O nieuniknionym uprzywilejowaniu

Kluczowe zasady całego systemu zamówień publicznych, zapisane w art. 7 ust. 1 Pzp, mówią o konieczności zachowania uczciwej konkurencji oraz równego traktowania wykonawców. Jednak w wielu postępowaniach stanowią swego rodzaju ideał, do którego należy dążyć, ale którego się nie osiągnie z niezwykle prozaicznego powodu. Chodzi tu przede wszystkim o zamówienia powtarzalne, gdy nowe zamówienie stanowi kontynuację wcześniej udzielonego. W tych wypadkach wykonawca, który realizował wcześniejsze zamówienia zwykle jest w pewien sposób uprzywilejowany, i to na różne sposoby.

Przede wszystkim chodzi tu o wiedzę, jaką dysponuje na temat przedmiotu zamówienia oraz samego zamawiającego. Spójrzmy na pierwszy przykład z brzegu – sprzątanie: zamawiający opisuje częstotliwość, sposób sprzątania. Ale ten wykonawca, który usługę już realizuje, może wiedzieć na przykład, że w ramach opisu przedmiotu zamówienia ujęto sprzątanie codzienne pomieszczenia, które jest używane symbolicznie i w zasadzie nie ma tam nic wielkiego do roboty, albo że jest sporo pomieszczeń, które w porze wyznaczonej na sprzątanie są bardzo często zajęte przez „nadgodzinowców”, którzy nie chcą by im przeszkadzać i sprzątanie sprowadza się do opróżnienia kosza na śmieci, albo – najbardziej prozaicznie – że osoba nadzorująca sprzątanie „nie czepia się” i w praktyce można zaoszczędzić na środkach chemicznych itp.
Czytaj dalej

O nierównym traktowaniu błędów i wykonawców

Kiedy ponad półtora roku temu pisałem w szponach o tym, iż zamawiający z własnej inicjatywy może poprawić swoje błędy popełnione przy wyborze oferty najkorzystniejszej, zakończyłem tekst wyliczeniem szeregu wyroków KIO potwierdzających takie uprawnienie. Bywają jednak orzeczenia, które mogą podważyć moje twierdzenia. Jedno z takich orzeczeń opublikowane zostało w ostatnim numerze Informatora UZP (który po dobrych kilku miesiącach milczenia nagle ożył i nawet jeżeli nie są to przedśmiertne drgawki, to wszystko wskazuje na to, że stanie się „nieregularnikiem”, a w takie postaci nie na wiele uczestnikom rynku się przyda).

Mianowice przywołany jest tam wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie, sygn. akt II Ca 1481/13 z 10 stycznia 2014 r., w którym sąd oddalił skargę zamawiającego na wyrok KIO, sygn. akt KIO 1102/13 z 24 maja 2013 r. Sprawa miała się mniej więcej tak: w przetargu złożono dwie oferty, zamawiający obie odrzucił z identycznych powodów, następnie jeden z wykonawców odwołał się od odrzucenia swej oferty i uzyskał korzystny dla siebie wyrok. Zamawiający uznając argumenty KIO dokonał rewizji swojego stanowiska nie tylko wobec oferty odwołującego się wykonawcy, ale także wobec drugiej – odrzuconej z tego samego powodu (jak można wnioskować), chociaż ten wykonawca się nie odwoływał. Ów „drugi” okazał się korzystniejszy od odwołującego (którego tym razem wykluczono, ale ten wątek pozostawmy na uboczu). Ponowne odwołanie tego samego wykonawcy doprowadziło do przywołanego wyżej orzeczenia, w którym KIO stwierdziło, że przywrócenie „drugiego” było bezprawne (natomiast wykluczenie było słuszne).
Czytaj dalej

O dyskryminacji przez zabezpieczenie

Pisząc swego czasu w „szponach” o problemach z ceną brutto – a raczej o barierach, jakie sprawiają sztywne przepisy ustawy związane z tą ceną – wspomniałem tam dość lakonicznie o problemie, jaki może niekiedy stanowić obowiązek oceny ofert wedle takich cen dla niektórych zamawiających, których znacznie bardziej interesuje cena netto. Lektura niedawnych wyników kontroli Prezesa UZP wskazała mi kolejne pole, na którym problem ceny brutto może stanowić nieoczekiwany problem. Chodzi mianowicie o sprawę, która posłużyła za podstawę uchwały KIO z 3 marca br., sygn. akt KIO/KU 11/14.

Jaką straszną przewinę popełnił zamawiający, że Prezes UZP w wynikach kontroli uprzedniej postanowił mu ją wytknąć? Cóż, zamawiający postanowił zażądać zabezpieczenia należytego wykonania umowy w wysokości 7% ceny oferty netto, a nie brutto, i Prezes uznał to działanie za naruszenie art. 150 ust. 1 Pzp. Fakt, przepis ten stanowi, że wysokość zabezpieczenia ustala się w odniesieniu do ceny całkowitej podanej w ofercie, a cena, jak to wynika z art. 2 pkt 1 Pzp, zawiera podatek od towarów i usług. Naruszenie zostało zatem dokonane, trudno zatem Prezesowi zarzucać, że postąpił niezgodnie z prawem. Można natomiast się zastanawiać nad innym problemem: mianowicie, po co to wytykanie mu było?
Czytaj dalej

O niepodpisanym dokumencie pisemnym

Lektura majowego numeru „Informatora UZP” zaowocowała kilkoma refleksjami, które zapewne w najbliższym czasie znajdą odzwierciedlenie w szponach. Szczególnie dwa cytowane tam wyroki KIO dotyczą tematów, które były przedmiotem mojego bliższego zainteresowania. Dzisiaj jednak nie o wyroku KIO, ale refleksja wywołana opinią prawną na temat opłaconej polisy (s. 6-8 rzeczonego Informatora). Jednak to nie temat samej polisy i tego jak interpretować słówko „opłacona” zainteresował mnie najbardziej. Bardziej interesujące dla mnie są rozważania zawarte w punkcie 2 i 3 tej opinii, a dotyczące uznania dokumentu bankowego będącego wydrukiem wygenerowanym z systemu, przez nikogo nie podpisanym.

Temat ten ostatnio stał się szczególnie żywy w zamówieniach, ponieważ od kilku (czy nawet kilkunastu) miesięcy funkcjonuje kolejna zdobycz z zakresu informatyzacji administracji publicznej – mianowicie dostępne via www Krajowy Rejestr Sądowy oraz Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej. Oba te systemy pozwalają generować każdemu użytkownikowi odpisy i drukować je sobie na swoje potrzeby. Co więcej – te wydruki mają walor oryginału.
Czytaj dalej

O łączeniu zamówień

O dzieleniu zamówień napisano już pewnie setki stron. Szczególnie w kontekście art. 32 ust. 2 Pzp i zbrodniczego niemalże charakteru tejże działalności (choć tylko w określonych sytuacjach, często podzielenie zamówienia nie będzie niczym zdrożnym). W kontekście zwłaszcza ograniczania konkurencji – gdy zamawiający dzieli zamówienie na części tak, aby nie przekraczały one określonych progów, zwykle zawęża także krąg potencjalnych podmiotów. Zamiast ogłoszenia w OJ, będzie ogłoszenie w BZP. Ba, może nawet w ogóle nie będzie, bo zrobimy zapytanie o cenę. Albo zamiast publicznego ogłoszenia w BZP udzielimy zamówień poniżej 14 tys. euro nie przejmując się żadnymi ogłoszeniami (choć słyszałem o regulaminach udzielania zamówień poniżej 14 tys. euro tak „wypasionych”, że ustawa powyżej tego progu w niektórych aspektach się nie umywa).

Tymczasem gdy mowa o ograniczaniu, utrudnianiu konkurencji, to – jak to w przyrodzie bywa – również i przesada w drugą stronę jest niedobra. Jeśli zamawiający zacznie do jednego worka wrzucać różne przedmioty bez opamiętania, za moment również może obudzić się z dokładnie tym samym problemem, co przy niedozwolonym dzieleniu zamówienia. Choć trzeba przyznać, tego typu praktyka zdecydowanie rzadziej spotykać się będzie z napiętnowaniem, bo przecież w art. 32 ust. 2 Pzp mowa tylko o dzieleniu…
Czytaj dalej

Cesja wierzytelności w zamówieniach publicznych

Zgodnie z przepisem art. 509 kodeksu cywilnego, „wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (przelew), chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania”. Temat ten jest dość istotny w kontekście zamówień publicznych szczególnie obecnie, gdy coraz większa ilość zamawiających rozglądając się za różnymi źródłami finansowania, rozważa transakcje związane z rozterminowaniem należności czy podobnymi, a które zwykle nierozerwalnie z cesją (przelewem) wierzytelności są związane.

Sam temat, choć obecny w kolejce do szponów już od dość dawna, wypłynął w moim przypadku ostatnio w wyniku dyskusji, w jaką wdałem się podczas pewnego seminarium poświęconego zamówieniom na usługi bankowe. W skrócie poszło o to, że prowadząca seminarium stwierdziła, że niemożliwa jest cesja przez bank swojej wierzytelności od zamawiającego w zakresie spłaty zaciągniętego w wyniku postępowania o udzielenie zamówienia publicznego kredytu, choć sprawa dalej rozciągnęła się na cesję w zamówieniach „w ogóle”.
Czytaj dalej