O idealnej wizji lokalnej

To gdzie to ma być? - rys. Wanda Bednarczyk

Rys. Wanda Bednarczyk

Idealnej czyli nieistniejącej, bo idealną można znaleźć żonę/męża, ale niewiele poza tym. O wizji lokalnej wielokrotnie w „szponach” wspominałem, ale nigdy jeszcze nie pojawił się tu tekst tylko na jej temat (choć były i na łamach „Doradcy”, i „Buduj z głową”). Wątek przewijał się tu głównie wtedy, gdy mowa była o odpowiadaniu na pytania i komunikacji ustnej w postępowaniu – bo z oboma tymi wątkami wizja lokalna jest blisko związana, choć z pewnością nie stanowi głównego ich elementu. To ważny element, choć nie każdego postępowania – nie zawsze jest potrzebna. To także taki element, w którym zamawiający powinien wyjątkowo mocno myśleć o samych zasadach postępowania, bo właśnie zasady w trakcie wizji odgrywają wyjątkowo ważną rolę.

Od czasu zmiany przepisów przed kilkoma laty coraz częściej zdarza się widzieć (choć na szczęście wciąż nie nazbyt często) wizje lokalne o charakterze obowiązkowym. Ustawodawca uzależnia możliwość narzucenia takiego obowiązku tylko wtedy jeśli jest to konieczne z ze względu na specyfikę przedmiotu zamówienia. „Konieczne”, a zatem bez tego nie da się złożyć oferty, choćby nie wiadomo jak zamawiający starał się z opisaniem przedmiotu zamówienia. Niestety, niekiedy ta możliwość jest nadużywana, a zamawiający traktują ów obowiązek jako element odsiania wykonawców. Jasne, udział w wizji w jakiś sposób świadczy o zaangażowaniu i chęci jak najlepszego przygotowania się do postępowania, jednak z drugiej strony czasami na przeszkodzie w udziale w takim przedsięwzięciu mogą stanąć przeszkody absolutnie trywialne i w efekcie zamawiający traci potencjalnie dobrych wykonawców.
Czytaj dalej

O projekcie nowelizacji

Przyszło do mnie mailem ostatnio zaproszenie na szkolenie – z nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych ;) Jak się bliżej programowi przyjrzałem (bo jak tu się oprzeć, skoro taka zapowiedź w temacie), to było tam sporo o wchodzącej w życie właśnie nowelizacji ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych i kilka tematów o nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych. Oczywiście ani słowem w całym tym sporym materiale nie zająknięto się na temat tego, że owa nowelizacja ustawy Pzp jest na razie w stadium projektu i kiedy ją zobaczymy (i w jakim ostatecznie kształcie), tego nikt nie wie. Wszak projekt jest na etapie prac rządu (parę dni temu pojawiła na stronie UZP wersja z 30 stycznia, przekazana do Komitetu do Spraw Europejskich). Pomijając niecną (żeby mocniej nie powiedzieć) praktykę organizatora tego szkolenia, warto rzucić okiem na ten projekt.

Projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy (uwielbiam tę nazwę) związany z wdrożeniem do polskich przepisów tzw. dyrektywy obronnej (2009/18/WE) stworzony przez UZP pojawił się już dość dawno. Ponad rok już będzie co najmniej. Zawierał on także szereg propozycji zmian nie związanych z dyrektywą obronną, a mających służyć poprawie systemu w zakresie „zwykłych zamówień”. Np. wyeliminowanie nieszczęsnego przepisu art. 46 ust. 4a Pzp. Projekt nowelizacji, który dostaliśmy zwraca uwagę jednak tym, że spośród postulatów z projektu założeń projektu niezwiązanych z dyrektywą obronną realizuje tylko nieliczne. Te, które się pojawiają, należą do raczej niekontrowersyjnych, być może zresztą z tego powodu taki podział. Pozostałe postulaty zostały przesunięte na następne „zaś” – również w styczniu pojawił się kolejny piękny dokument opisowy, tym razem pod tytułem Propozycje zmian w ustawie Prawo zamówień publicznych. Oprócz pominiętych w nowelizacji niektórych postulatów Prezesa UZP, zawiera inne, dalej idące pomysły – ponieważ jednak materia jest obszerna, warto ją odłożyć na inny czas.
Czytaj dalej

Zamówienia publiczne udzielane przez koncesjonariuszy

Tak się ciekawie złożyło, że niemal jednocześnie z opinią Urzędu Zamówień Publicznych dotyczącą wybranych zagadnień związanych ze stosowaniem przepisów o koncesji oraz o partnerstwie publiczno-prywatnym (dostępna tutaj) ukaże się na łamach „Zamówień Publicznych. Doradcy” mój tekst na temat zamówień publicznych udzielanych przez koncesjonariuszy (w związku z art. 131 ustawy Pzp). Rzecz jasna, do lektury serdecznie zapraszam.

Pisząc swój tekst (którego pierwotna wersja powstała jeszcze w ubiegłym roku) opinii UZP rzecz jasna nie znałem (ta pokazała się na stronie Urzędu gdy numer był już w druku). Na tle innych ostatnio wydawanych opinii UZP ta zdecydowanie wyróżnia się pozytywnie, a w zakresie, w którym tematycznie opinia jest zbieżna z tematem mojego artykułu (punkt IV opinii) pojawiła się między mną a UZP pewna rozbieżność merytoryczna. Samo uzasadnienie zawarte w opinii nie przekonało mnie do zmiany zdania, choć żal, że nie mogłem wykorzystać tego wątku szerzej w swoim tekście.
Czytaj dalej