O wieloletnich wydatkach bieżących

Wieloletnie umowy finansowane z wydatków bieżących były od lat problemem wielu publicznych zamawiających. „Były”, bo ostatnimi czasy (od tego roku) sytuacja w tym zakresie nieco się zmieniła, choć być może nie wszyscy jeszcze to zauważyli. Problemem, który tak często bolał różnych zamawiających były przepisy ustawy o finansach publicznych z 2005 r. (jak i jej poprzedniczek). Z jednej strony bowiem przepisy Pzp (art. 142 i 143) wprost mówiły od lat o możliwości zawierania umów wieloletnich (ba, nawet na czas nieoznaczony), przy czym wiele z wymienionych tam przedmiotów umów z samej swej natury ma charakter bieżący, a nie majątkowy. Z drugiej strony były art. 36 ust. 1, art. 138 ust. 3 (obowiązujący nie tylko sektor państwowy, ale też i jednostki samorządu terytorialnego w związku z art. 189) oraz dotyczący jst art. 193 ustawy o finansach publicznych z 2005 r. Z wszystkich wynikało to samo: zaciąganie zobowiązań/dokonywanie wydatków tylko w granicach kwot z planu finansowego. A plan ten… cóż, jak niósł ze sobą art. 165 tejże samej ustawy, był roczny. Skoro zatem zobowiązania w granicach planu, a plan roczny… jak tu faktycznie zawrzeć umowę wieloletnią? Jak podpisać umowę na wykonanie planu zagospodarowania przestrzennego, co nawet przy najlepszych chęciach stron będzie trwać dłużej niż rok?

Na szczęście było kilka wyjątków. Pierwszy z nich, w samej ustawie o finansach publicznych, w art. 184 ust. 1 pkt 10 lit. b, zgodnie z którym organ stanowiący jst mógł upoważnić zarząd tejże jst do zaciągania zobowiązań wieloletnich z tytułu umów, których realizacja w roku następnym jest niezbędna dla zapewnienia ciągłości działalności jednostki. Na drugi zwróciło uwagę m.in. Ministerstwo Finansów w piśmie z 9.06.2006 r. (ST1-4834-664/2006) – z ustaw ustrojowych samorządu (czyli ustaw o samorządzie gminnym, powiatowym itd.) wynika możliwość upoważnienia przez radę jednostki samorządu terytorialnego jej zarządu do zaciągnięcia zobowiązania wieloletniego. Wynikała cokolwiek nieszczęśliwie, bo w ustawach była mowa tylko o podejmowaniu inwestycji i remontów (nasz plan zagospodarowania w tym się nie mieści) – por. art. 12 pkt 8 lit. e ustawy o samorządzie powiatowym, art. 18 ust. 2 pkt 8 lit. e ustawy o samorządzie gminnym… Mimo to, niezaciąganie umów wieloletnich w pozostałym zakresie groziłoby nieobliczalnymi skutkami w praktyce, więc wielu zamawiający korzystało z tego przepisu szeroko, i do każdego wydatku wieloletniego bieżącego (z inwestycyjnymi było prościej, bo uchwały budżetowe jednak zawierały projekcję wydatków inwestycyjnych na trzy lata, a nie rok, a ten horyzont czasowy był przekraczany raczej rzadko) uzyskiwało odpowiednie uchwały. Teraz na szczęście ten problem mamy z głowy.

Mamy natomiast na głowie nowy problem :) Nowym problemem jest rozwiązanie poprzedniego problemu, czyli obowiązkowa, sporządzana przez samorządy pierwszy raz właśnie na rok 2011, wieloletnia prognoza finansowa. Dokument ten (opisany w art. 226 ustawy o finansach publicznych z 2009 r.) zawiera (a właściwie może zawierać – p. art. 228 tejże ustawy) to, o co do tej pory chodziło: upoważnienie zarządu do zaciągania zobowiązań finansowych w zakresie określonym prognozą. A zakres prognozy obejmuje wszelkie przedsięwzięcia. A przedsięwzięcia to m.in. wszelkie wieloletnie programy, projekty lub zadania. Jeśli zatem planujemy jakiś wieloletni wydatek (niezależnie czy bieżący, czy inwestycyjny, weźmy nasz plan zagospodarowania przestrzennego), to on z samej swej wieloletniej natury jest przedsięwzięciem, a przedsięwzięcie jest umieszczone w WPF, a tenże WPF winien zawierać (jeśli organ stanowiący ma dość oleju w głowie) upoważnienie do zaciągania zobowiązań w jego zakresie.

Skąd więc „nowy problem”? Po pierwsze z prozaicznego faktu, że cholernie ciężko przyzwoity WPF przygotować, szczególnie że robi się to pierwszy raz, i że musi obejmować okres wynikający z najdłuższego przedsięwzięcia (nie mówiąc o składającej się nań prognozie kwoty długu, która w wielu wypadkach sięga kilku dziesiątek lat). Po drugie z faktu, że ponieważ było to robione po raz pierwszy, zapewne wielu planowanych wieloletnich umów zapomniano w nim uwzględnić. A tymczasem – skoro to jest wieloletnia umowa, to jest przedsięwzięcie; skoro jest przedsięwzięcie, to musi być w WPF; a zatem nie ma innej drogi na zaciągnięcie zobowiązania (zapomnijmy o uchwałach Rady do każdego wydatku wieloletniego).

W gruncie rzeczy jednak, choć można marudzić na nowe zwyczaje, to pod kątem upoważnienia do podpisania umowy na zrobienie planu zagospodarowania przestrzennego (czy podobnej) sytuacja wyklarowała nam się znakomicie. A klarowne sytuacje są najlepsze :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.