O warunku przychodów

Trafiło mi kiedyś w ręce ogłoszenie o zamówieniu, w którym zamawiający postawił dość ciekawy warunek udziału w postępowaniu dotyczący sytuacji ekonomicznej wykonawcy. Mianowicie chciał, aby wykonawca legitymował się średnią przychodów z ostatnich trzech lat obrotowych w wysokości 50 tys. zł. Postępowanie co prawda nie było ustawowe (ogłoszono je w Bazie konkurencyjności), ale to dla tych rozważań nie ma wielkiego znaczenia. Zresztą – zamawiający wyraźnie na rozwiązaniach ustawowych się wzorował.

Oczywiście, warunek osiągnięcia określonych przychodów w określonym czasie ma sens, choć jest niezwykle prostym narzędziem oceny sytuacji ekonomicznej. Mówi nam o tym, jaka jest skala działalności wykonawcy, pośrednio wskazuje jakie może mieć zasoby i czy nasz kontrakt przypadkiem nie przekroczy albo nie będzie zbliżony do całej dotychczasowej skali prowadzonej przez wykonawcę działalności (co oznaczałoby, że nie ma żadnego marginesu ryzyka), pozwala zmniejszyć ryzyko pojawienia się luki płynności.

Ale 50 tys. zł? Oczywiście, taka kwota zapewne każdemu z nas wydaje się całkiem okazałą sumą pieniędzy. Problem w tym, że tutaj nie mówimy o tym, konkretnym pieniądzu, ale o wartości ekonomicznej, która co prawda w tych złotych jest wyrażona, ale istnieje właściwie tylko na papierze. Analogicznie jak wymiar naszych rocznych zarobków widzimy w dostarczanym przez pracodawcę lub sporządzanym na potrzeby skarbówki zeznaniu PIT – widoczna tam kwota przychodów gdzieś tam przez nasze ręce się przewinęła, ale nigdy w jednym momencie w nich się nie znalazła.

I gdy spróbujemy ocenić to 50 tys. zł w takich właśnie kategoriach zobaczymy, że to jest kwota symboliczna. Że wynosi mniej niż roczne wynagrodzenie osoby zarabiającej ustawowe minimum, bo przecież 4806 zł razy 12 miesięcy daje ponad 57 tys. zł (w momencie ogłoszenia zamówienia, które jest pretekstem do tego tekstu, było to nieco mniej, ale i tak wartości były porównywalne). Czy w tej sytuacji taki warunek kogokolwiek faktycznie zabezpieczy? Czy nie mówimy już o obrotach na tyle skromnych, że są bez większego znaczenia?

Jasne, z warunkami ekonomicznymi mamy w zamówieniach problemy. Jeden z nich siedzi w samej ustawie (choć nie jest to wina ustawodawcy, bo przepisano to wprost z dyrektywy) i dotyczy ograniczenia wysokości wymaganych przychodów do dwukrotności wartości zamówienia – co jest uproszczeniem niebiorącym pod uwagę szeregu zmiennych (choćby czasu trwania realizacji zamówienia). Inny w rozporządzeniu i narzędziach, jakimi dysponuje wykonawca do badania sytuacji ekonomicznej wykonawców (sprawozdanie finansowe jest świetnym narzędziem, ale od podmiotu niezobowiązanego do jego sporządzania zamawiający może żądać tylko danych kadłubowych, nie dających szans na bardziej wnikliwą analizę). Ale w tym przypadku ani jedno, ani drugie zamawiającemu nie przeszkodziło – postanowił przesadzić w drugą stronę.

2 komentarze do: “O warunku przychodów

  1. Przy wyliczaniu przychodu stosujemy wzór, którego nauczył nas Bank Światowy trzydzieści kilka lat temu: szacowana wartość zamówienia / czas trwania w miesiącach * 12 * 2. Mam nadzieję, że nawet kontrola to zrozumie:)

    • I on ma jak najbardziej sens. Natomiast teraz dyrektywa/ustawa mówią: szacowana wartość zamówienia x 2 i to sensu nie ma…

      PS Mnie uczyli ludzie z UE w ramach jakiegoś programu UKIE z 25 lat temu, którzy mówili: (wartość / czas w miesiącach * 12) + slightly increased by 10-20%. Jednak więcej sensu ma formuła przez Ciebie podana :)

      PPS Swoją drogą mówili inne sensowne rzeczy, o których zapominamy. Np. że jeśli badamy zdolność kredytową, to badamy zdolność kredytową (to, ile ma środków na koncie, nie ma znaczenia).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *