Tydzień temu pisałem w szponach o wyroku KIO z 26 lutego 2013 r., sygn. akt KIO 297/13 i KIO 300/13. A raczej zacząłem pisać. Bo dotąd chwaliłem zasadę (swoją drogą, można ją ująć w czterech tradycyjnych słowach: „mierz siły na zamiary”) – a pozostało jeszcze rozpoznanie praktycznych problemów. A problemów jest co najmniej kilka. W tym jeden bardzo podstawowy. W tym konkretnym, opisywanym przypadku identyfikacja, że ten sam potencjał jest wykorzystywany w dwóch różnych postępowaniach, była prosta. Ten sam czas, ten sam zamawiający, takie same oferty… Ale to sytuacja bardzo szczególna. Gdyby te dwa postępowania prowadziły już dwa odrębne oddziały GDDKiA, a konkurentami były różne, a nie te same firmy – szansa na wykrycie takiego nadużycia spadłaby ogromnie. A co dopiero, jeśli chcielibyśmy kontrolować wykorzystanie tych zasobów w szerszej skali.
Wszak czy to proponowane osoby, czy deklarowane wytwórnie asfaltu oprócz tego, że wykazano je w dwóch różnych postępowaniach, mogą być też obciążone wcześniejszymi zobowiązaniami, o których zamawiający czy konkurencja może nie mieć zielonego pojęcia – bo i skąd? Jedyna realna opcja weryfikacji w takim wypadku możliwa byłaby na podstawie oświadczenia wykonawcy – tak jak w przywoływanym przed tygodniem orzeczeniem ETS w sprawie CEI i Bellini. Problem w tym, że tam sprawa dotyczyła sytuacji ekonomicznej i finansowej, a w takim wypadku dyrektywa stanowi o otwartym katalogu dokumentów, których można wymagać (jest też odpowiedni zapis w rozporządzeniu). Jest jakaś furtka do żądania informacji o łącznej wartości realizowanych zleceń. Natomiast w przypadku osób czy potencjału technicznego katalog dokumentów już otwarty nie jest. Czy da się wycisnąć obciążenie osób/sprzętu innymi zleceniami z wykazów odpowiednio osób i narzędzi?
Czytaj dalej