Dwa lata temu, gdy art. 439 Pzp zaczynał obowiązywać, pisałem w „szponach”, że popularny wskaźnik inflacji (czyli cen towarów i usług konsumpcyjnych) publikowany przez GUS niekoniecznie może być najlepszym punktem odniesienia do waloryzacji ustawowej. Bo ustawa mówi o „materiałach lub kosztach związanych z realizacją zamówienia”, a tymczasem inflacja odnosi się do koszyka dóbr stricte konsumpcyjnych, często niewiele mających wspólnego z przedmiotem zamówień.
Cóż, problem w tym, że czasami trudno jest znaleźć adekwatne do przedmiotu zamówienia wskaźniki oparte na utrwalonych mechanizmach, oraz regularne i ciągłe (bo co nam ze wskaźników, które są publikowane nieregularnie albo przez krótki okres czasu). I dlatego zamawiający często jednak po inflację sięgają, zachęcani zresztą do tego przez przykładowe rozwiązania upowszechniane przez Urząd Zamówień Publicznych, np. w ubiegłym tygodniu – rekomendacje w zakresie waloryzacji umów z zakresu IT.*
Ja chciałem dziś zwrócić uwagę zamawiających na udostępnianą od stosunkowo niedawna przez GUS analitykę wskaźnika inflacji. GUS publikując co miesiąc wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych nie ogranicza się do tylko jednego ogólnego wskaźnika, który przebija się do prasy (najświeższy, czerwcowy, wynosi 11,5% rok do roku i 0% miesiąc do miesiąca). Dołącza do tego także excelowe tablice obejmujące rozbicie zmian cen na sporo grup rozmaitych towarów i usług (bodajże około setki). Czy one są idealne? Pewnie nie, tak jak i inflacja jako taka. Czasami jednak warto, gdy zamawiający ma na myśli konkretne produkty czy towary, sięgnąć nie do ogólnego wskaźnika, ale do konkretnego odnoszącego się do jakiejś konkretnej grupy produktów.
Przykładowo tworząc wskaźniki waloryzacyjne do usługi sprzątania zamawiający winien wziąć pod uwagę, że ma tu do czynienia z dwoma głównymi grupami kosztów – wynagrodzeniem ludzi świadczących usługi (i tu pewnie najlepszym wskaźnikiem jest minimalne wynagrodzenie, ale przydać się może też przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w dziale PKD „Administrowanie i działalność wspierająca”) i kosztami materiałów służących do wykonywania tych usług. I można się zastanawiać, jaki wskaźnik w zakresie tych materiałów przyjąć. Można posiłkować się właśnie wskaźnikiem inflacji, ale także można sięgnąć do tej analityki i znaleźć tam grupę produktów „Środki czyszczące i konserwujące”. I kto wie, czy one nie będą najlepiej oddawać zmian kosztów w interesujących nam zakresie.
Takich grup jest więcej i być może niekiedy któraś z nich zamawiającemu się przyda – wystarczy na stronie GUS przy publikacji wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych otworzyć załączone do niej tablice w formacie Excela.
*) Oczywiście inflacja nie jest w tej publikacji jedynym wskaźnikiem. Mamy tu kilka modeli waloryzacji, a autorzy publikacji kładą nacisk na wskaźnik zmiany przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w odpowiednim sektorze gospodarki (publikowany przez GUS), zwłaszcza, przy usługach programistycznych. I tu mają rację, często taki wskaźnik wynagrodzeń jest jedynym sensownym. Czasami zamiast inflacji wykorzystują GUS-owski wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu, ten niestety nie ma jednak analityki podobnej do wskaźnika inflacji, opisanej powyżej.
Ps. Wanda wraca :) Przez ostatnie miesiące nie miałem sumienia jej wykorzystywać – matura i te sprawy :)
