O rozmawianiu

Zamek/urząd - rys. Wanda Bednarczyk

Rys. Wanda Bednarczyk

Dzisiaj nie będzie o niczym nowym. Przeciwnie – temat ten wprost lub na marginesie poruszałem w „szponach” niejednokrotnie (ostatnio – dosłownie kilka tygodni temu). Ale przysłano mi niedawno SWZ z takim oto pięknym punktem: „Jednocześnie Zamawiający informuje, że przepisy ustawy nie pozwalają na jakikolwiek inny kontakt – zarówno z Zamawiającym jak i osobami uprawnionymi do porozumiewania się z Wykonawcami – niż wskazany w niniejszym rozdziale. Oznacza to, że Zamawiający nie będzie reagował na inne formy kontaktowania się z nim, w szczególności na kontakt osobisty w swojej siedzibie”. Dodajmy, że „niniejszy rozdział” przewidywał tylko komunikację elektroniczną.

Z jednej strony – zamawiającego można próbować zrozumieć. Wszak od zawsze walczymy z korupcją w zamówieniach publicznych, a osobisty kontakt jest do tego elementem niemalże nieodzownym. Jednak czy takim zapisem zamawiający uchroni się przed potencjalnie złą wolą swojego pracownika, który będzie w jakichś – właśnie – osobistych konszachtach z wykonawcami? Oczywiście, że nie. Jeśli ktoś chce ustawić przetarg, ten kawałek papieru w niczym mu nie przeszkodzi. Cóż więc ten zapis daje? Co najwyżej stanowi informację: my jako Zamawiający chcemy mieć czyste ręce za wszelką cenę i nie chcemy by okazja czyniła złodzieja. Jak to odczyta potencjalny wykonawca? Cóż, mam wrażenie, że się uśmieje albo zapłacze, jeśli pomyśli o zamawiającym, który nie chce rozmawiać z wykonawcami.
Czytaj dalej

O publikowaniu dokumentów w wersji edytowalnej

O kłodach rzucanych przez zamawiających pod nogi wykonawcom można pisać opasłe tomy – tematy te zresztą przewijały się przez „szpony” niejednokrotnie. Głównie jednak biorąc pod uwagę treści wymagań zamawiających – tymczasem bolesne bywają także kłody w zakresie formy. Inspiracją dla dzisiejszego tekstu stało się pytanie od przedstawiciela zamawiającego, które pojawiło się na forum actuariusowym – jego autor miał dylemat dotyczący formatu formularzy udostępnianych wykonawcy. Mianowicie udostępnił je w formacie pdf, natomiast wykonawca poprosił o wersję edytowalną i zamawiający zastanawiał się, czy może to zrobić. Z tej okazji postanowiłem zbadać próbkę postępowań z naszego rynku i zobaczyć, jak jest z praktyką.

Zajrzałem zatem do BZP, wyfiltrowałem wszystkie ogłoszenia o zamówieniu opublikowane dzień wcześniej, a ponieważ było ich ciut za dużo (649), ograniczyłem się do pierwszej dwudziestki z góry listy (no, jeden zamawiający trafił mi się trzy razy, więc dodatkowo dobrałem dwóch kolejnych). I efektami byłem dość pozytywnie zaskoczony. Przyzwyczajony byłem do tego, że wielokrotnie jeszcze niedawno trafiałem na formularze w formacie pdf, na dodatek często z dokumentami zamówienia w postaci zeskanowanej, co uniemożliwiało ich przeszukiwanie. W rzeczonej próbce dwudziestu postępowań na taki przypadek trafiłem tylko raz*. Ale po kolei.
Czytaj dalej

O składaniu ofert w eZamówieniach

Na początek od razu zastrzeżenie: to nie instrukcja składania ofert w eZamówieniach. Dzisiejszy tekst jest niestety czysto teoretyczny. Tydzień temu w weekend nie działała cała platforma. W ubiegłym tygodniu, w momencie rozpoczynania pisania niniejszego tekstu, była już na chodzie – ale gdy wszedłem do „Centrum pomocy” na tej platformie i próbowałem skorzystać z wersji demo, po naciśnięciu wyeksponowanego w centrum pomocy przycisku zobaczyłem komunikat: „Szanowni Państwo, Uprzejmie informujemy, że związku z pracami serwisowymi Platformy e-Zamówienia, Platforma jest tymczasowo niedostępna. Za utrudnienia serdecznie przepraszamy.” Czuję się przeproszony, ale nieusatysfakcjonowany. Pozostało zatem skupić się na dostępnych instrukcjach.

I z instrukcjami już na samym wejściu jest kilka problemów. Pierwszy z nich dotyczy sposobu ich uporządkowania. Gdy wejdziemy na stronę centrum pomocy, nie zobaczymy, która instrukcja dla kogo jest przeznaczona. Oczywiście, to nie jest tak, że zamawiającego nie będzie interesowało, jak wykonawca składa ofertę – niejeden raz odbierze telefon z wołaniem „ratunku” i będzie prowadzić krok po kroku przez portal wykonawcę, a zatem dostęp do takiej instrukcji powinien mieć. Jednak odrobina uporządkowania i podzielenia instrukcji pod względem podmiotów docelowych i faz postępowania (albo korzystania z portalu) na pewno dobrze by temu centrum pomocy zrobiła. Byłoby po prostu łatwiej.
Czytaj dalej

O „upoważnionych podmiotach”

O tym, co w nowych przepisach najbardziej mi się nie podoba, pisałem już pewnie kilkakrotnie – to przede wszystkim rozmiar nowej ustawy. Myślę jednak, że rywala w rywalizacji o miano najbardziej wkurzającej bariery dostępu do zamówień publicznych rozmiar przepisów znalazł w zapisach rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2020 w sprawie sposobu sporządzania i przekazywania informacji o raz wymagań technicznych dla dokumentów elektronicznych oraz środków komunikacji elektronicznej w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego lub konkursie. W tymże rozporządzeniu moim faworytem są zapisy § 6 i 7.

Przepisy te dotyczą sprawy na pozór błahej – sposobu podpisywania i potwierdzania za zgodność elektronicznych dokumentów składanych w postępowaniu. Błahej, ale niezwykle istotnej dla przebiegu postępowania w praktyce. Bo z tym, kto, co i jak ma podpisać, styka się każdy wykonawca podczas przygotowania każdej oferty. Tymczasem przepisom tym, tak często powtarzanym niemal dosłownie w specyfikacjach, daleko do jasności i klarowności. A raczej – oczywistość jest, ale głęboko zakopana pod definicjami niezwykle utrudniającymi zrozumienie dokumentów. Można zrozumieć, ale wymaga to – przynajmniej za pierwszym razem – głębokiego skupienia i uwagi.
Czytaj dalej