O tym, jak Prezes UZP chciałby być drugą instancją dla Prezesa UZP

Ostatnio zajmowałem się tutaj stworzonym przez Prezesa UZP projektem nowelizacji naszej nieszczęsnej ustawy. Nieszczęsnej, bo jakiż człowiek miałby szansę na bezbolesne życie, jeśli byłby poddawany tak częstym operacjom, na dodatek w sytuacji gdy chirurg naprawiając niekiedy wytnie nie to co trzeba, albo nożyczki wewnątrz zostawi… Wspomniałem tam też o opublikowanych na stronie UZP propozycjach zmian w ustawie Pzp, które Prezes planuje w przyszłości (dostępnych tutaj), wskazując jednak, że materia jest obszerna i musi zostać odłożona na jakiś bliżej nieokreślony przyszły czas.

Gdy jednak dobrnąłem do końca owych propozycji (czytałem je poniekąd chaotycznie, zrywami), napotkałem tam coś, co mnie wzburzyło na tyle, że nie jestem w stanie tematu odłożyć na tak daleką przyszłość, abym był w stanie sklecić kompleksową ocenę propozycji. Bo ocena ta musi być obszerna, jako że propozycji jest wiele, niektóre z nich należy uznać za całkiem słuszne, niektóre stwarzają pozór trafionych, ale brak odniesienia w propozycji do pewnych elementów stwarza poczucie zagrożenia wylaniem dziecka z kąpielą, wreszcie są i zmiany, które na pozór wyglądają kiepsko, ale być może w opisie nie ujęto jakichś drobiazgów, które uznano na tym etapie za istotne, podczas gdy aż tak nieistotne w praktyce nie są (albo pozostawiono do rozwiązania na przyszłość – wolę nie myśleć, że po prostu o nich nie pamiętano).
Czytaj dalej