O punktowaniu na podstawie uzupełnień

Tytuł może być nieco nazbyt lakoniczny, ale wszelkie inne opcje wychodziły z kolei niesłychanie barokowe. A chodzi o problem powstający na styku art. 26 ust. 3 Pzp z kryteriami oceny ofert. Jeśli stosowane są kryteria oceniane na podstawie dokumentów, które podlegają uzupełnieniu zgodnie z przywołanym przepisem (np. dodatkowe kwalifikacje personelu, który ma spełniać określone warunki, dodatkowe doświadczenie etc.), to czy dodatkowe dokumenty złożone w rezultacie wezwania na podstawie art. 26 ust. 3 Pzp mogą służyć jako podstawa do oceniania w kryteriach? Czy też zamawiający może posłużyć się wyłącznie tym, co pierwotnie w ofercie znalazł?

Inspiracją do tego tekstu był artykuł Arnolda Pustkowskiego na ten właśnie temat opublikowany w ostatnim numerze „Doradcy” (5/2015). Autor przywołał tam przykład postępowania, w którym zamawiający oceniał kompetencje personelu wykonawcy zarówno w warunkach udziału, jak i kryteriach oceny. Ponieważ zaproponowany personel nie spełniał warunków, wykonawca został wezwany do uzupełnienia wykazu osób i zamawiający uznał warunek za spełniony, ale odmówił punktowania dodatkowego doświadczenia w kryterium kompetencji personelu. Gdy oburzony wykonawca zapytał się „dlaczego?”, zamawiający „poinformował, iż opierał się na poczuciu sprawiedliwości członków komisji, zasadzie uczciwej konkurencji oraz wyroku KIO sygn. akt 742/11 z dnia 19 kwietnia 2011 r.” Autor wspomnianego artykułu staje tu po stronie wykonawcy dowodząc, że zamawiający nie mógł odwołać się do wymienionego wyroku (bo w Polsce nie rządzą precedensy i KIO nie ma uprawnienia do wykładni prawa), a w samym wyroku KIO dokonało niedozwolonej wykładni rozszerzającej przepisów (przy czym jako przepis szczegółowy autor traktuje tu Pzp w odniesieniu do ogólnego kodeksu cywilnego).

Cóż, na pewno zamawiający bronił się w sposób niestandardowy. Owo poczucie sprawiedliwości członków komisji zwraca uwagę, chociaż w praktyce czymże innym ono jest jak nieco może poetyckim wyrażeniem zasad wynikających z art. 7 Pzp. A co do wyroku… Cóż, rzeczywiście dotyczy sytuacji nieco odmiennej. Nie chodziło bowiem w omawianej sprawie o ocenę oferty, ale o kwalifikację wykonawców na „krótką listę” w jednym z trybów dwustopniowych. Nie chodziło o kwalifikacje personelu, a o doświadczenie wykonawcy. Obie te różnice są jednak czysto formalne. Wszak czy personel, czy doświadczenie wykonawcy – obowiązują te same reguły w tym zakresie. Czy kwalifikacja na krótką listę, czy ocena ofert – problem jest dokładnie taki sam. A argumentacja Izby całkiem racjonalna. Bo dlaczegóż zamawiający miałby dawać drugą szansę temu wykonawcy, który nie spełnił warunków, a odmówić jej temu, który spełnił warunek na poziomie minimalnym? Takie podejście ewidentnie naruszałoby zasadę równego traktowania wykonawców. Tym bardziej, że w przypadku oferty wykonawca na etapie uzupełnienia zna już ceny konkurencji, może zajrzeć do innych ofert – i w efekcie tak pokombinować, aby uzbierać dodatkowych punktów na tyle, by przetarg wygrać. I dodajmy, wspomniany wyrok nie jest przypadkiem odosobnionym, takich orzeczeń można wyszukać więcej – choćby wyrok z 25 listopada 2010 r., sygn. akt KIO/2473/10, wyrok z 6 czerwca 2014 r., sygn. akt KIO 1031/14, czy – na gruncie próbek – wyrok z 18 czerwca 2013 r., sygn. akt KIO 1320/13. Albo wyrok z 18 stycznia 2012 r., sygn. akt KIO 38/12, w którym mowa wprost o uzupełnianiu i wyborze najkorzystniejszej oferty. Zresztą, w samym art. 26 ust. 3 Pzp mowa o spełnianiu warunków udziału w postępowaniu, a nie o innych potencjalnych celach składania tych dokumentów.

Oczywiście, takie podejście ma też i słabe strony. Trudno pogodzić się z tym, że podając w uzupełnieniu informacje o bogatym doświadczeniu wskazanej osoby, to bogate doświadczenie nie znajdzie odzwierciedlenia w punktacji. Ale trzeba pamiętać o tym, co powyżej – być może dopiero widząc inne oferty wykonawca podejmie decyzję o zmianie osoby na taką, która zapewni mu wygraną. Bywają jednak sytuacje mniej oczywiste. Np. kryterium będzie dotyczyło doświadczenia, wykonawca złoży wykaz robót i referencje. Ale zapomni albo załączyć paru referencji, albo wręcz potwierdzić ich za zgodność z oryginałem… Tak po ludzku – szkoda, że nie ma podstaw do wezwania do uzupełnienia tych papierków (o ile warunek jest spełniony przynajmniej w stopniu minimalnym). A ponieważ nie ma podstaw do uzupełnienia w sytuacji, gdy warunek jest spełniony, tym bardziej trudno uznać na potrzeby kryteriów takie uzupełnienia, jeśli pierwotnie warunek spełniony nie był.

Światełkiem w tunelu (w pewnym stopniu) jest JEDZ – jednolity europejski dokument zamówienia, który przewiduje dyrektywa i który powinien pojawić się w naszych postępowaniach w przyszłym roku. Być może wówczas życie stanie się łatwiejsze – będzie oświadczenie z JEDZ-a, a następnie jego weryfikacja na etapie końcowym postępowania. Oby nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby ta weryfikacja miała w miarę elastyczny przebieg…

Ps. Swoją drogą w przywołanym tekście pojawia się także zarzut, że warunek trzyletniego doświadczenia prawniczego w postępowaniu na 10-miesięczną obsługę prawną jest nieproporcjonalny. A także, że dłuższe doświadczenie (mierzone w latach) nie wskazuje na lepszą zdolność do wykonywania zamówienia, skoro jego przedmiotem są usługi prawnicze, a prawo nieustannie się zmienia. Cóż, można się zastanawiać, czy doświadczenie wyrażane w latach jest istotnie najlepszym miernikiem kompetencji. Ba, w mojej opinii nie jest. Ale z drugiej strony fakt dysproporcji między trzema latami doświadczenia a 10 miesiącami realizacji usługi jednak nie razi – wszak nie trudno dostrzec różnicę między osobą pół roku po studiach, a taką, która przez kilka lat musiała zmierzyć się z podobnymi wyzwaniami, nawet jeśli były to wyzwania na gruncie tak zmiennego materiału, jak na przykład ustawa Pzp…

2 komentarze do: “O punktowaniu na podstawie uzupełnień

  1. Szanowny Panie Grzegorzu,

    niezmiernie mi miło, że moja skromna osoba przyczyniła się do Pańskich przemyśleń i uwag na wskazany temat ponieważ wydaje mi się, że problematyka jest niezwykle istotna i trudna zarazem, a co za tym idzie – warto o tym mówić.

    Na wstępie chciałbym pogratulować Panu wiedzy i doświadczenia oraz łatwości przekazywania praktycznych informacji w sposób łatwy i przyjemny. Śmiem twierdzić, że Pańskie uwagi oraz tezy stanowią wielką pomoc dydaktyczną w codziennej pracy z ZP dla osób takiej pomocy poszukujących.

    Chciałbym sprostować kilka elementów, do których się Pan odwołuje – jeśli można. Przypadek, który opisywałem w artykule, trochę bardziej zawiły niż Pan to podsumował. Firma, która złożyła ofertę do przetargu nie dołączyła nowego formularza z NOWYMI osobami po zapoznaniu się ofertami kontroferentów, a uzupełniła DOŚWIADCZENIE w postaci oświadczenia dla już wpisanych w ofertę osób.

    Jak Pan słusznie zauważył, postuluję aby nie powoływać się w sposób nieumiejętny na jakiekolwiek orzeczenia, bo każdy może tam znaleźć coś dla siebie… a już w szczególności w orzecznictwie KIO. Podstawą powinna być prawidłowa i przemyślana egzegeza przepisów i przyjęcie na siebie odpowiedzialności za decyzje podjęte w toku postępowania. Opisywany przeze mnie przypadek, a przywołany przez Pana w powyższym tekście jest przykładem na brak jednego i drugiego (można się na ten temat rozpisywać, ale nie chciałbym zaśmiecać Panu strony).

    i jeśli można, ad vocem do Pańskiego „PS”. Czy Pańskim zdaniem osoba świeżo po „studiach” – czytaj aplikacji (czyli 3 letnim przygotowaniem do zawodu – swoją drogą najbardziej intensywnym okresie jeśli chodzi o przyswajanie teorii i jej praktykowanie) bo przecież o adwokacie/radcy prawnym tutaj mówimy, jest gorzej przygotowany od np. adwokata, który postanowił dorobić do emerytury i nie wie co to internet (skrajny przypadek dla kontrastu).
    Oczywiście opinie są różne. Co do opisywanego przypadku i ja i Pan, dobrze wiemy, że w opisywanym przeze mnie przypadku jakiekolwiek czynności będą wykonywane przez aplikantów lub studentów, bo liczy się bardziej kto się pod tym podpisze…

    Myślę, że i tak za bardzo się rozpisałem niż zamierzałem na początku, ale cóż… mam nadziej, że zostanie mi to wybaczone.

    Raz jeszcze bardzo Panu dziękuję za wyróżnienie i życzę dalszych sukcesów. Jeśli będzie miał Pan chęć podyskutować ze mną na tematy związane z ZP. Jestem do dyspozycji.

    Z poważaniem
    A. Pustkowski

    • Dziękuję za komentarz, nie stawiam żadnych ograniczeń co do objętości :)
      Co do różnicy między nowymi osobami a uzupełnieniem doświadczenia obecnych osób – cóż, w obecnym stanie prawnym nie możemy robić różnicy między tymi sytuacjami. A dopisanie dodatkowego doświadczenia wcześniej wskazanym osobom jest równie nie fair wobec tych, którzy od razu opisali doświadczenie w sposób spełniający warunki minimalne, więc nie dostali szansy na dopisanie kilku kolejnych pozycji w uzupełnieniu.
      Co do peesa… To skomplikowany temat :) I jako egzemplarz gorszego, nieprawniczego gatunku, być może nie powinienem go komentować :)

Skomentuj Grzegorz Bednarczyk Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *