O tym, jak Prezes UZP chciałby być drugą instancją dla Prezesa UZP

Ostatnio zajmowałem się tutaj stworzonym przez Prezesa UZP projektem nowelizacji naszej nieszczęsnej ustawy. Nieszczęsnej, bo jakiż człowiek miałby szansę na bezbolesne życie, jeśli byłby poddawany tak częstym operacjom, na dodatek w sytuacji gdy chirurg naprawiając niekiedy wytnie nie to co trzeba, albo nożyczki wewnątrz zostawi… Wspomniałem tam też o opublikowanych na stronie UZP propozycjach zmian w ustawie Pzp, które Prezes planuje w przyszłości (dostępnych tutaj), wskazując jednak, że materia jest obszerna i musi zostać odłożona na jakiś bliżej nieokreślony przyszły czas.

Gdy jednak dobrnąłem do końca owych propozycji (czytałem je poniekąd chaotycznie, zrywami), napotkałem tam coś, co mnie wzburzyło na tyle, że nie jestem w stanie tematu odłożyć na tak daleką przyszłość, abym był w stanie sklecić kompleksową ocenę propozycji. Bo ocena ta musi być obszerna, jako że propozycji jest wiele, niektóre z nich należy uznać za całkiem słuszne, niektóre stwarzają pozór trafionych, ale brak odniesienia w propozycji do pewnych elementów stwarza poczucie zagrożenia wylaniem dziecka z kąpielą, wreszcie są i zmiany, które na pozór wyglądają kiepsko, ale być może w opisie nie ujęto jakichś drobiazgów, które uznano na tym etapie za istotne, podczas gdy aż tak nieistotne w praktyce nie są (albo pozostawiono do rozwiązania na przyszłość – wolę nie myśleć, że po prostu o nich nie pamiętano).

To, co mnie zbulwersowało, to punkcik 5.3 propozycji, dotyczący rozpatrywania zastrzeżeń od wyników kontroli Prezesa UZP. Obecnie, gdy Zamawiający zgłasza zastrzeżenia od wyników takiej kontroli, są one rozpatrywane ostatecznie przez Krajową Izbę Odwoławczą. Prezes UZP w propozycji niewątpliwie słusznie pisze, że obecne rozwiązanie jest dalekie od ideału – że KIO nie ma tego w kompetencjach, że nie ponosi odpowiedzialności za swe czyny, że wreszcie fakt, że Prezes UZP jest pracodawcą członków KIO powoduje, że system jest postrzegany jako nieobiektywny. Ba, mnie, jako użytkownika ustawy boli także to, że to rozpatrywanie przez KIO ma formę całkowicie zamkniętą (mogę co najwyżej po raz kolejny napisać swoje stanowisko i mieć nadzieję, że KIO w ogóle je przeczyta).

Jednak rozwiązanie, które Prezes proponuje… woła o pomstę do nieba. Mianowicie poprawie postrzegania systemu rozstrzygania tych zastrzeżeń jako bardziej obiektywnego ma służyć rozpatrywanie zastrzeżeń przez tegoż samego Prezesa UZP, od którego wyników kontroli zastrzeżenia są zgłaszane. Litości, to wręcz trudno skomentować, bo same dosadne słowa na usta się cisną. A wyjaśnienie, że zastrzeżenia będą rozpatrywane „przez innych pracowników Urzędu, aniżeli ci, którzy przeprowadzali kontrolę”… Cóż, zasłona milczenia pozostaje. Miast zatem zastąpić KIO w niewdzięcznej roli rozpatrywania zastrzeżeń przez sąd administracyjny – Prezes UZP proponuje rozwiązanie kompletnie bezsensowne i sprzeczne z zasadą dwuinstancyjności.

Bo tu akurat aż się prosi o sąd administracyjny, w przeciwieństwie do ustawy o koncesji, gdzie wskazanie właśnie tego podmiotu do rozstrzygania w sprawach z samej natury cywilnych jest z kolei chybione.

A jeśli już przy propozycji zmian w Pzp jesteśmy, to jeszcze tylko jedna kwestia. Co najmniej uśmiech budzi chwalenie się Prezesa UZP w tym dokumencie tym, że nasz system ochrony prawnej należy do systemów z najniższym kosztami w Europie oraz gwarantuje szeroką ochronę wykonawców. Być może na tle Europy nasze koszty nie są wysokie, jednak mało który wykonawca decyduje się w obecnie obowiązujących przepisach na korzystanie z prawa skargi do sądu – z uwagi na koszty sięgające absurdu. Szeroka ochrona wykonawców w tym kontekście brzmi też nieco absurdalnie, skoro możliwość skargi na orzeczenie KIO jest czysto iluzoryczna. Nie wspominając o ograniczonej poniżej racjonalnego minimum możliwości wnoszenia skutecznych środków ochrony prawnej poniżej progów unijnych.

7 komentarzy do: “O tym, jak Prezes UZP chciałby być drugą instancją dla Prezesa UZP

  1. Całkowita racja. Warto też zauważyć, że przecież już teraz Prezes UZP w pierwszej kolejności rozpatruje zastrzeżenia od wyniku kotroli (art. 167 ust. 2 Pzp) i dopiero jeśli się z nimi nie zgodzi przekazuje zastrzeżenia do zaopiniowania przez Krajową Izbę Odwoławczą. Już teraz więc Prezes ma w ręku narzędzie prawne do zmiany wyniku swojej kontroli bez angażowania w to KIO. Propozycja zmiany ustawy zabiera zamawiajacym możliwość zaopiniowania wyniku kontroli przez niezawisłych arbitrów, którzy często mają inne zdanie niż UZP. Posługiwanie się argumentem, że opiniowanie przez KIO jest postrzegane jako nieobiektywne, bo Prezes UZP jest pracodawcą członków KIO, budzi tylko politowanie. Przecież pracownicy UZP, są jeszcze bardziej zależni od stanowiska Prezesa UZP – ich pracodawcy i nie wyobrażam sobie, że jakiś pracownik napisze coś co będzie sprzeczne ze stanowiskiem Prezesa, a Prezes to podpisze. W związku z tym będzie to postrzegane już jako skrajnie nieobiektywne. KIO, jakkolwiek niedoskonała, potrafi jednak wykazać się niezależnością oglądu sytuacji prawnej w stosunku do poglądów UZP.
    Piotr W.

  2. Drogi Grzechu, stanowczo przesadzasz!
    Nic nie woła o pomstę do nieba, chyba tylko Grzech :P
    Uzasadnienie faktycznie kiepskie, ale sama propozycja całkiem sensowna – wprowadzająca spójność z resztą systemu prawa, gdzie takie rozwiązania funkcjonują od lat kilkudziesięciu, albo i lepiej.
    Wszak Prezes jest ministrem w rozumieniu KPA, a od decyzji ministra służy w Polsce „od zawsze” wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, gdzie „drugą instancją” jest ten sam minister. Potem oczywiście służy skarga do WSA, i tutaj również by służyła, czyli mamy to, o co „aż się prosi”…;)

    • Mam nadzieję, że przesadzam i racji nie mam, Piotrze :) Nijak to jednak z uzasadnienia nie wynika. Dzisiaj zastrzeżenia do wyników kontroli rozpatruje Prezes UZP, a w przypadku rozpatrzenia negatywnego idą z automatu do KIO. Prezes UZP z kolei obiecuje, że jutro zastrzeżenia do wyników kontroli ma rozpatrywać Prezes UZP i… tyle :)
      Boję się, bo obecnie NSA twierdzi, że z jednej strony uchwała KIO jest jedynie opinią na użytek Prezesa UZP (nieważne, że wiążącą) i nie podlega kontroli sądowoadministracyjnej (II GSK 1189/11), a z drugiej strony zawiadomienie Prezesa UZP o rozstrzygnięciu zastrzeżeń i samej informacji Prezesa o rozstrzygnięciu zastrzeżeń co do istoty jedynie wskazuje nieprawidłowości, a nie ma charakteru władczego, i też nie podlega kontroli sądowoadministracyjnej (np. II GSK 932/11, ciekawe jest uzasadnienie WSA: V SA/Wa 171/11). Gdy wytniemy z postępowania kontrolnego Prezesa UZP opinię KIO, w administracyjnym traktowaniu całego postępowania zapewne nic się nie zmieni i to drugie stanowisko będzie wciąż aktualne…

      • A widzisz, czyli Prezes UZP już dziś jest „drugą instancją dla Prezesa UZP”, co z resztą wynika wprost z art. 167 ust. 2 in principio. Wg projektu chciałby tylko pozbyć się „doradcy” w postaci KIO.
        Uzasadnienie jest głupie, bo pochodzi z pierwotnej wersji projektu, kiedy to Prezes oprócz wykreślenia KIO chciał wpisać do ustawy prawo zamawiającego do złożenia skargi do WSA na wynik kontroli. Później to drugie wypadło, a meritum uzasadnienia zostało…

        • Jest drugą instancją, ale z rękoma związanymi opinią KIO – więc raczej formalnie, niż faktycznie :)
          A co do tego, co Prezesowi wypadło… To jest propozycja zmian, a nie uzasadnienie nowelizacji. Masz na myśli jakieś wcześniejsze wersje „propozycji zmian”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.