Od dłuższego już czasu mamy w ustawie Pzp przepisy pozwalające zamawiającym wymagać od wykonawców, aby określony odsetek osób zatrudnionych przez wykonawców (nie mniejszy niż 30%) stanowiły osoby defaworyzowane – z niepełnosprawnymi na czele. Wielu zamawiających zresztą skwapliwie z tego korzysta. Można przypuszczać, że głównym powodem takiego działania nie jest chęć pomocy osobom niepełnosprawnym, ale chęć obniżenia kosztów. Zatrudnianie firm z określonym odsetkiem osób niepełnosprawnych pozwala na obniżenie składek płaconych przez PFRON przez zamawiającego. Swoją drogą – znacznie korzystniejsze pewnie byłoby całkowite zwolnienie z tych składek, które zamawiający może uzyskać, jeśli sam osiągnie określony wskaźnik zatrudnienia niepełnosprawnych (znacznie niższy niż 30%)…
Tak czy owak, mamy w ustawie Pzp art. 22 ust. 2 i 2a, a zamawiający z tego korzystają. Problem w tym, że wspomniane przepisy odnoszą się tylko do wykonawców, ewentualnie do ich enigmatycznych, wyodrębnionych organizacyjnie jednostek. Taki zapis powoduje pokusę u niektórych wykonawców, aby taki wymóg ominąć. Cóż bowiem prostszego niż założyć firmę zatrudniającą dwie osoby, z czego jedna jest niepełnosprawna (a więc wskaźnik zatrudnienia niepełnosprawnych wynosi aż 50%), a w toku realizacji zamówienia korzystać z usług podwykonawców, którzy takich wymogów już nie spełniają. To pozwalałoby firmie niespełniającej tego wymogu faktycznie startować w przetargach (jako podwykonawca kryjący się pod „wydmuszką”), z których co do zasady powinna być wyłączona.
Czytaj dalej