O przerwie w działaniu

Tydzień temu zamówienia publiczne w naszym kraju przeżyły mały paraliż: UZP dokładało kolejny moduł do platformy e-zamówienia, w związku z czym zamknęło ją w czwartek wczesnym popołudniem i ogłosiło, że zaprasza ponownie w poniedziałek rano. Szczerze mówiąc, wyszło to słabo – żaden komercyjny podmiot nie pozwoliłby sobie na tak długą przerwę w dostępie do usług dla klientów. Banki dysponujące zaawansowanymi systemami elektronicznymi zazwyczaj załatwiają to nocami, czasami zdarzają się zamknięcia weekendami. Tymczasem państwowy urząd potrzebował ponad trzech i pół dnia, podczas których zamawiający nie byli w stanie uruchamiać nowych postępowań – wszak e-zamówienia są obowiązkowym miejscem publikacji ogłoszeń o postępowaniach krajowych.

Oczywiście, był wcześniej komunikat, choć szkoda, że UZP nie wykorzystało w tym celu pięknego slidera, który ma na stronie głównej. Szkoda, że nie wysłało komunikatu z uprzedzeniem o utrudnieniach do zamawiających zarejestrowanych w systemie. Bo choć informacja znalazła się w aktualnościach na stronie UZP, nie jest to miejsce, które rzuca się w oczy i spotkałem zamawiających zdziwionych, co się stało. A konsekwencje mogły być różne – najbardziej przykre dla tych tych, którzy chcieli zmienić opublikowane ogłoszenia (a czas do składania ofert dobiegał końca) lub uruchomić pilne przetargi. Nie mieli takiej opcji, musieli czekać. Swoją drogą, ciekaw jestem, czy gdyby któryś z nich skorzystał w tej sytuacji z przesłanki dla trybu niekonkurencyjnego dotyczącej pilnej lub natychmiastowej potrzeby, dla której nie można zachować ustawowych terminów postępowania dla trybu podstawowego, ktoś by śmiał się go przyczepić…

Jednak mam przede wszystkim nadzieję, że to był jednorazowy wyskok. Bo utrudnianie życia zamawiającym to kłopot, ale jeszcze większy problem następuje, gdy utrudnia się życie wykonawcom. Obecne wyłączenie miało związek z wdrożeniem modułu składania ofert (wreszcie, ileż to lat już czekamy na kres prowizorki zwanej miniportalem). Jeśli UZP w podobnym stylu będzie chciało przeprowadzać kolejne prace w systemie, nie tylko nie będzie dało się publikować ogłoszeń, ale być może także składać ofert. Zamawiający z opublikowaniem ogłoszeń będzie musiał poczekać, ale prędzej czy później ogłosi (poza przypadkami, gdy wskutek braku możliwości zmiany życie zmusi go do unieważnienia postępowania). Wykonawca, gdy nie będzie mógł złożyć ofertę, straci szansę na wygranie przetargu. Nieodwracalnie, chyba że żaden wykonawca nie będzie w stanie złożyć oferty i zamawiający będzie zmuszony do powtórzenia postępowania.

Oczywiście, takie przestoje w naszych zamówieniach to nie nowina. Dość wspomnieć czkawki, jakich dostawał miniportal czy ePuap. Pewnie żadna z nich nie była aż tak długa jak wyłączenie e-zamówień, ale tu nawet parę godzin przerwy może „załatwić” wykonawcę na amen. W nowej ustawie Pzp mamy pewne rozwiązanie przewidziane na taką okoliczność. Problem w tym, że jest ono niedoskonałe. Mianowicie art. 222 odnosi się do awarii systemu informatycznego, ale tylko w zakresie otwierania ofert. Jeśli otwarcie ofert jest niemożliwe w wyznaczonym terminie, zamawiający otwiera je niezwłocznie po usunięciu awarii. Ale przepis nie daje żadnych szans wykonawcom – jeśli awaria nastąpi w momencie, gdy wykonawca będzie składał ofertę, usunięcie awarii nie mu szansy na jej złożenie. Zamawiający otworzy tylko te oferty, które wpłynęły do niego przed awarią…

Wyjątkiem jest tylko aukcja elektroniczna – tutaj mamy mechanizm, zgodnie z którym w przypadku awarii systemu aukcja jest kontynuowana następnego dnia roboczego po jej usunięciu. Dlaczego podobnego rozwiązania nie wdrożono do awarii systemu służącego do składania zwykłych ofert? Oczywiście, trzeba wówczas rozwiązać wówczas kilka innych praktycznych problemów (np. komunikacji z wykonawcami, do której służy zwykle ten sam portal, co do składania ofert, a zatem zapewne też taka komunikacja byłaby zablokowana). Ale miałoby to chyba więcej sensu.

Ps. Myślę, że warto rozważyć pewne rozwiązanie o charakterze mobilizującym: każda przerwa w funkcjonowaniu e-zamówień powinna automatycznie skutkować odcięciem UZP od Internetu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.