O skróceniu terminu raz jeszcze

I jeszcze raz o skróceniu wynikającym z umieszczenia wstępnego ogłoszenia informacyjnego o zamówieniu. Tym razem jednak w przetargu ograniczonym, ale to znowu jest kwestia chyba nazbyt sztywnego zapisu w art. 38 ust. 4 dyrektywy 2004/18/WE.

Z jednej strony – powtórzę – sama idea jest słuszna. W przypadku przetargu nieograniczonego. Wykonawca dowiaduje się na początku roku, że zamawiający planuje jakieś zamówienie, jest na nie przygotowany w mniej lub bardziej zaawansowany sposób (nie wiem, rezerwuje sobie potencjał, rozmawia wstępnie z podwykonawcami i bankami, cokolwiek), gdy wreszcie pojawi się ogłoszenie o zamówieniu, można zostawić mu mniej czasu na przygotowanie oferty. Ale termin na złożenie oferty od momentu ogłoszenia o zamówieniu biegnie w przetargu nieograniczonym.

W przetargu ograniczonym możliwość skrócenia terminu dzięki wcześniej opublikowanemu ogłoszeniu informacyjnemu dotyczy tylko ofert (art. 52 ust. 3 Pzp), nie wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. A zatem gdy dochodzi do tego skrócenia, dotyczy ono ofert składanych przez wykonawców, którzy co najmniej od kilku tygodni uczestniczą już w postępowaniu (choć może faktycznie rzadko od aż 52 dni). Co więcej, oni mają wówczas zdecydowanie większą pewność, że zamówienie zostanie udzielone, że mają ochotę ubiegać się o jego uzyskanie i na jakich konkretnie warunkach będzie realizowane niż w momencie lektury wstępnego ogłoszenia informacyjnego. A zatem czy już ten fakt nie byłby wystarczający do skrócenia minimalnego terminu składania ofert w przetargu ograniczonym „w ogóle” (przypomnijmy, że „normalny” termin składania ofert wynosi zarówno w przetargu ograniczonym, jak i nieograniczonym 40 dni, a skrócony dzięki wstępnemu ogłoszeniu informacyjnemu – w obu trybach 22 dni)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.