O badaniu doświadczenia osób

Podczas pisania zeszłotygodniowego tekstu przypomniał mi się pewien inny problem, jaki zdarza się uczestnikom rynku zamówieniowego w zakresie oceny doświadczenia w warunkach udziału w postępowaniu. Chodzi mianowicie o możliwość badania doświadczenia osób zdolnych do wykonania zamówienia, zwłaszcza w przypadku, gdy wymagane jest dysponowanie przez nie określonymi uprawnieniami. I od razu zaznaczę – ani razu nie zetknąłem się z tym problemem w orzecznictwie czy piśmiennictwie, a jedynie w swobodnych dyskusjach w Internecie (np. tej czy tej). Chyba jednak warto o nim napisać.

Rozporządzenie o dokumentach pozwala zamawiającemu badać w odniesieniu do osób zdolnych do wykonania zamówienia ich „kwalifikacje zawodowe, doświadczenie i wykształcenie niezbędne do wykonania zamówienia”. I wydawałoby się, że sprawa jest jasna – zamawiający może postawić warunki w zakresie tych trzech pól, oczywiście pod warunkiem zachowania zasady proporcjonalności warunków w odniesieniu do przedmiotu zamówienia. Tymczasem w podlinkowanych wyżej dyskusjach (zresztą, doświadczyłem ich więcej) pojawiała się teza, iż skoro chodzi o „niezbędność do wykonania zamówienia”, a przyznanie uprawnień – np. budowlanych – na mocy ustawy uprawnia określoną osobę do wykonywania określonych prac, to wszelkie wymagania ponad te uprawnienia nie są już niezbędne. I za każdym razem łapałem się za głowę.

Wyobraźmy sobie sytuację, że chcę w Krakowie postawić wieżę Eiffla. Tylko dwa razy wyższą od pierwowzoru. Potrzebuję zatem kogoś z uprawnieniami budowlanymi do projektowania – konstrukcyjnymi (chyba że nie zwiążę tej wieży trwale z gruntem, ale to chyba kiepsko by się skończyło). Czy projektant, który ma takie uprawnienia oraz jakiś staż przy – załóżmy – budowie bloków mieszkalnych czy hipermarketów będzie wystarczający do podjęcia takiego wyzwania? Nie sądzę. Wszak mój projekt różni się od pozostałych tak bardzo jak mrowisko od domu jednorodzinnego. Aby zapewnić, że moja wieża będzie miała ręce i nogi, potrzebuję kogoś, kto zmagał się z projektami o podobnym stopniu skomplikowania. I dlatego sam fakt posiadania uprawnień, nawet mimo wymaganego stażu przed ich uzyskaniem, mimo masy wiedzy teoretycznej, nie zapewnia, że wskazana osoba jest zdolna do wykonania zamówienia. Analogicznie będzie w wielu innych przypadkach. Kierownik budowy, który kierował budową sklepów osiedlowych, nie poradzi sobie zapewne z budową instalacji oczyszczania spalin w elektrowni. Projektant, który projektował kładki nad potokami, nie da gwarancji solidnego zaprojektowania mostu w Mszanie.

„Niezbędność do wykonania zamówienia” wskazana w rozporządzeniu znaczy dokładnie to samo, co związanie warunku z przedmiotem zamówienia i proporcjonalność warunku do tego przedmiotu wynikająca z art. 22 ust. 4 Pzp.

Oczywiście ważny jest tu poziom skomplikowania i skala danego przedsięwzięcia. Im bardziej skomplikowany jest przedmiot zamówienia, tym bardziej doświadczony personel jest potrzebny. I nie chodzi tu o staż – gdyby istniała taka zależność, przy drodze osiedlowej możnaby żądać roku stażu, przy dwupasmówce 10 lat, a przy nieszczęsnym moście w Mszanie – pewnie wyszłoby 40 lat. Ale tu nie chodzi o to, aby do bardziej skomplikowanych projektów dostawać starszych projektantów, ale aby dostawać projektantów, którzy zajmowali się podobnymi rzeczami. Nie można wykluczyć, że ktoś rok po uzyskaniu uprawnień kierował już budową czy projektował w przedsięwzięciu odpowiadającym przedmiotowi zamówienia. Warto więc stawiać warunki w odniesieniu do wykonywania określonych funkcji przy odpowiednich projektach (nie zapominając rzecz jasna o uprawnieniach). Nie w latach, ale w ilości projektów i funkcji w odpowiednich warunkach. Być może niekiedy ograniczone czasem, jeśli w jakiejś branży zmieniały się technologie i nie chodzi nam o człowieka, który projektował blok energetyczny przed 40 laty, ale o kogoś, kto zna nieco nowocześniejsze technologie.

Trzeba pamiętać: związek z przedmiotem zamówienia i proporcjonalność. Niekiedy doświadczenie projektanta nie będzie najistotniejszym elementem zamówienia, ale czasem kluczowym i nieodzownym. Niekiedy uprawnienia wystarczą, ale czasem zamawiający będzie potrzebował także innych dowodów posiadania określonych kompetencji.

4 komentarze do: “O badaniu doświadczenia osób

  1. Czy jesteś przekonany że projektant wskazany do spełnienia warunku udziału będzie wykonywał ten projekt? konkretna osoba wskazana w formularzu jako projektant o określonym doświadczeniu, będzie zajmowała się projektowaniem tego konkretnego obiektu. Czy też jest wskazana tylko po to aby spełnić warunek udziału, a potem na etapie realizacji się zobaczy (kwestie udostępnienia osoby, zamiana osoby, lub firmowanie projektu li tylko własnym podpisem).
    Z pewną obawą traktuję tego typu warunki udziału w postępowaniu ponieważ moim zdaniem nie prowadzą do wyłonienia wykonawcy który może być najlepiej przygotowany do wykonania usługi lub roboty. Podejście do postawionych Warunków udziału w obecnej formule (czy traktować je ogólnie, czy bardziej szczegółowo) prowadzi mnie do wniosku, że nie służą wyłanianiu „lepszych” wykonawców, lub też realizacji przez „lepszych” wykonawców ale stanowią jeden z warunków „formalnych” . niestety możliwość powoływania się na cudzy potencjał rozmyła sens stawiania jakichkolwiek warunków

    • A to już nieco inna, ale również paląca kwestia – wykorzystania przy realizacji zamówienia potencjału z warunków. Tam, gdzie zamawiający potrzebuje kompetentnej osoby i zapisuje to w warunkach, winien również wiedzieć do czego ją potrzebuje i również to opisać. Wypadałoby zatem określić konkretnie (np. w projekcie umowy) rolę takiej osoby w realizacji zamówienia, a potem egzekwować takie zapisy. Problem mamy tu podobny do korzystania z doświadczenia podmiotu trzeciego, jednak chyba z osobami (jako bardziej namacalnym potencjałem) jest nieco łatwiej (co nie znaczy, że łatwo :)).
      Zmiana osoby zaś problemem większym nie jest, o ile nowa spełnia te same warunki.

  2. Szanowni Panowie, wg mnie wymagania stawiane w przetargach dot. doświadczenia i realizowania podobnych prac projektowych w przeszłości jako „działalność” jest kompletnie nie trafione. Proszę sobie wyobrazić sytuację projektanta, która przez kilka lat projektuje obiekty budowlane będąc na etacie w biurze projektów, w momencie kiedy chce wystartować w przetargu zakładając własną działalność jest ograniczony ponieważ wynika, iż nigdy na działalności takich rzeczy nie robił wobec tego co wtedy? musi skorzystać z obcych referencji.

    Ponadto odnośnie doświadczenia…. wg mnie uprawnienia budowlane do projektowania i sam start w przetargu przez daną osobę świadczą o tym , że jest ona na tyle pewna siebie że jest w stanie wykonać dane zadanie poza tym są kary umowne które dodatkowo motywują do realizacji zadania, projektu muszą być za każdym razem uzgadniane z odpowiednimi instytuacjami, zamawiającym itd. zatem jedyne ryzyko to zawalenie terminu z powodu nie właściwego rozpoczęcia projetkowania czyt. uzgodnien,
    '””
    Przykład wieży Eiffla: nie sądzę aby osoba z dłuuugi stażem posiadająca uprawnienia gumowe „do wszystkiego” była bardziej profesjonalna niż osoba „świeża” podchodząca ambitnie i mająca specjalistyczną wiedzę. Uprawnienia budowlane robi się w specjalności a nie w kategorii obiektu budowlanego. Nie można podważać wiedzy projektanta na starcie.

    • Co do pierwszej kwestii, tekst przecież dotyczy badania doświadczenia osoby mającej wykonywać określone zadania, a nie wykonawcy.

      Co do stwierdzenia, że sam fakt startu w przetargu świadczy o tym, że wykonawca jest na tyle pewny siebie, że jest w stanie wykonać zamówienie… Przy takiej filozofii żadne warunki udziału w postępowaniu w żadnym postępowaniu sensu by nie miały, bo należałoby zawsze zawierzyć wykonawcy, że wie co robi. Niestety, tak nie jest. I dlatego dano zamawiającemu odpowiednie narzędzie w celu zapewnienia wykonania zamówienia przez podmiot do tego zdolny. Inna zaś sprawa, co niekiedy zamawiający z tym narzędziem wyrabia :)

      Co zaś do wieży Eiffla – nie chodzi o długość stażu ani o „gumowe” uprawnienia, ale o to, aby osoba chwytająca się za ową wieżę już kiedyś miała do czynienia z zadaniem o podobnym stopniu skomplikowania. Jest duże ryzyko, że projektant bez takiego doświadczenia będzie się uczył na swoich błędach na danym zamówieniu – a to jest sytuacja dla zamawiającego nie do zaakceptowania.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)

Skomentuj Łukasz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *