Lubimy w umowach zamówieniowych dodawać zapis (zwykle gdzieś na samym końcu) o tym, że w sprawach nieuregulowanych umową obowiązują… – i tu umieszczać litanię aktów prawnych. Mam wrażenie, że standardem jest wymienianie tutaj kodeksu cywilnego i naszego prawa zamówień publicznych. Ale czasami zamawiający idą dalej – przy robotach budowlanych pojawia się prawo budowlane, przy licencjach ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, przy ubezpieczeniach prawo ubezpieczeniowe itd.
Czy to do czegokolwiek potrzebne? Niespecjalnie, bo przecież przepisy te obowiązują strony niezależnie od postanowień umownych. No, może posłużyć jako wskazówka, że skoro przywołane jest Pzp, to zapewne umowa została zawarta w reżimie wynikającym z Pzp. Że skoro przywołany jest kodeks cywilny, to mamy do czynienia z umową, a nie z decyzją administracyjną ;) Na wszelki wypadek, gdyby to nie wynikało już z treści samej umowy. No dobra, wzmianka o tym, że umowa stanowi zamówienie publiczne, faktycznie w niej się przydaje – ale niekoniecznie jako postanowienie o stosowaniu w sprawach nieuregulowanych, ale wygodniej i bardziej jednoznacznie chyba w jakiejś preambule (tymczasem mam wrażenie, że zazwyczaj jest to i to).
Zapewne prawnicy zamawiających wychodzą z założenia, że od nadmiaru głowa nie boli (mam wrażenie, że robią to zbyt często, ale tutaj skutki na szczęście są bardzo skromne objętościowo). Pewnie te zapisy też nie zaszkodzą, nawet jeśli jedna strona zareaguje na jakąś czynność drugiej wskazując, że przecież tam były podane jakieś akty prawne, ale nie ten, na który teraz druga strona się powołuje – no bo przecież z zasady chodzi o akty prawa bezwzględnie obowiązującego.
Ale ostatnio trafiłem na podobny zapis w SWZ pewnego sporego zamawiającego: że w sprawach nieuregulowanych w specyfikacji obowiązują przepisy Pzp. I zacząłem się zastanawiać, czy ten zapis jest taki całkiem absolutnie niewinny i czy nie może wprowadzić w błąd wykonawców. Bo chociaż specyfikacja co do zasady ma określać szczególne warunki postępowania w tym zakresie, w jakim warunki ogólne (czyli ustawa) tego nie robią, to przecież wielu zamawiających lubuje się w przepisywaniu ustawy, a czasami owe szczególne warunki formułują w sposób niezgodny z ogólnymi. I co w tym przypadku jest ważniejsze – specyfikacja czy ustawa? W wielu przypadkach zakładamy, że to drugie (o ile nie chodzi o sytuacje skrajne, wymagające być może unieważnienia postępowania). Tymczasem taki zapis wskazuje na to, że specyfikacja jest ważniejsza, nawet jeśli są w niej jakieś androny.
Jasne, szanse na to, że taki sposób sformułowania zapisu SWZ spowoduje jakieś faktyczne problemy w postępowaniu jest bliskie zeru. Ale chyba lepiej po prostu jest napisać, że postępowanie jest prowadzone w oparciu o przepisy Pzp.
Przepisy PZP nie obowiązuję pod progiem, a inkorporowanie tych przepisów jest nieskuteczne
Może to nie wybrzmiało wystarczająco wyraźnie, ale opisywany przypadek dotyczył zamówienia udzialanego na podstawie ustawy :)
Poniżej progów – to zależy, jak to człowiek zrobi (na pewno nie powinien w aż tak ogólny sposób, bo nie można stwarzać iluzji istnienia środków ochrony prawnej), ale generalnie odysłanie do przepisów ustawy (jako stosowanych poniekąd na zasadzie analogii) w takich przypadkach jest moim zdaniem trochę bez sensu.