O skróceniu terminu raz jeszcze

I jeszcze raz o skróceniu wynikającym z umieszczenia wstępnego ogłoszenia informacyjnego o zamówieniu. Tym razem jednak w przetargu ograniczonym, ale to znowu jest kwestia chyba nazbyt sztywnego zapisu w art. 38 ust. 4 dyrektywy 2004/18/WE.

Z jednej strony – powtórzę – sama idea jest słuszna. W przypadku przetargu nieograniczonego. Wykonawca dowiaduje się na początku roku, że zamawiający planuje jakieś zamówienie, jest na nie przygotowany w mniej lub bardziej zaawansowany sposób (nie wiem, rezerwuje sobie potencjał, rozmawia wstępnie z podwykonawcami i bankami, cokolwiek), gdy wreszcie pojawi się ogłoszenie o zamówieniu, można zostawić mu mniej czasu na przygotowanie oferty. Ale termin na złożenie oferty od momentu ogłoszenia o zamówieniu biegnie w przetargu nieograniczonym.
Czytaj dalej →

Uszczęśliwianie koncesjonariusza na siłę

Kilka czy kilkanaście dni temu miałem okazję uczestniczyć w jednej z wielu organizowanych u nas konferencji poświęconych ppp (konferencji kupa, projektów zrealizowanych nie widać…). Powracał na niej kilka razy problem uszczęśliwiania partnera prywatnego na siłę, który sam miałem okazję zauważyć już wcześniej.

Chyba wciąż najpopularniejszym sposobem podejścia do szeroko rozumianego partnerstwa publiczno-prywatnego jest traktowanie go jako alternatywnego sposobu zdobywania finansowania inwestycji. W jakiś sposób można takie podejście usprawiedliwiać w przypadku, gdy partner prywatny musi odzyskać nakłady poniesione na budowę samemu eksploatując wybudowany obiekt i ponosząc ryzyka z tym związane (w szczególności ryzyko popytu) – podmiot publiczny może bowiem w takim wypadku rzeczywiście nie ponosić faktycznych nakładów na jego realizację. W jakiś, ale na pewno nie do końca :) Jednak przy takim spojrzeniu klasyczne partnerstwo publiczno-prywatne, w którym nie ma możliwości innego zarabiania na przedmiocie tego partnerstwa jak stała opłata od zamawiającego (np. przy budowie urzędów, szkół, czy choćby dróg, za których przejazd nie można w naszym kraju pobierać opłat – z wyłączeniem autostrad, mostów i wiaduktów), wydaje się zupełnie bezsensowne: przeciętny podmiot publiczny jest w stanie z zasady zdobyć finansowanie zewnętrzne na warunkach korzystniejszych (czytaj: tańsze) niż przeciętny podmiot komercyjny (a ten na dodatek doliczy sobie przecież do tego jeszcze swoją marżę)…
Czytaj dalej →

Ustawa sobie, a przyznający środki sobie…

W zamierzchłych czasach obowiązek stosowania przepisów ustawy (nie wspominając o podmiotach sektora finansów publicznych, sektorowych itp.) dotyczył każdego, kto wydawał środki zwane publicznymi, o ile (w pewnym uproszczeniu) środki te stanowiły co najmniej 50% jego zamówienia lub gdy dawca tych środków zobowiązał go do stosowania ustawy. Kilka lat temu złagodzono pierwsze z tych obostrzeń: już nie każde zamówienie, którego 50% wartości było finansowane ze środków publicznych podlegało z samej swej natury rygorom ustawy, ale tylko takie, których przedmiotem były roboty budowlane o dużej wartości i dotyczące specyficznych obiektów. Ostatnio zaś ustawodawca zajął się drugim ze wspomnianych przepisów, do niedawna obecnym w art. 3 ust 1 pkt 6 Pzp. Mianowicie przepis ten został uchylony, dodano zaś do ustawy nowy zapis art. 3 ust. 3 o podobnej, choć nie identycznej treści: dawcy środków publicznych mogą zobowiązać podmiot, któremu je przyznają do ich wydatkowania z zastosowaniem zasad uczciwej konkurencji, równego traktowania i przejrzystości. I dodawać chyba nie trzeba, że taki przepis wcale nie oznacza, że należy stosować procedury Pzp, bo zasady te można realizować na nieco mniej skomplikowane sposoby…
Czytaj dalej →

Czasem trzeba czekać z ogłoszeniem, by szybciej otrzymać oferty…

Choć często mówi się, że to polskie prawo zamówieniowe jest zdecydowanie zbyt sztywne w stosunku do regulacji wynikających z dyrektyw (i zazwyczaj mówiący to mają rację), w niektórych sytuacjach pewne zapisy, które mogłyby mieć racjonalniejsze brzmienie pochodzą wprost z tych dyrektyw. Takich przepisów można znaleźć sporo, mnie ostatnio dopadła jedna taka nie do końca sensowna regulacja.

Jest sobie w ustawie Pzp przepis art. 43 ust. 3. Daje on możliwość skrócenia terminu składania ofert w postępowaniu o wartości powyżej progów unijnych, o ile wstępne ogłoszenie informacyjne zostało wysłane do urzędu o niezmiernie długiej nazwie pełnej ważnych słów pisanych z wielkich liter co najmniej 52 dni przed wysłaniem ogłoszenia o zamówieniu. Zamiast 40 dni minimalny termin składania ofert wynosi wówczas 22 dni. Różnica spora :)
Czytaj dalej →

To rodzaj choroby…

…żeby nie powiedzieć zboczenia :) Pracować w zamówieniach publicznych i z własnej woli dodatkowo pisać o zamówieniach publicznych, nie dla pieniędzy :) Jednak tych moich kilkanaście już lat spędzonych w tych zamówieniach chyba mnie tłumaczą. Gdybym swojej pracy nienawidził, byłbym już wariatem. Tymczasem zamówienia wciąż budzą we mnie niezdrowe i niepotrzebne zdaniem niektórych emocje. Piszmy więc!

Czasami nachodzą mnie różne refleksje dotyczące zamówień i tematów pokrewnych. Nachodzą mnie, a potem idą sobie. Tylko nieliczne z nich wyrastają czasem w dłuższe i publikowane gdzieś na papierze teksty. A jeśli już wyrastają to często w bólach (pomysły potrafią leżeć latami, zanim siądę i przetworzę na tekst w dzień albo dwa). Jeśli zatem jest refleksja, a jak zwykle nie ma czasu lub natchnienia na jej rozwinięcie do sensownych rozmiarów, to czemu ma się marnować? A być może dzięki temu, że tutaj je zapiszę, nie zapomnę o nich, a gdy kiedyś natchnienie i chwila wolnego czasu zdarzą się jednocześnie, coś z nich wyrośnie. A być może komuś się i tutaj na coś przydadzą. Sam też będę czerpał natchnienie z cudzych przypadków :)