloletnich wydatkach bieżących

Wieloletnie umowy finansowane z wydatków bieżących były od lat problemem wielu publicznych zamawiających. „Były”, bo ostatnimi czasy (od tego roku) sytuacja w tym zakresie nieco się zmieniła, choć być może nie wszyscy jeszcze to zauważyli. Problemem, który tak często bolał różnych zamawiających były przepisy ustawy o finansach publicznych z 2005 r. (jak i jej poprzedniczek). Z jednej strony bowiem przepisy Pzp (art. 142 i 143) wprost mówiły od lat o możliwości zawierania umów wieloletnich (ba, nawet na czas nieoznaczony), przy czym wiele z wymienionych tam przedmiotów umów z samej swej natury ma charakter bieżący, a nie majątkowy. Z drugiej strony były art. 36 ust. 1, art. 138 ust. 3 (obowiązujący nie tylko sektor państwowy, ale też i jednostki samorządu terytorialnego w związku z art. 189) oraz dotyczący jst art. 193 ustawy o finansach publicznych z 2005 r. Z wszystkich wynikało to samo: zaciąganie zobowiązań/dokonywanie wydatków tylko w granicach kwot z planu finansowego. A plan ten… cóż, jak niósł ze sobą art. 165 tejże samej ustawy, był roczny. Skoro zatem zobowiązania w granicach planu, a plan roczny… jak tu faktycznie zawrzeć umowę wieloletnią? Jak podpisać umowę na wykonanie planu zagospodarowania przestrzennego, co nawet przy najlepszych chęciach stron będzie trwać dłużej niż rok?

Na szczęście było kilka wyjątków. Pierwszy z nich, w samej ustawie o finansach publicznych, w art. 184 ust. 1 pkt 10 lit. b, zgodnie z którym organ stanowiący jst mógł upoważnić zarząd tejże jst do zaciągania zobowiązań wieloletnich z tytułu umów, których realizacja w roku następnym jest niezbędna dla zapewnienia ciągłości działalności jednostki. Na drugi zwróciło uwagę m.in. Ministerstwo Finansów w piśmie z 9.06.2006 r. (ST1-4834-664/2006) – z ustaw ustrojowych samorządu (czyli ustaw o samorządzie gminnym, powiatowym itd.) wynika możliwość upoważnienia przez radę jednostki samorządu terytorialnego jej zarządu do zaciągnięcia zobowiązania wieloletniego. Wynikała cokolwiek nieszczęśliwie, bo w ustawach była mowa tylko o podejmowaniu inwestycji i remontów (nasz plan zagospodarowania w tym się nie mieści) – por. art. 12 pkt 8 lit. e ustawy o samorządzie powiatowym, art. 18 ust. 2 pkt 8 lit. e ustawy o samorządzie gminnym… Mimo to, niezaciąganie umów wieloletnich w pozostałym zakresie groziłoby nieobliczalnymi skutkami w praktyce, więc wielu zamawiający korzystało z tego przepisu szeroko, i do każdego wydatku wieloletniego bieżącego (z inwestycyjnymi było prościej, bo uchwały budżetowe jednak zawierały projekcję wydatków inwestycyjnych na trzy lata, a nie rok, a ten horyzont czasowy był przekraczany raczej rzadko) uzyskiwało odpowiednie uchwały. Teraz na szczęście ten problem mamy z głowy.
Czytaj dalej →

Handel bilansem?

Hasło „handlu referencjami” zdobyło dużą popularność w zamówieniowym światku już wkrótce po wprowadzeniu do ustawy art. 26 ust. 2b. Szczególną zasługę ma tutaj orzecznictwo KIO, które bez grama szacunku dla zdrowego rozsądku często uznawało (ba, uznaje), że korzystanie z cudzego doświadczenia w sposób absolutnie niematerialny jest w zamówieniach publicznych dopuszczalne. Dość popularne staje się zatem zjawisko wykazywania w ofercie cudzego doświadczenia wraz ze stosownym zobowiązaniem podmiotu trzeciego, że swoje zasoby w zakresie doświadczenia użyczy, natomiast bez jakiegokolwiek praktycznego przełożenia się tego na etap realizacji zamówienia (pisałem już o tym chociażby tu, przy czym od tego czasu linia orzecznicza KIO dość negatywnie zweryfikowała moje stanowisko).

Ostatnimi czasy pojawiła się nam nowa rewolucyjna myśl w zamówieniach związana ze wspomnianym art. 26 ust. 2b Pzp – jej jaskółką jest wyrok KIO o sygnaturze KIO 269/11 opisany m.in. w artykule S. Wikariaka w „Rzeczpospolitej”. Jakaż to rewolucyjna myśl? Ano taka, że nie tylko swoje referencje można oddać koledze, zupełnie nie przejmując się tym, jak sobie on z zamówieniem poradzi. Więcej – można oddać mu także swoje sprawozdanie finansowe. Oczywiście tym bardziej zupełnie nie przejmując się, jak sobie on z zamówieniem poradzi.
Czytaj dalej →

Demon, a imię jego waloryzacja

Od niedawna moja droga do pracy się znacznie wydłużyła. Z jednej strony kłopot, ale z drugiej książkę można poczytać a czasami podróż daje inspirację o pewnych zamówieniowych przemyśleń. Jadąc ostatnio tramwajem oderwany zostałem od lektury nowych opowiadań Ani Brzezińskiej magicznym słowem „przetarg”. Stały obok mnie dwie dziewczyny, komentujące zakupy artykułów spożywczych. Chodziło mianowicie o to, że w przetargu na artykuły spożywcze nikt nie złoży oferty, bo przecież znowu może być powódź i ceny pójdą w górę albo zdarzy się podwyżka na miarę cukru ostatnio. Mogłem się domyślać, że chodziło tutaj o przetarg na dostawy na dłuższy czas, rzędu przynajmniej roku…

Artykuły spożywcze należą do tego typu towarów, gdzie ryzyko nawet i dużych wahań cen w krótkim czasie jest dość spore – z pewnością większe niż w przypadku spinaczy biurowych. Ale to, że nikt nie złoży oferty, nie oznacza, że należy rozkładać ręce – wypadałoby się zastanowić co zrobić, żeby taką sytuację zmienić. Bo identyfikację problemu dziewczyny przeprowadziły znakomicie – powód, dla którego ofert nie będzie, można ubrać w jedno słowo: ryzyko.
Czytaj dalej →

Alternatywa dla siłowni

Ostatnio miałem przyjemność wizyty w pewnej centralnej instytucji, co prawda bezpośrednio z zamówieniami nie związanej, aczkolwiek niekiedy postępowania o udzielenie zamówień kontrolującej. Ogromnie zbudowała mnie wypowiedź jej przedstawiciela podczas dyskusji na temat potencjalnej kontroli zamówień: jeśli będą chcieli kontrolować, poproszą o kompletną dokumentację postępowania, jednakże będzie im niezmiernie miło gdy dostaną ją nie w wersji papierowej, ale skanów.

Tymczasem w codziennym życiu zamówieniowca (czy to po stronie wykonawcy, czy to po stronie zamawiacza) papiery przytłaczają. Wniosek o dopuszczenie? Na papierze. Oferta? Na papierze. Kontrola uprzednia? Kopia dokumentacji na papierze. KIO? Nie dość, że kopia dokumentacji na papierze, to jeszcze oryginały przywieźć i pokazać. Problem przytłaczania rzecz jasna narasta wraz ze skalą zamówień. Im więcej zamówień – tym więcej drobnych, ale niezmiernie licznych papierów. Im większe zamówienie – tym większe te papiery. Wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu od przyzwoitego międzynarodowego konsorcjum w dużym przetargu może liczyć kilkaset czy nawet kilka tysięcy stron (parę dobrych segregatorów). A wniosków zwykle jest więcej niż jeden… Gdy przychodzi do ich kopiowania (czy to przez zamawiacza na potrzeby KIO czy UZP, czy to przez wykonawcę na potrzebę wyszukania byków w papierach konkurencji) – głowa boli od samego myślenia o tym, nie mówiąc o rękach/kręgosłupie od realizacji w praktyce. Nie wspominając o zmarnowanym czasie…
Czytaj dalej →

Ograniczenie liczby wykonawców zapraszanych do składania ofert

Kilkakrotnie już spotkałem się z wątpliwościami wyrażanymi przez niektórych z użytkowników Pzp dotyczącymi sensu tworzenia w trybach dwustopniowych rankingu wykonawców. Dlaczego człowiek może zaprosić do kolejnego etapu postępowania tylko 20 wykonawców, skoro wszystkich, którzy się pojawią? Nawet jak będzie ich więcej? Inni z kolei użytkownicy ustawy cieszą się: już na początku mają szansę odsiać najmniejszych czy najmniej doświadczonych graczy (oczywiście, jeśli w ogóle jakiś odsiew nastąpi, gwarancji nigdy nie ma, bo równie dobrze może się pojawić tylko jeden wniosek od mało doświadczonego i małego gracza), a na dodatek jest mniej pracy ze sprawdzaniem ofert.

O co tak naprawdę tutaj chodzi? Ograniczenie liczby wykonawców uczestniczących w postępowaniu zdaje się mieć jeden podstawowy cel: oznacza zmniejszenie konkurencji. Zmniejszenie konkurencji oznacza zwiększenie szans poszczególnych wykonawców na uzyskanie zamówienia. Większe szanse z kolei oznaczają większe zaangażowanie się w postępowanie, przygotowanie oferty itd. Wszak gdy w postępowaniu uczestniczy 40 wykonawców statystyczne szanse na zwycięstwo to tylko 2,5%; gdy jest tylko pięciu wykonawców – 20%. Zasada jest zrozumiała. Udział w postępowaniu wiąże się dla uczestnika takiego postępowania z kosztami, w przypadku zamówień bardziej skomplikowanych czy długotrwałych niejednokrotnie bardzo wysokimi (rzędu nawet setek tysięcy złotych). Im większe ryzyko tym mniejsza chęć ponoszenia tych kosztów. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie jeden niezrozumiały wyjątek od tej zasady.
Czytaj dalej →

Zaliczka a płatność z góry

Zaledwie kilka miesięcy temu, w październikowym numerze „Zamówień Publicznych. Doradcy” ukazał się mój artykuł na regulacji ustawowej dotyczącej zaliczek (art. 151a Pzp), a już życie zdążyło wytknąć mi palcem problemy związane z tą regulacją, których w tekście nie przewidziałem. Zetknąłem się ze stanowiskiem, że skoro umowa nie traktuje o zaliczce, ale o płatności z góry, przedmiotowa regulacja się nie stosuje – chodziło tu konkretnie o zakaz udzielania zaliczek w przypadku zamówienia udzielanego w trybie zamówienia z wolnej ręki.

Jasne, sam przepis nie należy do najszczęśliwszych. Co prawda jest planowana jego zmiana, ale ma dotyczyć (przynajmniej na to wskazuje projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy) tylko poruszanej już tutaj kwestii zaliczek w przypadku zamówień z zakresu działalności twórczej lub artystycznej. Cóż, wypada zatem nauczyć się żyć z art. 151a i problem postawiony w pierwszym akapicie rozstrzygnąć, skoro pewnie nie jednej osobie przyjdzie się z nim zmierzyć w praktyce zamówieniowej.
Czytaj dalej →

Zmiany techniczne – cd.

Zapowiadana zmiana CMS się już – jak widać – dokonała. Niesie za sobą kilka niedogodności, między innymi zepsute dotychczasowe linki bezpośrednie do poszczególnych tekstów. Zmienił się także adres kanału RSS, za pośrednictwem którego wygodnie można otrzymać informację o aktualizacjach – nowy to: http://www.jazon.krakow.pl/wszponach/?feed=rss2. To jednak koniec zmian, a funkcjonalność strony generalnie rzecz biorąc chyba się poprawiła. W końcu działa system tagów, przy czym jako tagi występują tu po prostu numerki poszczególnych artykułów ustawy Prawo zamówień publicznych.

Pora skoncentrować się na powrót na kwestiach zamówieniowych. W poniedziałek – jeszcze raz o zaliczkach.

Zmiany techniczne

Nastąpi wyłom w zachowywanej dotąd poniedziałkowej regularności postowej niniejszej strony. Zamiast próbować naprawiać po awarii serwera dotychczasowy mechanizm, postanowiłem zainstalować zupełnie inny, w którym będę mógł zastosować mechanizm tagów, liczę też na mniejszą ilość spamu w komentarzach. Tak czy owak przeniesienie dotychczasowej treści do nowego CMSa nie odbyło się bez problemów, zamiast więc napisać coś nowego na poniedziałek, muszę zajmować się w dość rzadkich (luty pod tym względem jest koszmarny) wolnych chwilach rozmaitymi drobiazgami z tym związanymi. W kolejny poniedziałek, ostatni lutowy, nowa notka merytoryczna powinna już być, nowy CMS już także.

Problemy z nawigacją itp.

Pojawiły się problemy ze stroną – zniknęło menu po prawej stronie zapewniające dostęp do narzędzi nawigacyjnych. Najprawdopodobniej problem powstał wskutek wczorajszej awarii serwera, na którym znajdują się „szpony”. Zgodnie z komunikatem właściciela serwera, prace nad jego usuwaniem nadal trwają, mam więc nadzieję, że rychło problem zostanie rozwiązany. Bardzo przepraszam za utrudnienia.