O waloryzacji cen dostaw

Ustawodawca wprowadzając nową ustawę Pzp zatroszczył się odrobinę o ryzyko wykonawców związane z możliwą zmianą kosztów realizacji zamówienia. Do dotychczasowej zasady nakazującej waloryzację umów trwających ponad rok w zakresie skutków zmian wynagrodzenia minimalnego, zasad dotyczących ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych itp. (obecnie art. 436 pkt 4 lit. b Pzp) dorzucił kolejną, idą krok dalej: waloryzację umów trwających ponad rok w przypadku zmiany cen materiałów lub kosztów (art. 439 Pzp). Tym razem jednak narzucił tylko obowiązek, natomiast to zamawiający określa szczegółowe zasady realizacji tego obowiązku. O tej waloryzacji już w „szponach” było, a pewnie i nieraz będzie, bo wątpliwości na tym tle pojawia się sporo (ot, choćby sposób rozwiązania problemu zbiegu podstaw waloryzacji albo wynagrodzeń nie do końca „tradycyjnych”).

Dziś o tym, co ustawodawca pominął: mianowicie reguła opisana w art. 436 pkt 4 lib b ustawy dotyczy wszystkich umów zawieranych na ponad rok, niezależnie od przedmiotu, byle w reżimie ustawy Pzp. Natomiast obowiązki wynikające z art. 439, choć także dotyczą umów zawieranych na ponad rok, nie obejmują jednej, wielkiej grupy zamówień – mianowicie zamówień na dostawy. Ów obowiązek „waloryzacji kosztowej” odnosi się wyłącznie do ponad rocznych umów na roboty budowlane i usługi. Dlaczego dostawy pominięto? Pojęcia nie mam i trudno odpowiedź na takie pytanie znaleźć. W uzasadnieniu projektu ustawy nie znajdziemy ani słowa na ten temat.

Tymczasem zdarzają się w praktyce umowy na dostawy trwające dłużej niż rok i także wykonawcy takich umów są narażeni na dokładnie takie same wahania kosztów realizacji, jak w przypadku usług czy robót. Jeśli przedmiotem zamówienia są meble, koszt realizacji takiego zamówienia może zarówno wahać się w przypadku mebli wykonywanych na życzenie klienta (tak jak przy robotach różnicę robią ceny betonu czy stali, tutaj różnicę zrobią zapewne ceny płyty wiórowej czy innych wynalazków używanych do produkcji), jak i mebli gotowych, dla których dostawca jest tylko pośrednikiem (tu jest to jeszcze bardziej widoczne, wszak kupuje gotowe meble od podmiotu trzeciego). Dostawcy komputerów są uzależnieni od pożarów fabryk chipów we wschodniej Azji. I tak dalej. Nie muszę chyba mówić o tym, że skutki zmian cen na rynku mogą być dla wykonawcy bardzo bolesne. Dlaczego zatem dostawy ujęto w art. 436 pkt 4 lit. b, ale nie w art. 439 – nie mam pojęcia. I mam wrażenie, że o racjonalne uzasadnienie będzie niezwykle trudno.

Co, jeśli zamawiający sam z siebie postanowi wyjść na przeciw wykonawcom i jednak waloryzować umowę na dostawy w związku ze zmianą kosztów? Cóż, o tym ustawodawca pomyślał – zgodnie z art. 440 Pzp powinien w takim przypadku stosować zasady analogiczne jak przy waloryzacji usług i robót, czyli z art. 439 ust. 2–4 Pzp. A czy warto waloryzować umowy na dostawy? Cóż, gdyby rynek był zdrowy, a wykonawcy rzetelnie kalkulowali ryzyko związane ze złożeniem oferty i związaniem umową przez dłuższy czas, zamawiający z pewnością by zauważył różnicę. Problem w tym, że na rynku wciąż są wykonawcy, którzy nie myślą na przyszłość (albo myślą o niej w kategoriach „jakoś to będzie”, „dogadamy się” itp.) i psują rynek. I w takich sytuacjach efekt wprowadzenia waloryzacji do zamówień nie będzie dla zamawiającego widoczny, a w niektórych sytuacjach może być wręcz odbierany negatywnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.