O koncentrowaniu się na wspieraniu zamawiających

W opublikowanej parę dni temu koncepcji nowego Prawa zamówień publicznych znajdziemy rozdział dotyczący profesjonalizacji zamówień publicznych. Właściwie cały ten rozdział wypełnia podrozdział o wzmocnieniu roli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. A inspiracją dla niniejszego tekstu jest pierwsze zdanie tego podrozdziału: „Rola Urzędu jeszcze bardziej niż dotychczas koncentrować się będzie na wspieraniu zamawiających w prawidłowym przeprowadzaniu postępowania, optymalnym wykorzystaniu dostępnych narzędzi oraz realizacji istotnych celów prawa zamówień publicznych.” To „jeszcze bardziej niż dotychczas” zdaje się wskazywać, że obecnie UZP koncentruje się właśnie na takich działaniach, a w przyszłości robić to będzie jeszcze bardziej. I mam wrażenie, że coś tu jest nie tak.

Jakich narzędzi wsparcia zamawiający potrzebują? W moim odczuciu przede wszystkim dobrych wzorców, dobrych praktyk. Przykładów pokazujących, że coś się da zrobić i konkretnych rozwiązań. Zapisów, które być może należałoby dostosować do okoliczności, ale stanowiących dobry punkt wyjścia do pracy. A niewątpliwie UZP ma dostęp do wielu źródeł, z których można byłoby takie przykłady czerpać. Przecież kontrolując zamówienia napotyka nie tylko małe czy wielkie przewiny zamawiających, ale i rozwiązania, którymi można dzielić się ze światem i w ten sposób dawać innym zamawiającym do ręki konkretne narzędzia do realizacji celów.
Czytaj dalej

O działalności edukacyjnej UZP

Pół roku temu pisałem w szponach o „Informatorze UZP”. A raczej o jego braku, bo był to czas, gdy długo czekaliśmy na kolejne wydanie periodyku, który wcześniej przyzwyczaił nas do comiesięcznej obecności. Okazało się, że przypuszczenia o nieoczekiwanej śmierci „Informatora” były przedwczesne, kolejne bowiem edycje pojawiły się na stronie internetowej UZP. Pierwsza po dwóch miesiącach, następna – po kolejnych czterech, ostatnie zaś – po trzech. „Informator” tym samym stał się znacznie mniej użytecznym narzędziem dla uczestników rynku zamówieniowego. Wszak wybór orzecznictwa w nim dostępny dostaje się w ręce czytelnika ze znacznie większym opóźnieniem niż dotychczas.

Nie byłoby to tragedią, gdyby użytkownik systemu zamówieniowego dostał coś w zamian. Tymczasem dostaje niewiele. Na stronie UZP znajdujemy kwiatki w postaci „jabłek i pomarańczy”, których nijak w zakres obowiązków ani w misję Prezesa UZP wpisać nie potrafię (miejsce na publicystykę jest w gazetach), albo analizę statystyczną kryteriów po ostatniej nowelizacji, która użytkownikowi systemu niczym nie służy (no, może poza sprostowaniem z ostatniego akapitu). Publikowane krótkie omówienia elementów ostatniej nowelizacji w niewielkim stopniu podsuwają propozycje rozwiązań praktycznych problemów, z jakimi będzie zmagać się przeciętny użytkownik ustawy (o przykładowych wzorach zaś możemy na razie tylko śnić).
Czytaj dalej

O sprawozdaniu i „Informatorze”

Ostatni ubiegłoroczny tekst dotyczył dość bolesnego tematu na czasie, mianowicie nowego wzoru sprawozdania z udzielonych zamówień publicznych. Moje czarne proroctwa po części się spełniły (w pozostałej części albo jeszcze nie czas na ocenę, albo brak narzędzi), a przydatność nowych informacji w sprawozdaniu może być nieco problematyczna. Zakładam oczywiście, że cel zbierania informacji o rynku nie objętym zamówieniami jest statystyczny, a w tym wypadku być może przybliżenie do prawdy okaże się w miarę racjonalne (czyli – błąd nie będzie aż tak duży, aby mówić o kwotach zupełnie innego rzędu – wszak jedni liczą wszystko papier po papierze, inni oceniają to wszystko hurtowo, zapewne jedni mylą się dół, inni w górę).

Z kolei kilka tygodni temu wydawca „Zamawiającego” poprosił mnie o komentarz do dokonań naszego byłego już Prezesa UZP, Jacka S. Trzy plusy i trzy minusy. Oj, trudna była sprawa :) Wśród minusów nowego sprawozdania nie wymieniłem, bo chociaż trudno tu dostrzec zalety, to po prostu nie mieściły się na „podium”. Wiele innych pomysłów UZP z ostatnich paru lat było znacznie bardziej dolegliwych dla uczestników rynku zamówieniowego, niż ten jeden. Owszem, można to sprawozdanie traktować w kategoriach, bardzo przepraszam, zbędnej „upierdliwości”, jednak podwalin systemu nie narusza. Poza tym, poniekąd rozgrzeszeniem jest fakt, że przynajmniej w zakresie informowania o zamówieniach pozaustawowych to faktycznie efekt zapisów dyrektywy.
Czytaj dalej