O zobowiązaniu do udostępnienia zasobów

Z udostępnianiem zasobów w celu spełnienia warunków udziału w postępowaniu są praktyczne problemy od momentu wprowadzenia takiej instytucji do przepisów o zamówieniach publicznych. Mam wrażenie, że główny z nich to nadużywanie tego mechanizmu przez wykonawców – zamiast korzystać z niego tylko tam, gdzie wynika to z naturalnych powodów (struktura kapitałowa, pożenienie przez zamawiającego różnych zakresów, albo pożyczanie konkretnych ludzi lub sprzętu), służy – no właśnie – nie wiadomo do końca czemu, przy czym zwykle gdzieś na końcu czai się albo jakiś nieczysty biznes, albo przekonanie, że całe to zobowiązanie pozostanie na papierze i „jakoś to będzie”.

I to mimo, że ustawodawca chce realnego korzystania z tych zasobów i precyzuje, co dokument potwierdzający udostępnienie zasobów powinien zawierać, a rzetelna ocena tych okoliczności powinna dać odpowiedź, czy owe realne korzystanie z zasobów nastąpi (oczywiście konieczne jest połączenie z odpowiednimi postanowieniami umownymi i nadzorem nad realizacją zamówienia). Obecnie te wytyczne do treści dokumentu mamy w art. 118 ust. 4 Pzp: zakres udostępnianych wykonawcy zasobów, sposób i okres ich udostępnienia i wykorzystania, wreszcie oświadczenie czy i w jakim zakresie podmiot udostępniający weźmie udział w realizacji zamówienia. Wszystko pięknie, ale mimo tylu lat funkcjonowania odpowiednich przepisów (przecież podobny katalog mieliśmy pod rządami starej ustawy, tyle że w rozporządzeniu o dokumentach) wciąż często spotykam zobowiązania nieobejmujące wymaganych informacji.

Problem jest przede wszystkim w ustaleniu, co jest udostępnianym zasobem i jak będzie przekazywany. Warunkiem, którego takie zobowiązanie najczęściej dotyczy jest doświadczenie. Doświadczenie samo w sobie nie jest bytem materialnym, nie da się go wziąć do ręki, zmierzyć ani komuś pożyczyć. Moje doświadczenie jest związane nierozerwalnie ze mną – nie da się go ode mnie wyciągnąć w pięć minut, co najwyżej może się przesączać po kropelce podczas długiej współpracy (niejako pączkując – mnie doświadczenia w trakcie tego procesu nie ubędzie). Dlatego tam, gdzie mowa o udostępnianiu doświadczenia ustawodawca zdecydował się na wymaganie uczestnictwa w realizacji prac, aby udostępnienie nabrało realnego charakteru.

I pół biedy, jeśli wykonawca przedłoży zobowiązanie, w którym znajdziemy stwierdzenie, że przekazywanym zasobem jest doświadczenie, a będzie one udostępnione poprzez podwykonawstwo i jest opisany zakres tego podwykonawstwa. Takich zobowiązań co do zasady raczej nie trzeba się czepiać – firma, która ma doświadczenie, będzie faktycznie przy realizacji tego zamówienia pracować. To znaczy, że to doświadczenie zaprocentuje na danej budowie. Ważne jest tylko, aby zakres tego podwykonawstwa zapewniał, aby faktycznie takie doświadczenie procentowało w odpowiednim zakresie. I często w realiach zamówieniowych będzie to oznaczało konieczność realizacji całości lub zdecydowanej większości zamówienia (wszystko zależy od brzmienia warunków udziału w postępowaniu w tym zakresie). Pytanie, czy nie powinniśmy się w takiej sytuacji zastanawiać, czy mamy do czynienia ze „stosowną sytuacją”, w której udostępnienie jest uzasadnione – w moim odczuciu często tak nie jest, bo to podmiot udostępniający powinien być w tej sytuacji wykonawcą, skoro i tak wykonuje niemal całość zamówienia. Nic to, moje zdanie w tym zakresie jest raczej odosobnione, wróćmy więc to pierwotnego problemu.

Nierzadko bywa jednak tak, że zobowiązany pisze, że udostępni doświadczenie, całe doświadczenie i prawdziwe doświadczenie, przez cały czas trwania umowy, i koniec. I myśli, że to wystarczy. Ale w takich sytuacjach to nie powinno wystarczyć. Ten podmiot powinien wskazać pana kierownika XY, brygadę Z, jakieś know-how w postaci wypracowanych procedury – konkrety, w których to doświadczenie się ukrywa. I to, co konkretnie te „konkrety” będą robić w zamówieniu, jak będą używane. Nie ogólnikowe „doświadczenie” ale właśnie kto/co i jak będzie wykorzystane.

A na końcu i tak pozostaje najważniejsze zadanie leżące po stronie zamawiającego: nadzór i egzekucja, aby odpowiedni „nośnik potencjału” faktycznie zrobił to, co do niego należy.

2 komentarze do: “O zobowiązaniu do udostępnienia zasobów

  1. Zdanie nt. „stosownej sytuacji” podzielam, choć instynkt podpowiada mi, że zdania nie podzieliłaby Izba. Prawdopodobnie „stosowna sytucja” wystąpi zatem zawsze, gdy wykonawca nie spełnia warunku udziału, ale też sens stawiania się w roli podmiotu udostępniającego zasoby wykonującego całe zamówenie może ograniczać takie sytuacje.
    I jeśli z zobowiązaniem bawimy się częstokroć w formalizmy, to co powiedzieć o oświadczeniu z art. 117 ust. 4, gdy faktyczne wykonawstwo rozpływa się jeszcze bardziej, a nadzór i egzekucja są utrudnione?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.