O dwóch problemach ze związaniem ofertą

Problem związania ofertą rozwiązano w nowej ustawie Pzp na tyle oryginalnie, że już dwukrotnie po niego sięgałem w swoich tekstach (w „szponach” ponad rok temu i w dłuższym tekście w drugim tegorocznym numerze kwartalnika „Buduj z Głową”). Mamy nowe zasady przedłużania terminu związania ofertą, nie mamy zawieszenia związania ofertą (i dobrze), mamy wreszcie oryginalną procedurkę na wypadek wyboru oferty po okresie związania ofertą (o niej pisałem m.in. we wspomnianym tekście szponowym – coś w rodzaju kompromisu mającego pogodzić zwolenników dwóch poglądów dotyczących konsekwencji upływu terminu związania na gruncie starej ustawy). Po ćwiczeniu nowych przepisów na żywych przetargach przez ostatnie osiem miesięcy mogę skupić się na dwóch drobnych na pozór problemach, które w praktyce chyba najbardziej bolą – jeden zamawiających, drugi wykonawców…

Zacznijmy od tego, co boli wykonawców. Boli mianowicie brak minimalnego terminu na wyrażenie zgody na przedłużenie związania ofertą. Oczywiście, możliwość przesłania takiej zgody zwykłym mailem sporo ułatwia, ale jeśli w grę wchodzi konieczność podjęcia decyzji przez szefów, którzy są na urlopach lub w delegacjach albo – co gorsza – konieczność przedłużenia gwarancji bankowej, brak minimalnego terminu bywa bolesny. Co bowiem, jeśli zamawiający wezwie do przedłużenia terminu związania na dzień – albo co gorsza na godziny – przed upływem terminu? Może być kiepsko. W poprzedniej ustawie wykonawca miał gwarantowane trzy dni i dziwi brak zachowania podobnego terminu w nowej ustawie.
Czytaj dalej

O podpisaniu umowy po upływie terminu związania ofertą

Pierwszy wpis drugich dziesięciu lat nie będzie o koronawirusie, ale o czymś, o czym pisałem chyba już nie raz – o konsekwencjach upływu terminu związania ofertą. Jednak z okazji dziesięciolecia – w ujęciu przyszłościowym, czyli o nowej ustawie Pzp. W dużym skrócie: zawsze byłem zwolennikiem zachowania zdrowego rozsądku i niewylewania w imię teorii dziecka z kąpielą, póki nie łamiemy podstawowych zasad. Jednak zwolenników teorii też można spotkać i stanowiska bywają różne. Z tym problemem zmierzyli się autory nowej ustawy Pzp i postanowili wypracować kompromis, który zadowoli obie strony. „Zdroworozsądkowcom” pozwoli zawierać umowy mimo upływu okresu związania ofertą, „teoretykom” da poczucie, że jednak przepisy kc. nie są brutalnie gwałcone.

Co dostaliśmy? Kilka zmian w stosunku do stanu obecnego. W art. 220 nowej Pzp napisano o przedłużaniu związania ofertą, przy czym przewidziano tylko przedłużanie na wniosek zamawiającego. Samo-przedłużenie przez wykonawcę z przepisów zniknęło. Może i dobrze, być może warto się zastanowić w ogóle nad zlikwidowaniem przedłużania i zawieszania związania ofertą. Natomiast w art. 252 mamy nowe wynalazki. Ust. 1 stanowi, że ofertę wybiera się w terminie związania ofertą. Przepis doskonale zbędny (coś jak art. 36c obecnej Pzp), skoro w ust. 2 mamy napisane, że jeśli termin związania upłynął przed wyborem, to zamawiający wzywa wykonawcę najwyżej ocenionego do wyrażenia pisemnej zgody na wybór jego oferty. Wzywa, a zatem nie ma wyboru (w tych okolicznościach to może i dobrze). Konsekwencją braku zgody jest odrzucenie oferty, a dla zamawiającego – wezwanie kolejnego wykonawcy w rankingu.
Czytaj dalej