O opcji i podawaniu kwoty przeznaczonej na sfinansowanie zamówienia

Ostatni, wydany w styczniu numer „Informatora Urzędu Zamówień Publicznych” (za październik-grudzień 2014 r.) zawiera na stronach 59-61 opinię prawną na temat unieważnienia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na podstawie art. 93 ust. 1 pkt 4 Pzp z uwzględnieniem postępowań, w których zamawiający stosuje prawo opcji. Opinia ta zawiera jednoznaczne stwierdzenie: „(…) uzasadnione jest przyjęcie wykładni, zgodnie z którą podawana do publicznej wiadomości przy otwarciu ofert kwota, jaką zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia, powinna odnosić się wyłącznie do wartości tych środków, które są przeznaczone na realizację zamówienia gwarantowanego, bez odnoszenia się do zakresu zamówienia, który może być realizowany w ramach prawa opcji. Tylko podawana przez zamawiającego kwota zamówienia gwarantowanego będzie zatem punktem odniesienia do ewentualnego zastosowania przez zamawiającego art. 93 ust. 1 pkt 4 ustawy Pzp.”

I dalej UZP powołuje się na analogię dotyczącą dopuszczenia ofert częściowych (i podawania w związku z tym odrębnych kwot dla poszczególnych części, i odpowiedniego stosowania art. 93 ust. 1 pkt 4 w zakresie każdej części osobno). Argumentując swoje stanowisko, UZP wskazał, że tylko zakres podstawowy jest gwarantowany. Że opcja to nie zobowiązanie zamawiającego do wydatkowania środków, więc nie ma potrzeby ich „zamrażania”, a niekiedy nawet sama opcja wynika z faktu, że obecnie tych środków brak i nie wiadomo, czy się pojawią. Argumentacja ta niewątpliwie jest słuszna, ale dotyczy tylko jednej strony medalu. Twórca owej opinii chyba nie wziął pod uwagę innych okoliczności, jakie tutaj mogą wystąpić.

Popatrzmy na przykład. Zamawiający zamawia sobie jakiś system z możliwością jego rozbudowy o nową funkcjonalność, o ile zajdzie konieczność jego realizacji. Przy otwarciu ofert, zgodnie z wytyczną zawartą w omawianej opinii ogłasza światu, ile kasy ma na system (bez dodatkowej funkcjonalności). I dostaje oferty, w których sam system jest wyceniony w granicach jego możliwości finansowych, ale ceny dodatkowej funkcjonalności wylatują gdzieś w kosmos. I co ma zrobić zamawiający? Ma wybrać taką ofertę? Ale jeśli ją wybierze, a dojdzie do sytuacji, która zmusza go do zamówienia dodatkowej funkcjonalności – skąd na to weźmie kasę?

Musimy pamiętać o tym, że choć wejście w życie opcji zależy od woli zamawiającego, to często (zazwyczaj) owa wola podyktowana jest innymi uwarunkowaniami. Jeśli w przywołanym przykładzie okaże się, że dodatkowa funkcjonalność jednak jest konieczna, zamawiający będzie musiał ją zamówić u wykonawcy, którego ofertę wybrał w postępowaniu. A musiałby go wybrać, bo przecież nie podał kwoty przeznaczonej na opcję i nie mógł unieważnić postępowania z tego powodu, że cena za funkcjonalność objętą opcją jest za wysoka.

Przetargi są różne i przykładanie do wszystkich jednakowych miarek bywa bardzo trudne. Tak jest i w tym przypadku – nie można wykluczyć sytuacji (ba, w moim przekonaniu może być ona wcale nie taka rzadka), w której uzasadnione jest podanie przy otwarciu ofert nie tylko kwoty, jaką zamawiacz zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia podstawowego, ale też i kwoty przeznaczonej na sfinansowanie zamówienia opcjonalnego. Aby zobowiązanie wykonawcy do wykonania opcji nie było fikcyjne (bo i tak zamawiacz jej nie zamówi, bo nie będzie go stać), ale faktyczne. Aby zamawiający rzeczywiście mógł tę opcję zrealizować, kiedy życie zmusi go do wykonania określonych działań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.