O unieważnieniu z powodu nieprzyznania środków

Przesłanki unieważnienia postępowania wracają na łamy „szponów” przynajmniej raz do roku. W 2024 normę właśnie podwoję, choć przecież nawet styczeń jeszcze nie minął. Cóż ustawodawca nie chce pozwolić zamawiającym na samodzielne określanie powodów unieważnienia postępowania w warunkach zamówienia i konstruuje przepisy szczegółowe, a tym niestety brakuje do ideału. Tak jest m.in. w przypadku bohatera dzisiejszego tekstu – art. 257 ustawy Pzp.

Tenże art. 257 pozwala na unieważnienie postępowania w sytuacji, gdy zamawiającemu nie zostaną przyznane środki publiczne, które zamierzał przeznaczyć na realizację całości lub części zamówienia. Warunkiem skorzystania z takiej możliwości jest wskazanie w ogłoszeniu o zamówieniu (uwaga! nie wystarczy zrobić to w specyfikacji warunków zamówienia, choć tam warto to powtórzyć – to SWZ jest jednak podstawową skarbnicą informacji o postępowaniu i nie warto nikomu utrudniać życia) lub w zaproszeniu do negocjacji (tam, gdzie ogłoszenie o zamówieniu nie jest wymagane). Diabeł siedzi w dwóch szczegółach.

Jasne, postępowanie wszczęte w sytuacji, w której zamawiający nie wie, czy będzie mógł sobie pozwolić na jego sfinansowanie, może okazać się stratą czasu i pieniędzy zarówno dla zamawiającego (choć jak życie podpowiada, zamawiających utrata pieniędzy zazwyczaj nie boli), jak i dla wykonawców (którzy zaangażują się w postępowanie, przygotują ofertę, być może wezmą udział w negocjacjach, a na koniec cały trud okaże się daremny nie z powodu porażki w przetargu, ale decyzji zamawiającego). Dlatego takie postępowanie powinno być zarezerwowane tylko dla dwóch przypadków: gdy zamawiający ma niemal stuprocentową pewność uzyskania środków (minimalizujemy więc ryzyko unieważnienia) lub gdy ma nóż na gardle (jeśli będzie czekał na środki to potem nie zdąży ich wydać albo nie będzie to miało już sensu). Oczywiście, wykonawców warto o tym uprzedzić nie tylko przywołując formułkę z art. 257, ale informując ich czarno na białym, że zamawiający liczy na takie to a takie pieniądze, aby wiedzieli, że udział w postępowaniu wiąże się z dodatkowym ryzykiem.

W większości przypadków, przy których zamawiający będą mieli potrzebę sięgnięcia po ten przepis, będzie chodziło o środki publiczne – a zatem m.in. środki pochodzące z funduszy europejskich lub budżetu państwa. Co jednak jeśli zamawiający będzie liczył na finansowanie z innych źródeł. Nie ze środków publicznych, ale z obiecanej mu darowizny, ze środków od sponsora albo z kredytu? Cóż, ustawodawca tego nie przewidział (z zastrzeżeniem, że zgodnie z art. 5 ust. 1 środkami publicznymi są też środki „z otrzymanych pożyczek i kredytów”, ale nie próbowałbym podciągać tu kredytów pozyskiwanych przez podmioty spoza sektora finansów publicznych). A tymczasem bywają zamawiający i zamówienia, którzy właśnie z takich niepublicznych źródeł finansują swoje zadania.

Drugi problem to ten z odbieraniem przyznanych środków. Wbrew pozorom nie rzadszy, a jeszcze chyba bardziej bolesny. Po pierwsze dlatego, że art. 257 okoliczności odebrania środków nie przewiduje. A po drugie dlatego, że rzadko który zamawiający spodziewa się odebrania środków w sytuacji, gdy środki ma już oficjalnie „zaklepane”. Zresztą, co ma zamawiający w takiej sytuacji zrobić? Wszak w znakomitej większości przypadków podpisać umowy bez zabezpieczonych środków mu po prostu nie wolno. Unieważnienie zatem jest nieuniknione, tyle że sięga się po art. 255 pkt 5 lub 6, nieco je naciągając…

Cóż więc z tym zrobić? Cóż, ideałem byłoby wspomniane na wstępie uelastycznienie przepisów o unieważnieniu postępowania. A jeśli ustawodawca nie chce zdać się w tej mierze na zamawiających, to niech przynajmniej poprawi art. 257.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *