O niepodpisanym dokumencie pisemnym

Lektura majowego numeru „Informatora UZP” zaowocowała kilkoma refleksjami, które zapewne w najbliższym czasie znajdą odzwierciedlenie w szponach. Szczególnie dwa cytowane tam wyroki KIO dotyczą tematów, które były przedmiotem mojego bliższego zainteresowania. Dzisiaj jednak nie o wyroku KIO, ale refleksja wywołana opinią prawną na temat opłaconej polisy (s. 6-8 rzeczonego Informatora). Jednak to nie temat samej polisy i tego jak interpretować słówko „opłacona” zainteresował mnie najbardziej. Bardziej interesujące dla mnie są rozważania zawarte w punkcie 2 i 3 tej opinii, a dotyczące uznania dokumentu bankowego będącego wydrukiem wygenerowanym z systemu, przez nikogo nie podpisanym.

Temat ten ostatnio stał się szczególnie żywy w zamówieniach, ponieważ od kilku (czy nawet kilkunastu) miesięcy funkcjonuje kolejna zdobycz z zakresu informatyzacji administracji publicznej – mianowicie dostępne via www Krajowy Rejestr Sądowy oraz Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej. Oba te systemy pozwalają generować każdemu użytkownikowi odpisy i drukować je sobie na swoje potrzeby. Co więcej – te wydruki mają walor oryginału.

W przypadku odpisu z KRS decyduje o tym art. 4 ust. 4aa ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Stanowi on, że pobrane samodzielnie wydruki komputerowe (niestety – jedynie aktualnych odpisów, inne zresztą online nie są dostępne) „mają moc zrównaną z mocą dokumentów wydawanych przez Centralną Informację (…) jeżeli posiadają cechy umożliwiające ich weryfikację z danymi zawartymi w Rejestrze.” A taki odpis posiada swój indywidualny identyfikator wydruku, a więc oryginałem jako żywo jest, niezależnie od tego, że nie widnieje pod nim żaden „fizyczny” podpis. W przypadku zaświadczenia z CEIDG przedmiotową kwestię rozstrzyga art. 38 ust. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Stanowi, że zaświadczenia takie mają formę m.in. „wydruku ze strony internetowej CEIDG”. Nie ma tu mowy o żadnych identyfikatorach i przedmiotowy wydruk zaświadczenia faktycznie takich cech nie zawiera, ale posiada datę i godzinę wygenerowania, a przy tym CEIDG oferuje funkcjonalność dalej idącą niż KRS: pełną historię wpisu (co prawda tylko od momentu przeniesienia wpisu z dawnej ewidencji gminnej, ale w praktyce to są już obecnie dwa lata).

Oba te dokumenty zatem każdy wykonawca może ściągnąć sobie z Internetu i dołączyć do oferty w postaci zwykłego wydruku. Nie musi przy tym ich potwierdzać za zgodność z oryginałem, bo wydruk taki ma walor tego oryginału. Nie liczy się bowiem w tym momencie nośnik, ale fakt wygenerowania go z odpowiedniego systemu. I jeśli nawet wykonawca potwierdzi go za zgodność z oryginałem i czegoś w tym potwierdzeniu zabraknie – nie zmieni to niczego.

Niepodpisane fizycznie CEIDG i KRS to jednak kwestia ostatnich miesięcy. Są natomiast dokumenty, pojawiające się w zamówieniach niemal równie często, których podobne ułatwienie dotyczy już od lat. Chodzi mianowicie o dokumenty bankowe. Przedmiotowa opinia prawna UZP odnosi się do jednej z ich kategorii – mianowicie potwierdzeń opłacenia składek z tytułu polis ubezpieczeniowych. Mało kto już w obrocie gospodarczym biega z przelewami do oddziału banku – taka opcja jest niewątpliwie znacznie bardziej niewygodna i dużo droższa od zlecania przelewów via Internet. Oczywiście oznacza to, że zleceniodawca przelewu nie otrzymuje kwitka z pieczęcią i „ptaszkiem” pani lub pana z okienka, ale może sobie wygenerować pdfa z systemu bankowego – bez takiego „ptaszka”. Oczywiście, na żądanie bank być może wyda zaświadczenie z „ptaszkiem”, ale wymaga to czasu, a i pieniędzy (w banku, w którego tabelę opłat i prowizji właśnie zajrzałem – 20 zł, przy czym nie mam pewności, iż otrzymane w ten sposób specjalne potwierdzenie będzie miało „ptaszka”).

Czy taki wydruk jest wystarczający? Ależ oczywiście – tym razem decyduje art. 7 ustawy Prawo bankowe, który pozwala składać elektronicznie oświadczenia woli związane z czynnościami bankowymi i sporządzać elektronicznie dokumenty bankowe – nawet tam, gdzie zastrzeżono ustawowo dla formy pisemnej rygor nieważności. A więc potwierdzenie przelewu też będzie miało walor oryginału i potwierdzać za zgodność nie będzie czego. Idąc zaś dalej – sporządzony na analogicznej zasadzie wyciąg bankowy zawierający saldo na rachunku bankowym, mimo braku fizycznego podpisu, będzie informacją banku potwierdzającą wysokość posiadanych przez wykonawcę środków finansowych. I znowuż zwykły wydruk będzie oryginałem :)

I jednego nie czuję się na siłach w tym momencie rozstrzygnąć (zresztą i tak znowu notka się rozrosła ponad miarę) – jeśli ktoś uzupełni w odpowiedzi na wezwanie z art. 26 ust. 3 Pzp taki odpis z KRS/zaświadczenie z CEIDG/informację z banku faksem – nadal to będzie dokument o walorze pisemności czy już nie? W tym momencie żadnych „przeciw” nie dostrzegam :)

Ps. Napisałem, że to nie temat polisy zainteresował mnie najbardziej. Punkt 1 opinii wart jest jednak uwagi. Prezes UZP przywołuje tu wyrok wyrok sądu okręgowego w Katowicach, który uznał, że słowo „opłacona” należy interpretować niekoniecznie dosłownie. Chodzi bowiem nie o to, by polisa była opłacona, ale by istniała już odpowiedzialność ubezpieczyciela (ustawa uzależnia jej powstanie od zapłaty składki, ale pozwala też ustalić to odmiennie w polisie). Trudno odmówić tu szacunku dla poszukiwania logiki w rozporządzeniu, ale też warto sobie zadać pytanie – dlaczego ustawodawca użył właśnie słowa „opłacona”, a nie innego, np. „obowiązująca”? Szczególnie, że miał okazję ową „opłaconą” zrewidować zaledwie kilka miesięcy przed wydaniem owej opinii, wszak od lutego mamy nowe rozporządzenie o dokumentach?

8 komentarzy do: “O niepodpisanym dokumencie pisemnym

  1. Zbitka „Opłacona polisa” to błąd językowy. Płaci się za ubezpieczenia, tak jak za towar, a nie za paragon, czy fakturę. No chyba, że ten co napisał tę piękną frazę ma mieszkanie „w kredycie” i nie wziął proszków „na ból” głowy. Możemy sobie zatem „na bogato” i „za gratis” utyskiwać mając w „tyle głowy”, że zbliżają się wakacje, a „truskawka” i „wiśnia” będzie tańsza.

  2. „I jednego nie czuję się na siłach w tym momencie rozstrzygnąć (zresztą i tak znowu notka się rozrosła ponad miarę) – jeśli ktoś uzupełni w odpowiedzi na wezwanie z art. 26 ust. 3 Pzp taki odpis z KRS/zaświadczenie z CEIDG/informację z banku faksem – nadal to będzie dokument o walorze pisemności czy już nie? W tym momencie żadnych „przeciw” nie dostrzegam :) ”

    Moim nieskromnym zdaniem – nie będzie oryginałem, a rozporządzenie dopuszcza składanie w formach wiadomych…
    W przypadku dokumentu z własnoręcznym podpisem stawiamy znak równości między oryginałem a formą pisemną dokumentu, bo taka interpretacja wynika z odesłania do przepisów ogólnych – k.c.
    Omawiane przez Ciebie regulacje szczególne wprowadzają grupę dokumentów które również mają walor oryginału, zrównując tą formę z definicją pisemności zawartą w k.c. – i tylko te są oryginałami w rozumieniu rozporządzenia w/s dokumentów. Skany i wydruki faksów, bez względu czy będzie tam podpis czy go nie będzie, i nawet jeśli dokument zawierać będzie cechy niezbędne dla uznania dokumentu elektronicznego za oryginalny, zawsze będą tylko skanami i wydrukami faksów, w świetle w/w rozporządzenia.

    • Cóż, w przypadku dokumentu podpisanego odręcznie, kopia traci walor pisemności, bo na kopii podpis odręcznie złożony nie został. W przypadku dokumentów, o których piszę ten problem nie występuje :) To coś podobnie trochę jak w przypadku dokumentu podpisanego elektronicznie, mogę go skopiować tyle razy ile mi się żywnie podoba i wciąż będzie to dokument podpisany, bo podpis też skopiuję. Tu też przecież nie tylko pierwszy wydruk z pliku będzie oryginalny, ale też każdy kolejny, prawda? A jeśli tak, co za różnica, czy puszczę kolejny wydruk tego samego pliku, czy skopiuję dotychczasowy (ba, oba wypluje dla mnie ta sama maszyna, a ja zapewne na dodatek nie będę w stanie rozróżnić, który jest który ;)).

    • Jeszcze o oryginale w postaci elektronicznej. Moim zdaniem, opinia UZP, ze wydruk z systemu bankowego jest równy oryginałowi w formie pisemnej jest błędna.
      Art. 7 1. Oświadczenia woli związane z dokonywaniem czynności bankowych mogą być składane w postaci elektronicznej.
      2. Dokumenty związane z czynnościami bankowymi mogą być sporządzane na informatycznych nośnikach danych, jeżeli dokumenty te będą w sposób należyty utworzone, utrwalone, przekazane, przechowywane i zabezpieczone. Usługi związane z zabezpieczeniem tych dokumentów mogą być wykonywane przez banki, spółki tworzone przez banki z innymi podmiotami, a także przedsiębiorstwa pomocniczych usług bankowych.
      3. Jeżeli ustawa zastrzega dla czynności prawnej formę pisemną, uznaje się, że czynność dokonana w formie, o której mowa w ust. 1, spełnia wymagania formy pisemnej także wtedy, gdy forma została zastrzeżona pod rygorem nieważności.

      Oświadczenie w postaci elektronicznej w oryginale, to te, które czytamy w systemie informatycznym, np. informacja o zmianie regulaminu. Wydruk tej elektronicznej informacji jest już formą wtórną, a więc nie oryginałem. Konsekwentnie, należałoby go poświadczyć.

      Inaczej jest odpisem z KRS -pobrane samodzielnie wydruki komputerowe. Tu ustawodawca wprost wskazuje, że to co wydrukujemy z systemu ma moc zrównaną z mocą dokumentów wydawanych przez Centralną Informację, o których mowa w ust. 3, jeżeli posiadają cechy umożliwiające ich weryfikację z danymi zawartymi w Rejestrze.

  3. Ale wydruk z faksu czy maila już odróżnisz od „oryginału”. Masz dużo racji, ale moje wypoczęte ego i obecna regulacja pzp jeszcze do niej nie dorosły, w tej kolejności właśnie ;-)

  4. UZP w Informatorze 6/2013 – telepatycznie zapewne, albo przy udziale innych ponad naturalnych mocy – „odgapił” pomysł na notkę :D, tradycyjnie kwestie wątpliwe zbywając milczeniem oraz sprowadzając konkluzję do wniosków prostych do wyprowadzenia, wręcz oczywistych ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.