Posiadanie regulaminu opisującego, jak wybrać wykonawcę w postępowaniach o wartości poniżej 30 tys. euro, jest praktyką powszechną wśród instytucji publicznych. Powyżej tego progu są zobowiązane do stosowania przepisów ustawy Pzp, poniżej tworzą sobie ich namiastkę. Ba, nawet UZP publikuje na swojej stronie internetowej taki wzorcowy regulamin. I powiem tak – nie mam nic przeciwko faktowi posiadania takiego regulaminu. Ba, taki dokument bywa przydatny. Problem tylko w tym, co w nim się napisze.
Wzorcowy regulamin UZP nawet nie jest najgorszy (tylko 4 strony to już sukces :)). Ale też nie do końca kładzie nacisk na to, co w takim dokumencie powinno być najistotniejsze. Bo nacisk powinien być położony nie na przepisane z ustawy reguły, ale na procedurę zakupową. Na opisanie kto, za co i na jakim etapie jest odpowiedzialny. I tu trudno o jeden wystarczający wzorcowy regulamin – bo ten element uzależniony jest zawsze od struktury organizacyjnej danej jednostki, a nawet niekiedy – od kompetencji posiadanych przez konkretnych pracowników. Czasami zakupy będzie realizowała komórka merytoryczna, czasami zakupowiec, czasami komórka od zamówień publicznych… Tymczasem w regulaminach obecnych na rynku tego jest mało, a sporo jest powtarzania ustawy.
Czytaj dalej