O informacji o złożonych ofertach

Mało kto już chyba to pamięta, ale były takie czasy w polskim systemie zamówień publicznych, gdy każdy zamawiający po każdym przetargu, którego przedmiotem były roboty budowlane, miał obowiązek przekazać „informacje cenowe” i kopię oferty najkorzystniejszej do MSW. Bodajże od 1997 do 2004. W czasach przepisów, które choć może mniej nowoczesne, w niektórych aspektach znacznie mogłyby stanowić dla dzisiejszego ustawodawcy wzór prostoty. Jednak wspomniany przepis art. 25 ust. 4 i 5 ustawy o zamówieniach publicznych stanowił jeden z tych elementów, które wielkiego sensu nie miały. Na szczęście formularz liczył tylko jedną stronę i największym problemem było sporządzenie kopii oferty. A informacja i kopie oferty trafiały do jakichś tajemniczych pomieszczeń w Warszawie, gdzie – jak donosiły zorientowane źródła – obrastały kurzem.

Zdążyliśmy o tym zapomnieć, ale stare poniekąd wraca. Autorzy nowej ustawy postanowili uraczyć zamawiających nowym obowiązkiem sprawozdawczym. Art. 81 nowej Pzp co prawda nie przewiduje sporządzania kopii oferty (cóż, gdybyśmy przed 2004 mieli oferty elektroniczne, życie byłoby znacznie łatwiejsze), ale obejmuje wszystkie postępowania bez wyjątku. Ustawodawca zażyczył sobie, aby przekazywać Urzędowi Zamówień Publicznych, w terminie 7 dni od otwarcia ofert (dowolnego rodzaju), informację o złożonych ofertach. Mając na względzie fakt, że UZP ma obowiązek analizowania systemu zamówień publicznych. W efekcie dostajemy nowy obowiązek, nowe rozporządzenie i nowe formularze do wypełniania (tym razem jednak nie jednostronicowe…).

Ustawodawca w art. 81 ust. 2 wskazał, że chodzi mu o informacje o rodzajach zamawiających, rodzajach i wartości zamówień, liczbie wniosków i ofert oraz wybranych trybach postępowania. I patrzę sobie na ten zakres i dziwię się, po co to wszystko. Bo przecież niemal wszystkie te informacje zamawiający publiczny podaje w innym dokumencie, który był i będzie obowiązkowy, a na dodatek – publicznie dostępny. Mianowicie w ogłoszeniu o udzieleniu zamówienia. Brakuje tam tylko liczby wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu czy ofert wstępnych, czyli drobiazgów bez większego znaczenia. Efekt? Zamawiający będą mieli dodatkowy obowiązek, który w tych okolicznościach nie ma najmniejszego sensu.

Jakiś czas temu na stronie UZP pojawił się projekt stosownego rozporządzenia. Wynika z niego, że UZP będzie chciał jeszcze jednej informacji – o kwocie, którą zamawiający zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia. A formularz sprawozdania w tym projekcie liczy, bagatelka, osiem stron. Oczywiście, te sprawozdania będzie się składało pewnie nieco łatwiej niż te sprzed kilkunastu lat, bo elektronicznie. Jednak po pierwsze, będą one wymagały składania, a zatem pamiętania o tym i dodatkowej biurokracji po stronie zamawiających. Po drugie, znając elektroniczne wynalazki UZP, formularz będzie kolejną drogą przez mękę (wszak tym właśnie są formularze w BZP). Przecież mówimy o instytucji, która nie potrafiła przygotować formularzy w BZP tak, aby chociażby ogłoszenie o udzieleniu zamówienia ściągało część informacji z ogłoszenia o zamówieniu. Nie mówiąc już o wielu innych problemach z tymi formularzami.

Naprawdę, trudno o większy absurd: nakładać na zamawiających dodatkowe obowiązki, mimo że niemal te same informacje UZP będzie miał dostępne w ogłoszeniach o udzieleniu o zamówieniu, tyle że musi na nie poczekać nieco więcej niż 7 dni. Tamte sprawozdania i kopie ofert wysyłaliśmy bez sensu do Warszawy przez siedem lat i obowiązek zniknął dopiero przy okazji uchwalania nowej ustawy. Cóż, obawiam się, że i z tym dopustem będziemy żyć długo, choć sensu nie ma żadnego.

Ps. A najlepsze w tym wszystkim jest wciąż to, że wszystkie te dane UZP mógłby mieć na bieżąco. Mógłby, gdyby swego czasu zabrał się na poważnie do roboty i zrobił platformę zakupową z prawdziwego zdarzenia. Gdyby była na czas, miała ręce i nogi, nikt pewnie by się nie oburzał, gdyby zamawiający mieli obowiązek jej stosowania. Ba, pewnie i zamawiający, i wykonawcy byliby szczęśliwi, że platforma jest tylko jedna. Problem w tym, że UZP elektronizację przespało (i nadal przesypia), miniportal będący narzędziem tymczasowym kontynuuje swoją prowizorkę już kilkakrotnie dłużej niż pierwotnie zapowiadano (właśnie ogłoszono jego usprawnienia), a rzekomo mający być gotowy na wejście nowej ustawy w życie system e-zamowienia… Ech, aż żal komentować sytuację, w której ktoś zachęca nas: „Spróbuj naszego nowego, wspaniałego narzędzia. Załóż konto i sprawdź jak działa [eeech…] tylko i wyłącznie zakładanie kont”.

8 komentarzy do: “O informacji o złożonych ofertach

  1. Co do fragmentu: „Naprawdę, trudno o większy absurd: nakładać na zamawiających dodatkowe obowiązki, mimo że niemal te same informacje UZP będzie miał dostępne w ogłoszeniach o udzieleniu o zamówieniu” – o postępowaniach powyżej progów już takie wiedzy UZP nie będzie miało.

    Swoją drogą sektorowcy będą musieli założyć/odnaleźć loginy do strony BZP.

    • Sektorowcy mają loginy do BZP, bo tam też przekazują roczne sprawozdania z udzielonych zamówień, w których jest szereg informacji o złożonych ofertach które jakoś do tej pory Prezesowi UZP wystarczały.
      W nowej ustawie pozostał obowiązek przesyłania sprawozdań. Zamawiający będą zatem informację o złożonych ofertach upubliczniać w informacji z otwarcia ofert, informacji o złożonych ofertach, ogłoszeniu o udzieleniu zmówienia oraz w sprawozdaniu.
      Logiki nie ma sensu w tym szukać, bo jej nie ma.

  2. A kto pamięta jeszcze, że w latach 2007-2008 informację o wyborze oferty najkorzystniejszej w największych zamówieniach (10 milionów euro dla dostaw i usług, 20 milionów dla robót) trzeba było przesyłać też Szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego?

Pozostaw odpowiedź Wojtek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.