O domniemanej wyższości BZP nad TED

„Zauważyć bowiem należy, iż poziom konkurencyjności (średnia liczba ofert składanych w jednym postępowaniu) w przypadku zamówień o wartości powyżej progów unijnych jest niższy niż poniżej tych progów, tj. zamówień publikowanych w Biuletynie Zamówień Publicznych. Przyczyną mniejszego zainteresowania polskich przedsiębiorców zamówieniami publicznymi o wartościach powyżej progów unijnych mogą być trudności w dostępie do ogłoszeń dotyczących tego rodzaju zamówień, tj. konieczność korzystania z systemu TED, który jest „mniej przyjazny dla użytkownika” niż Biuletyn Zamówień Publicznych udostępniony przez Urząd Zamówień Publicznych.”

Te dwa powyżej zacytowane zdania to fragment uzasadnienia jednego z postulatów zmian w Pzp zawarty w ostatniej, kwietniowej wersji „projektu założeń projektu ustawy o zmianie ustawy” (chyba już pisałem, że uwielbiam te powtórzenia :)). Zaintrygowała mnie niezmiernie ta wyższa ocena Biuletynu Zamówień Publicznych w porównaniu z TED w kategorii „przyjazności dla użytkownika”. Użytkownika oczywiście w sensie nie tego, kto zamieszcza ogłoszenia, ale tego, kto ich poszukuje. Wszak o to w cytowanym twierdzeniu wyraźnie chodzi. Sam czasami poszukuję ogłoszeń na różne tematy (niedawno na przykład na potrzeby szponów, mianowicie przetargów na jaja) i jakoś nie widzę szczególnej przewagi BZP nad TED. Może sęk w tym, że Prezes UZP widzi statystykę i dorabia do niej teorię, a ja po prostu korzystam?

Jest kilka różnic między portalami. W TED wyszukiwanie w archiwalnych ogłoszeniach jest możliwe tylko po zalogowaniu, w BZP – nie. Zawadza to jednak niewiele, a po zalogowaniu TED udostępnia opcje, jakich w BZP nie ma: zachowane profile wyszukiwania, dostęp do ostatnio oglądanych ogłoszeń, masowe pobieranie wyników wyszukiwania i kilka innych. Ustawienie subskrypcji w BZP wydaje się łatwiejsze niż w TED (szczególnie, że nie ma tam pomocy po polsku). Problem w tym, że gdy próbowałem rejestrować subskrypcję w BZP z podaniem adresu mailowego na portalu Onetu, kilkakrotnie nie dostałem maila aktywacyjnego (i nie lądował w pułapce spamowej). Z kolei subskrypcja w TED to nie tylko e-mail, ale także RSS, może mniej popularny, ale jakże wygodny. No i w TED mogę zachować 15 profili, a w BZP ustawić tylko trzy subskrypcje… TED wydaje się mieć sporo przewag, i jest tylko jeden drobiazg, który mi osobiście tam naprawdę zawadza: w wynikach wyszukiwania czy informacjach o przetargach nie podaje tytułów zamówień.

W moim odczuciu zatem Prezes trochę przesadza z tą przewagą BZP. Czy jednak jestem odosobniony w tej opinii?

A statystyka? Cóż, w moim odczuciu trzeba też pamiętać, że większe zainteresowanie drobniejszymi zamówieniami może wynikać z tego, że rynek jest jak piramida. Że więcej na rynku jest płotek niż rekinów, a płotki polują na drobniejsze zamówienia (publikowane w BZP), a nie wielkie kontrakty… Inne są też wymagania formalne (ilość wymaganych dokumentów) i finansowe (z wadium na czele).

Ps. Nie mam natomiast nic przeciwko propozycji, którą cytowane na wstępie uzasadnienie ma wspierać (publikowaniu ogłoszeń unijnych także w TED). Wskazane jednak byłoby, aby zadbać przy okazji o taki drobiazg jak brak konieczności odrębnego wprowadzania dwóch ogłoszeń do dwóch systemów – niech sobie ten BZP magicznie pobiera ogłoszenia z TEDa i sam z siebie je publikuje. Jestem przekonany, że da się to zrobić :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.