O dyrektywach i przetargu na śmieci

Prawie trzy lata temu pisałem w „szponach” o tym, w jak beznadziejny sposób unormowano w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach kwestie dotyczące procesu udzielania zamówień na budowę, utrzymanie i eksploatację regionalnych instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych oraz na odbieranie odpadów od właścicieli nieruchomości, względnie na ich odbieranie i zagospodarowanie. Problemów w tym zakresie zdaje się ani ubyło, ani przybyło (chociaż czas, jaki minął, zapewne pozwolił na pojawienie się pewnych praktyk w tym zakresie, zapełniających ustawowe dziury). Dziś o problemie nieco innym (choć już wówczas hasłowo wskazanym).

Chodzi mianowicie o podstawowy kwestię związaną z narzuceniem obowiązku przeprowadzenia „przetargu” w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Od samego początku pojawiły się pewne głosy, że unormowanie takie jest niezgodne z dyrektywami unijnymi i orzecznictwem ETS. Bo z nich wynika możliwość udzielania pewnych zamówień poza reżimem dyrektywy, bez stosowania procedur, o ile spełnione są odpowiednie przesłanki. Zamówienia takie nazywane są zamówieniami „in house” i zasadniczo dotyczą sytuacji, w której wykonawcą jest podmiot, nad którym zamawiający sprawuje kontrolę, a zakres jego działalności podporządkowany jest celom właśnie zamawiającego (to oczywiście skrót, zamówienia „in house” w ogóle to inny temat, który zresztą czeka w kolejce). Argumentację taką powtarzano najczęściej za prezydentem Inowrocławia, który w tym zakresie i z tego powodu zaskarżył ustawę do Trybunału Konstytucyjnego – twierdząc, że skoro w na gruncie europejskim dopuszczono możliwość zlecania zamówień „in house”, również i polskie prawo powinno taką możliwość przewidywać.
Czytaj dalej

O „przetargu” z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach

1 lipca bieżącego roku sejm uchwalił szeroko zakrojoną nowelizację ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Nowelizację o tyle ciekawą z zamówieniowego punktu widzenia, że oprócz oddania w ręce gmin władztwa nad odpadami, nałożyła na te same gminy pewne szczególne obowiązki w zakresie gospodarowania tymiż odpadami. Z tych obowiązków interesują nas tutaj te, które z zamówieniami publicznymi są związane.

W nowelizacji tej pojawią się bowiem „przetargi”. Najpierw w art. 3a, gdzie nałożono na gminy obowiązek przeprowadzenia „przetargu” przy budowie, utrzymywaniu i eksploatacji regionalnych instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych, a dalej w art. 6d, gdzie nałożono na gminy obowiązek przeprowadzenia „przetargu” na odbieranie odpadów od właścicieli nieruchomości, względnie na ich odbieranie i zagospodarowanie. W pierwszym przypadku (art. 3a) dano jeszcze dwie dodatkowe furtki: koncesję albo ppp, w oparciu o stosowne ustawy.
Czytaj dalej

Ustawa sobie, a przyznający środki sobie…

W zamierzchłych czasach obowiązek stosowania przepisów ustawy (nie wspominając o podmiotach sektora finansów publicznych, sektorowych itp.) dotyczył każdego, kto wydawał środki zwane publicznymi, o ile (w pewnym uproszczeniu) środki te stanowiły co najmniej 50% jego zamówienia lub gdy dawca tych środków zobowiązał go do stosowania ustawy. Kilka lat temu złagodzono pierwsze z tych obostrzeń: już nie każde zamówienie, którego 50% wartości było finansowane ze środków publicznych podlegało z samej swej natury rygorom ustawy, ale tylko takie, których przedmiotem były roboty budowlane o dużej wartości i dotyczące specyficznych obiektów. Ostatnio zaś ustawodawca zajął się drugim ze wspomnianych przepisów, do niedawna obecnym w art. 3 ust 1 pkt 6 Pzp. Mianowicie przepis ten został uchylony, dodano zaś do ustawy nowy zapis art. 3 ust. 3 o podobnej, choć nie identycznej treści: dawcy środków publicznych mogą zobowiązać podmiot, któremu je przyznają do ich wydatkowania z zastosowaniem zasad uczciwej konkurencji, równego traktowania i przejrzystości. I dodawać chyba nie trzeba, że taki przepis wcale nie oznacza, że należy stosować procedury Pzp, bo zasady te można realizować na nieco mniej skomplikowane sposoby…
Czytaj dalej