O momencie wzywania do złożenia ofert dodatkowych

Przepisy art. 91 ust. 4-6 Pzp ustanawiają procedurę, którą zamawiający powinni stosować w przypadku braku możliwości wyboru oferty najkorzystniejszej z powodu zaoferowania identycznych warunków przez dwóch wykonawców. Jest to okoliczność rzadka, ale jednak zdarzająca się od czasu do czasu, więc i przepisy są nie od rzeczy. Przy okazji ostatnich nowelizacji ustawy dokonano w nich kilku sensownych zmian – m.in. poszerzono możliwości w przypadku przetargów, w których mamy do czynienia z wieloma kryteriami (kiedyś zapisano tam, że wówczas decyduje niższa cena, teraz jest już uregulowane, co należy robić w sytuacji, gdy zarówno punktacja ogólna, jak i cena są identyczna). Dodano także przepis odnoszący się do sytuacji, w której kryterium wyboru ofert jest nie cena, ale koszt.

Generalnie rzecz biorąc – jeśli dochodzi do remisu i nie można go rozstrzygnąć w oparciu o cenę lub koszt, zamawiający wzywa wykonawców do złożenia ofert dodatkowych (pewien wyjątek jest tylko przy jedynym kryterium kosztu). Kiedyś sprawa była dość prosta – zamawiający dokonywał oceny ofert, sprawdzał wykonawców, dokumenty, a jeśli na końcu tego procesu miał dwie identyczne oferty, sięgał po to narzędzie. Dziś jest nieco inaczej – zamawiający najpierw ocenia oferty, a do składania dokumentów wzywa tylko tego, którego ocenił najwyżej. Co zrobić, jeśli ocena ofert daje rezultat remisowy? Wezwać dwóch wykonawców do złożenia dokumentów i czekać z dogrywką na sprawdzenie, czy obaj spełniają warunki? Czy może najpierw przeprowadzić dogrywkę i na tej podstawie ustalić, który z wykonawców ma składać dokumenty?
Czytaj dalej

O kryteriach oceny pierników

Poniedziałek niby roboczy, sam w pracy będę pchać przetargi do przodu, ale jednak dzień dość wyjątkowy i zamówienia u nikogo w głowie nie mają najwyższego priorytetu. Dlatego też tekst będzie z akcentem świątecznym. Piernikowym. Wciąż zdarza mi się spotykać z dość dziwnym podejściem do kryteriów oceny ofert – kilka miesięcy temu na pewnej konferencji jeden z prelegentów przekonywał publiczność o tym, że wszelkie kryteria subiektywne to samo zło, a cokolwiek zamawiający chce w ofertach oceniać, powinno automatycznie na cyferki się przekładać, bez udziału innego czynnika ludzkiego niż wklepanie danych i formuł w arkusz kalkulacyjny. I ciekaw jestem, jak w takiej sytuacji miałby przebiegać przetarg na dostawę świątecznych pierników.

Oczywiście, można zastosować wyłącznie kryterium ceny oraz opisać minimalne parametry jakościowe pierników, które będą wymagane. Problem w tym, że chociaż takie podejście pewnie zadziała w wielu innych przypadkach, tutaj zapewne się nie sprawdzi. Jak bowiem opisać owe minimalne parametry? OK, ujdzie przy dacie produkcji i składzie. Ale poza tym? Ma być świeży, miękki, ale nie za bardzo, ma piernikowo pachnieć, ma być nie za dużo i nie za mało goździków, imbiru, kardamonu i czego tam jeszcze się do nich dodaje, ma wreszcie świątecznie wyglądać… Ale przyznajmy się, do takiego opisu będą pasować zarówno arcydzieła jak i produkty z taśmy. A tymczasem chodzi o pierniki świąteczne. Mają być wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju.
Czytaj dalej

O kryteriach ekologicznych przy robotach budowlanych

Sporo mówi się o zielonych zamówieniach, kryteriach ekologicznych, ale niewiele ich spotyka się w praktyce. Unia Europejska, Urząd Zamówień Publicznych i inne instytucje publikują podręczniki, dobre praktyki (swoją drogą, UZP w innych tematach leży, mam wrażenie, że większość publikacji UZP dotyczy kryteriów środowiskowych i społecznych), ale chyba niewiele tej teorii zmienia się w rzeczywistość. I to całkiem zrozumiałe – jak z każdą nowością, tę także trzeba oswoić i nauczyć się stosować. I docenić, bo wciąż jest dla nas ważniejsze aby było taniej, a korzyści środowiskowe uważamy za iluzoryczne. Czy tak jest? Cóż, dopóki będziemy o tym mówić w kategoriach pojedynczych zamówień, tak będzie. Jeśli stanie się to normą, będzie inaczej. Przy czym oczywiście kryteria w wielu miejscach możemy zastąpić wymogami – o ile to nie zawęzi nadmiernie konkurencji.

Inspiracją do napisania tego tekstu była lektura bardzo dobrego artykułu prof. Andrzeja Borowicza z przedostatniego numeru kwartalnika „Prawo Zamówień Publicznych” (1/2018) o kryteriach oceny ofert w postępowaniach dotyczących robót budowlanych. Wątek kryteriów ekologicznych pojawił się tam w jednej wzmiance, w której autor jako przykładowe wymienił tylko jedno możliwe kryterium – efektywność energetyczną przedmiotu zamówienia. I całkiem słusznie uznał, że zastosowanie takiego kryterium może być trudne, bo wymaga zaoferowania czegoś innego, niż w tym zakresie przewidziano w dokumentacji projektowej.
Czytaj dalej

O minimalnym poziomie niemierzalnej jakości

Gdy zamawiający kupuje windę, sofę albo papier, wymaganą minimalną jakość jest w stanie wyrazić za pomocą odniesień do konkretnych parametrów technicznych. Papier ma mieć określoną gramaturę, gładkość czy pylenie się, sofa ma być wykonana z materiału, który otrzymał odpowiedni wynik w testach na trudnozapalność lub wytrzymuje odpowiednią ilość cykli ścierania liczoną w skali Martindale’a, a winda ma odpowiednią wytrzymałość, szybkość, wykończenie itd. Sprawa prosta (pomijając fakt, że aby ustalić takie wymagania, konieczna jest odpowiednia wiedza o przedmiocie zamówienia).

Bywają jednak takie przedmioty zamówienia, w których takich progów jakości wyznaczyć się nie da. Zresztą, weźmy wspomnianą sofę – w przywołany wyżej sposób możemy ocenić materiały, z których jest wykonana, ale już nie ergonomię albo estetykę. Tutaj zerojedynkowych regułek, obiektywnych i dających się potwierdzić odpowiednimi testami skal oceny po prostu nie ma. Trzeba po prostu na sofie usiąść i spędzić na niej wystarczający czas – a ocena zawsze będzie zależeć od subiektywnych wrażeń. Analogicznie jest w przypadku wielu innych przedmiotów zamówienia – na przykład gdy chcemy ocenić jakość pracy prawnika, z którego usług chcemy skorzystać, albo szkoleniowca, który ma nas uczyć. W takich wypadkach zamawiający sięgają niekiedy (nie tak często jak powinni) po kryteria – no właśnie – subiektywne, niemierzalne.
Czytaj dalej

O nadmiernych oczekiwaniach wykonawcy

Trafił mi ostatnio w ręce wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 26 stycznia 2018 r., sygn. akt KIO 45/2018. W sprawie chodziło o egzamin, który miał zdawać wykonawca, jako jedno z kryteriów oceny ofert. Miała to być rozmowa z osobą wskazaną do pełnienia funkcji inżyniera projektu. Odwołujący przedstawił szereg zarzutów w tym zakresie – jeden z nich dotyczył sprawy już w orzecznictwie poruszanej (zarzut kształtowania treści oferty po terminie jej składania), inny był na bakier z samą ideą kryteriów niemierzalnych (zarzut zbyt nieostrej skali ocen – tymczasem w tego typu kryteriach nie ma sensu jakiekolwiek automatyczne przeliczenia odpowiedzi na liczby), kolejny wreszcie stanowił wodę na młyn zmów przetargowych (wykonawca kwestionował przyznanie zera punktów za brak stawiennictwa na egzaminie i wnosił o umożliwienie „drugiego terminu”).

Tym, co przyciągnęło moją uwagę był jednak zarzut dotyczący braku wskazania pytań, które zostaną zadane. Wykonawca zażądał od zamawiającego „opublikowania pytań, które zostaną zadane (lub zestawu pytań, z którego będą pochodzić zadawane pytania) i szczegółowego sposobu oceniania odpowiedzi (lub wzorcowych odpowiedzi)”. Czyli najlepiej: podaj pytania, podaj odpowiedzi, ja się ich nauczę na pamięć i będzie dobrze. Gdyby pójść tokiem rozumowania wykonawcy, aby uzyskać najwyższą ocenę, trzeba byłoby znaleźć takiego inżyniera, który wykuje na blachę odpowiedzi „wzorcowe” i powtórzy je przed zamawiającym bez zająknięcia. Bez żadnego rozmysłu itp.
Czytaj dalej

O obowiązku wykazania uwzględnienia kosztów cyklu życia

O wprowadzonym w ubiegłym roku do ustawy Pzp przepisie art. 91 ust. 2a powiedziano i napisano już wiele. Sam mam zamiar mówić o nim (między innymi) w najbliższy piątek podczas Krak-Zamu. Tam jednak tematem będą głównie działania zamawiających, a tematem tego tekstu jest bezmyślność ustawodawcy. Zresztą – nawet tylko we wspomnianym art. 91 ust. 2a Pzp niejedyna. A chodzi o obowiązek wykazywania w protokole postępowania, w jaki sposób w opisie przedmiotu zamówienia uwzględniono koszty cyklu życia – w sytuacji, gdy waga kryterium ceny stanowi więcej niż 60%.

Już samo sformułowanie – „uwzględnianie kosztów cyklu życia” – jest bezsensowne. Kosztów wszak w opisie przedmiotu zamówienia nijak uwzględnić nie można. Trzeba zgadywać, co ustawodawca miał na myśli. Zapewne chodziło mu o taki sposób sformułowania opisu przedmiotu zamówienia, aby nie występowała różnica w kosztach cyklu życia produktu stanowiącego przedmiot zamówienia, niezależnie od tego, kto i co zaoferuje. Ewentualnie – aby uwzględnić w opisie przedmiotu zamówienia cały cykl życia tegoż produktu (a więc aby to wykonawca tym przedmiotem przez cały ten okres się zajmował w ramach zamówienia).
Czytaj dalej

O podatku VAT płaconym przez zamawiającego i rażąco niskiej cenie

W art. 91 ustawy Pzp, odnoszącym się do kryteriów oceny ofert w postępowaniach o zamówienie publiczne, mamy pewną szczególną regulację zawartą w ust. 3. Odnosi się ona do sytuacji, w której wykonawca nie jest obciążony podatkiem VAT przy transakcji będącej efektem zamówienia, natomiast podatek ten musi odprowadzić do organu skarbowego bezpośrednio zamawiający. Zgodnie z tym przepisem, jeśli zamawiający ma w rękach taką ofertę, aby dokonać prawidłowej oceny ofert musi doliczyć do niej VAT, który sam będzie musiał jako podatnik odprowadzić. Po to, aby porównanie ofert było uczciwie.

Niedawno na forum actuariusowym przedstawiono inny problem dotyczący takiej oferty: jak postępować w odniesieniu do reguł zawartych w art. 90 Pzp i dotyczących podejrzenia zaistnienia rażąco niskiej ceny? Do tych elementów wspomniany przepis niestety się nie odnosi. Tymczasem tam ustawodawca nakazuje cenę oferty porównywać do wartości szacunkowej zamówienia powiększonej o VAT oraz do średniej arytmetycznej cen złożonych ofert. Właśnie – którą cenę oferty? I do średniej arytmetycznej których cen? Powiększonych o VAT odprowadzany przez zamawiającego, czy nie?
Czytaj dalej

O rażąco krótkim terminie, rażąco długiej gwarancji itp.

Gdy wprowadzano do ustawy przepis o rażąco niskiej cenie byłem do niego nastawiony sceptycznie. Raziło mnie przede wszystkim dublowanie już istniejącego przepisu o odrzuceniu oferty z powodu czynu nieuczciwej konkurencji. Jednak trudno nie dostrzec, że w praktyce dopiero wymienienie w przepisach wprost zagadnienia rażąco niskiej ceny spowodowało zainteresowanie się zamawiających tym tematem. Wprowadzenie do ustawy progów, od których podejrzewanie rażąco niskiej ceny jest poniekąd obowiązkowe – w jeszcze większym stopniu. Efekt więc się pojawił.

Inna sprawa jednak, że w praktyce chyba cel ustawodawcy nie zawsze jest spełniony. Mam wrażenie, że gdy zamawiający sięgają w uzasadnieniu odrzucenia oferty po argument rażąco niskiej ceny znacznie częściej powodem odrzucenia jest niewystarczające wyjaśnienie w odpowiedzi na wezwanie zamawiającego niż faktycznie udowodniona rażąco niska cena. I podejrzewam, że gdyby wykonawcy częściej dysponowali osobami zorientowanymi w meandrach zamówieniowych tajemnic, odrzucenie z tego powodu byłoby znacznie rzadsze. Jednak oczywiście zdarzają się wypadki, gdy rażąco niska cena jest udowadniana. Na przykład wtedy, gdy po analizie kalkulacji ceny ofertowej okazuje się, że zostały w niej pominięte jakieś elementy, które powinny być wykonane w ramach przedmiotu zamówienia.
Czytaj dalej

O kryteriach oceny bez wag

Przepisy ustawy Pzp nakazują zamawiającemu podanie w ogłoszeniu o zamówieniu informacji o kryteriach oceny ofert i ich znaczeniu. W specyfikacji istotnych warunków zamówienia konieczne jest podanie szczegółowego sposobu oceny ofert, w tym wag stosowanych kryteriów. Odstępstwo od wskazywania wag kryteriów jest możliwe tylko „z obiektywnych przyczyn” i wówczas zamawiający szereguje kryteria w kolejności ich ważności. Jest to zresztą implementacja art. 67 ust. 5 dyrektywy 2014/24/UE.

Problem z wagami jest taki, że zamawiający powinien dokonać biznesowej kalkulacji: jaki podział tych wag, jaki sposób oceny jest dla niego najbardziej opłacalny. Oczywiście, nie w każdym wypadku tak to działa – nie wszystko da się policzyć (np. estetykę czy kwalifikacje szkolącego) – kryteria jednak często dotyczą spraw, które da się skalkulować. Sięgając po przykład: gdy zamawiający przyzna kryterium ceny 60% znaczenia, a kryterium przedłużenia bezpłatnego serwisu gwarancyjnego o dodatkowy rok 40%, decyzja racjonalnie działającego wykonawcy zawsze będzie zależała od kalkulacji zysków i strat. Jeśli cena za przedmiot zamówienia wynosi 100 zł, a dodatkowy rok serwisu kosztuje 10 zł, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaoferowanie tego dodatkowego roku (nawet mimo podniesienia kosztu realizacji), inaczej nie ma szans w walce z konkurencją. Zamawiający musi być świadom takiego problemu i tak ustawiać kryteria, aby miały sens, a nie pozostawały martwe.
Czytaj dalej

O wyborze dwóch ofert najkorzystniejszych

Tak się ostatnio złożyło, że zarówno na swoim firmowym podwórku, jak i w prasie trafiłem na sytuacje, w których zamawiający chciałby wybrać dwie równorzędne oferty i korzystać z usług dwóch wykonawców. I to nie w przypadku różnych części zamówienia, ale tego samego przedmiotu. Na własnym podwórku kwestia dotyczyła zamówienia nieobjętego przepisami ustawy, ale i tak sprawa budziła pewne wątpliwości. Na szczęście tu zamawiający nie był ograniczony właściwie żadnymi regulacjami, rozwiązanie było korzystne zarówno dla zamawiającego, jak i obu wykonawców, sprawa skończyła się sukcesem. Zresztą, nie pierwszy to taki przypadek.

Na forum publicznym natomiast podobna sprawa pojawiła się w „Prawnej” z 17 stycznia w tekście S. Wikariaka „Ministerstwo rozważy zakup drugiego SIP”. Chodzi mianowicie o dostęp sądów do systemów informacji prawnej: rozpisano przetarg, w efekcie którego sądy otrzymały dostęp do Legalisa. Tymczasem chciałyby mieć też dostęp do Leksa. I nie dziwota, w zasadzie każdy by chciał móc zajrzeć do obu systemów. Co prawda teoretycznie tu i tu mamy to samo w zakresie podstawowego zasobu – aktów prawa. Ale komentarze, piśmiennictwo, to wszystko się różni, i gdy człowiek chce sobie wyrobić opinię na jakiś kontrowersyjny temat to źródeł wiedzy nigdy nie jest za mało.
Czytaj dalej