O nadużywaniu prawa do odwołania

Sporo ostatnio mówi się o przeciążeniu Krajowej Izby Odwoławczej – rośnie liczba odwołań, czego skutkiem jest przedłużanie się czasu trwania postępowań odwoławczych. A przecież jedną z zalet wprowadzenia KIO w naszym kraju było szybkie rozstrzyganie spraw. Oczywiście, możliwych lekarstw jest kilka, a biorąc pod uwagę informacje wynikające z wykazu prac legislacyjnych rządu (link), można spodziewać się w jakiejś nieodległej przyszłości podwyższenia wysokości wpisów od odwołania (i być może wprowadzenia mechanizmu ich waloryzacji – czemuż ustawodawca podobnie nie postąpił przy progu obowiązywania ustawy?), a także wprowadzenia posiedzeń i rozpraw prowadzonych wyłącznie zdalnie, bez możliwości fizycznego uczestnictwa (choć to dość szybki krok, bo przecież sama możliwość zdalnej obecności stron dopiero w tym momencie w KIO się pojawiła – czyżby to był krok podyktowany interesem samych arbitrów?).

Cóż, mając ostatnio do czynienia z odwołaniem napisanym przez jakiegoś agenta AI, bez większego ładu i składu, pomyślanego zapewne tylko na przestraszenie zamawiającego, a wobec braku jego reakcji – wycofanego w ostatniej możliwej chwili (na dzień przed wyznaczonym terminem rozprawy), jakoś trudno nie podzielić pozytywnego stosunku do nadchodzących zmian. Oczywiście, ich ocena będzie zależała od ostatecznego ich kształtu – póki co znamy tylko hasła i ogólne cele, a diabeł może siedzieć w szczegółach.

Czytaj dalej