O zapisach SWZ w zakresie certyfikacji

Już za tydzień czekają nas zmiany w ustawie dotyczące certyfikacji wykonawców. To z pewnością krok w dobrym kierunku – dla wykonawców regularnie uczestniczących w postępowaniach o udzielenie zamówienia może być ułatwieniem. I choć na realne efekty tego rozwiązania pewnie trochę poczekamy, to już teraz zamawiający będą musieli pamiętać o kilku drobiazgach, które trzeba będzie umieszczać w dokumentach zamówienia.

W większości przypadków nie będą to wielkie zmiany i w dokumentach zamówienia sprawę certyfikacji będzie można załatwić trzema nowymi zapisami, poniekąd powtarzalnymi: w SWZ o dopuszczeniu możliwości złożenia certyfikatu zamiast podmiotowych środków dowodowych (art. 124 ust. 2-4 Pzp) oraz w zakresie warunków udziału w postępowaniu o braku możliwości odniesienia do poziomów zdolności (art. 112 ust. 3 in fine Pzp), a we wzorze oświadczenia o niepodleganiu wykluczeniu i spełnianiu warunków (w postępowaniach krajowych, a nie unijnych) – poprzez dodanie miejsca na wskazanie danych ewentualnego certyfikatu (art. 273 ust. 2). I w zasadzie tyle.

Czytaj dalej

O odchodzącym problemie

Myślałem o tym, aby ostatni tekst w 2020 stanowił pożegnanie z naszą już ponad szesnastolatką. Nie miała ona łatwego życia. Aż 65 mniejszych lub większych liftingów – trudno znaleźć miejsce, które przez te lata nie było zmieniane. Ba, już narodziny miała wyjątkowo niefortunne, bo przecież w momencie wejścia w życie było wiadomo, że zaraz będzie wymagała znaczących zmian – wszak jednocześnie uchwalano nowe dyrektywy, a my wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Miała bardzo wiele wad (z których chyba najwięcej pojawiało się w ramach wspomnianych wyżej „liftingów”), ale też jedną niekwestionowaną zaletę w porównaniu do przepisów, które zaraz weźmiemy do ręki: była o połowę krótsza od obecnej (a dorzućmy jeszcze przepis wprowadzające…).

Łzawego pożegnania nie będzie, będzie natomiast o historii. Zamawiający publiczny, ograniczony rygorami gospodarki budżetowej. Pieniądze wrzucone w ostatniej chwili z innego, niewykorzystanego źródła, natychmiast do wydania, kupowane zazwyczaj komputery, bo tego zawsze potrzeba. Do końca roku parę tygodni. Mało który z zamawiających nie zna takiego bólu. Nowelizacja z 2016 nieco utrudniła takie manewry, bo najpierw jest etap składania ofert, a dopiero potem składania dokumentów, co powoduje przedłużenie postępowania. Jednak w tego typu sytuacjach zwykle nie wydaje się milionów, a więc składanie dokumentów można pominąć, jeśli zamawiający zadowoli się samymi oświadczeniami. Przychodzą oferty i jeśli nie ma w nich jakichś problemów z cenami, przedmiotem, pełnomocnictwem czy oświadczeniami (dużo tego „jeśli” :)), można wybierać najkorzystniejszą.
Czytaj dalej