Ustawa sobie, a przyznający środki sobie…

W zamierzchłych czasach obowiązek stosowania przepisów ustawy (nie wspominając o podmiotach sektora finansów publicznych, sektorowych itp.) dotyczył każdego, kto wydawał środki zwane publicznymi, o ile (w pewnym uproszczeniu) środki te stanowiły co najmniej 50% jego zamówienia lub gdy dawca tych środków zobowiązał go do stosowania ustawy. Kilka lat temu złagodzono pierwsze z tych obostrzeń: już nie każde zamówienie, którego 50% wartości było finansowane ze środków publicznych podlegało z samej swej natury rygorom ustawy, ale tylko takie, których przedmiotem były roboty budowlane o dużej wartości i dotyczące specyficznych obiektów. Ostatnio zaś ustawodawca zajął się drugim ze wspomnianych przepisów, do niedawna obecnym w art. 3 ust 1 pkt 6 Pzp. Mianowicie przepis ten został uchylony, dodano zaś do ustawy nowy zapis art. 3 ust. 3 o podobnej, choć nie identycznej treści: dawcy środków publicznych mogą zobowiązać podmiot, któremu je przyznają do ich wydatkowania z zastosowaniem zasad uczciwej konkurencji, równego traktowania i przejrzystości. I dodawać chyba nie trzeba, że taki przepis wcale nie oznacza, że należy stosować procedury Pzp, bo zasady te można realizować na nieco mniej skomplikowane sposoby…

Tymczasem niektóre podmioty zajmujące się przyznawaniem środków publicznych jeszcze tej zmiany nie przetrawiły. Trafiła do mnie bowiem pewna osoba, z samej swej natury nie zobowiązana do stosowania Pzp, której obiecano środki publiczne, ale przy okazji pogrożono paluszkiem: możesz je wydać, jeśli zastosujesz Pzp. Próbowałbym znaleźć usprawiedliwienie dla tego środkodawcy: że może jeszcze nie zauważył zmiany przepisów, bo nowelizacja niedawno, duża i w ogóle bałagan w zamówieniach. Próbowałbym, ale nie mogę. Bo podpowiedziałem tej osobie, że po co ma pakować się w koszty i kłopoty stosowania Pzp, skoro może uświadomić środkodawcę, że przepis się zmienił i w gruncie rzeczy już nie ma specjalnie prawa wymagać stosowania Pzp od podmiotów, którym środki publiczne rozdaje. I wystarczy zażądać trzymania się zasad, a nie zdradzieckich przecinków i niedomówień Pzp (zdradzieckich szczególnie dla kogoś, kto dotąd Pzp na oczy nie widział).

Gdybym teraz to ja był takim środkodawcą, po odebraniu takiego sygnału pewnie bym się ucieszył: i mnie łatwiej, i tym, którym środki daję, też łatwiej. Tymczasem klient uświadomił, a środkodawca: „mowy nie ma”. Furda zmiana ustawy, jest to zapisane we wzorze umowy i koniec. I co ma zrobić biedny żuczek, co pieniądze ma dostać? Albo zastosuje Pzp i będzie mieć święty spokój, albo nie zastosuje i będzie pół roku woził się z rozliczeniem, o ile ktoś wcześniej już tej ścieżki zdrowia z środkodawcą nie przejdzie…

5 komentarzy do: “Ustawa sobie, a przyznający środki sobie…

  1. Zastanawiam się nad argumentacją „środkodawcy”. Czy zdaje sobie sprawę z tego, że opisany „środkobiorca” nie może zastosować Pzp (zakres zastosowania ustawy określił przecież ustawodawca, drobny żuczek nie wpłynie na niego). Jedyne co może zrobić, to naśladować Pzp, stosować procedury a’la Pzp, ale nie samą ustawę.
    Głupota „środkodawcy” wyjdzie przy pierwszym sporze, kiedy a’la wykonawca złoży a’la odwołanie do działającego na podstawie Pzp KIO.
    PS. Trzymam kciuki za szpony :)

  2. No ba:-)
    BTW. Prywatnie mi ten „wymóg” nie przeszkadza specjalnie choć uczciwość nakazuje informować otrzymujących o jego hmm… marnych podstawach :)

  3. Ja zrozumiałbym, gdyby taka instytucja nakazała dysponować tymi środkami np. w drodze przetargu cywilnego (art. 70(1) – 70(5) k.c.). Takie postępowanie też jest wiążące, a jego warunki można w praktyce ukształtować podobnie do przetargów przewidzianych przez Pzp.

    To miałoby ręce i nogi. Nakazanie stosowania Pzp podmiotowi, który ustawy tej stosować nie może, nie jest ani celowe ani po prostu mądre.

    I co z tego, że szpece od zamówień będą mieli więcej prywatnych fuch? :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.