Kryteria oceny ofert: cena za minutę połączenia do sieci wykonawcy i cena za minutę połączenia do innych sieci

Przypadkiem angażując się w temat dotyczący nabywania usług telefonii komórkowej zauważyłem ciekawą praktykę niektórych (na szczęście, oceniając „na oko”, mniejszość) zamawiających w zakresie stawiania kryteriów oceny ofert. Nie będę przy tym pisał tutaj o dość często spotykanym zwyczaju traktowania poszczególnych elementów cenotwórczych jako zupełnie odrębnych kryteriów (skrytykowałem to w tekście „Kryteria oceny ofert: cena i cena” w Doradcy 9/2009) – skupię się tutaj na pewnym drobnym elemencie, który może wywołać pewną konfuzję niezależnie od tego, czy będziemy stosować kryteria osobne, czy też nie.

Chodzi mi mianowicie o odrębne traktowanie w kryteriach oceny ofert stawek za minutę połączenia do sieci operatora oraz poza sieć operatora (przy wyłączeniu z tematu połączeń w ramach sieci firmowej, bądź to ocenianym w osobnym kryterium, bądź rozliczanych na odrębnych zasadach – w ramach ryczałtu albo abonamentu). Napotkane przypadki, które skłoniły mnie do tej refleksji, sprowadzić można do potraktowania sprawy w następujący sposób:
* kryterium 1 – cena za minutę połączenia do sieci operatora – 10%
* kryterium 2 – cena za minutę połączenia do innych sieci komórkowych – 10%
(niekiedy praktykowany jest inny sposób osobnego traktowania tych cen, np. poprzez ich proste zsumowanie, czasem połączenia do innych sieci komórkowych są połączone z połączeniami do sieci stacjonarnych… – dla uproszczenia będę bazował dalej na powyższym przykładzie, ale moje rozważania będą dotyczyć każdej takiej sytuacji).
Czytaj dalej

Wykonawca spełnia warunki dla jednej części, a składa ofertę na dwie

Wyszukując w piątkowe popołudnie starych forumowych dyskusji na temat barteru, sięgnąłem w bardzo zamierzchłe czasy, gdy uczęszczane przeze mnie forum zamówieniowe działało jeszcze pod marką OWG. Nastroiło to mnie do tego stopnia sentymentalnie, że parę dyskusji z tamtych czasów sobie odświeżyłem i trafiłem przypadkiem na wątek, który – choć minęło niemal pięć lat – pozostaje nieustająco aktualny (a przynajmniej pojawił się ostatnio w okolicach mojej praktyki). Chodzi o spełnianie przez wykonawcę warunków udziału w postępowaniu, w którym dopuszczono składanie ofert częściowych.

Oczywiście, sam fakt, że dopuszczono oferty częściowe nie oznacza jeszcze automatycznie kłopotów. Jednak gdy zamówienie dzieli się na części często sensownym będzie także „podzielenie” warunków, tak, aby odpowiadały swoim zakresem poszczególnym częściom. Oczywiście, sytuacje mogą być różne – jeśli części różnią się przedmiotem, to i warunki mogą odnosić się do innego potencjału (inne osoby, inny sprzęt itd.) i doświadczenia zdobytego na nieco innym polu. Jeśli przedmiot poszczególnych części jest jednorodny, także może być uzasadnione wymaganie – w przypadku złożenia oferty na większą ilość części – dysponowania większym potencjałem (bo jedna osoba poradzi sobie z jedną częścią, gdy ktoś złoży ofertę na 10 części jedna osoba już może nie starczyć) czy niekiedy też większym doświadczeniem (jeśli ktoś złoży ofertę na dziesięć części powinien mieć doświadczenie w mierzeniu się z tego typu problemami o takiej właśnie skali, dużo większej niż w przypadku jednej części). W przypadku powszechnie spotykanych warunków finansowych zależność wymogów od ilości części, na które składa się ofertę jest jeszcze bardziej oczywista.
Czytaj dalej

Części inaczej

O ofertach częściowych autorzy Pzp nie rozpisywali się wiele. Definicja takiej oferty w art. 2 pkt 6, regulacje dotyczące wartości zamówienia, zawartości siwz i ogłoszeń, wadium, odpowiednie stosowanie przepisów o unieważnieniu w art. 93 ust. 2, możliwość odstąpienia przez Prezesa UZP od kontroli uprzedniej, wreszcie krótka regulacja art. 83 ust. 2 i 3. Przepisy ten na co dzień nie budzą większych kontrowersji, są powszechnie stosowane, a jeśli czasami są stosowane źle – cóż, to na tej samej zasadzie, na jakiej źle stosowany bywa czasem każdy inny przepis ustawy.

To o czym chcę napisać dzisiaj to kwestia możliwości dopuszczenia ofert częściowych w sposób odbiegający od standardowego, powszechnie spotykanego, po to, aby spełnić zasady oszczędnego i racjonalnego gospodarowania finansami publicznymi. Gdy piszę o standardzie, mam na myśli postępowanie następujące: zamawiający określa części A i B, wykonawcy składają oferty w postępowaniu (niektórzy na A, niektórzy na B, niektórzy na A i B) i zamawiający wybiera najkorzystniejsze oferty w obu tych częściach, każdą z nich traktując jako osobne postępowanie. Ale czy tak musi być? Czy niekiedy nie byłoby korzystnie (i to dla obu stron w tym postępowaniu) potraktować części zamówienia w sposób zupełnie odmienny? Chodzi mi tutaj konkretnie o sytuacje – dość częste – w których części mogą być identyczne.
Czytaj dalej