O negocjacjach bez ogłoszenia po rozwiązaniu umowy

W przesłankach dotyczących stosowania różnych trybów udzielania zamówienia nowa ustawa nie zmieniła zbyt wiele, i to mimo wywrócenia do góry nogami części trybów w postępowaniu poniżej progów unijnych. Jest jednak jedna ciekawa zmiana: zupełnie nowa przesłanka zastosowania trybu negocjacji bez ogłoszenia (ale tylko poniżej progów unijnych). Mianowicie gdy zamawiający zlecił na podstawie ustawy do wykonania roboty budowlane, wykonawca zawalił sprawę i zamawiający odstąpił od umowy z nim, i teraz potrzebuje nowego wykonawcy do dokończenia robót. Wszystko pod warunkiem, że nową umowę zamawiający zawrze w ciągu 3 lat od udzielenia zamówienia „podstawowego”.

W sumie – dlaczego nie. Co prawda ustawodawca nie warunkuje możliwości skorzystania z tej przesłanki od trybu, w którym pierwotne zamówienie zostało udzielone, ale możemy założyć, że był to tryb konkurencyjny. A nawet jeśli były to negocjacje bez ogłoszenia – dokończenie robót po postępowaniu w tym samym trybie konkurencyjności już w żaden sposób nie zaszkodzi. W teorii mamy do czynienia na dodatek z wykonawcami przygotowanymi, którzy sprawę mają już przemyślaną i mogą z marszu przystąpić do ponownej wyceny (a może nawet jej nie potrzebują) i zacząć roboty. Oczywiście, to tylko teoria. W praktyce wykonawca już dawno mógł o zamówieniu zapomnieć, wycenę trzeba będzie robić od zera (tym bardziej, że trzeba wziąć pod uwagę to, co zmalował poprzedni wykonawca), a i z przystąpieniem do roboty z miejsca niemal na pewno nie będzie różowo.

Można się też zastanawiać, czy na samym postępowaniu zaoszczędzi się czasu. Postępowanie w trybie podstawowym trwałoby pewnie około miesiąca, tutaj można się spodziewać czasu niewiele krótszego. Ale miesiąc w trybie podstawowym to tryb bez negocjacji, a tutaj negocjacje są jedną z esencji trybu postępowania. A nauczony dotychczasowym doświadczeniem zamawiający powinien zastanowić się, czy dotychczasowe kłopoty nie były wynikiem niezbyt szczęśliwych warunków umowy – i nie ma lepszego sposobu na weryfikację tego problemu niż negocjacje z wykonawcami.

Warto więc o takim pomyśle pamiętać. Jasne, zastosujemy go tylko wtedy, gdy zmieścimy się w progach unijnych, ale to wciąż na tyle duża kwota, że mieści się w niej zdecydowana większość zamówień na roboty budowlane, a tym bardziej – zdecydowana większość ich „dokończeń”. Nie widzę bowiem konieczności uwzględniania w wartości tego nowego zamówienia wartości robót wykonanych wcześniej. Mam kłopot tylko z jednym detalem – z liczbą ofert składanych w przeciętnym postępowaniu. Mianowicie art. 210 ust. 3 (dotyczący postępowań unijnych, ale przepisy o negocjacjach bez ogłoszenia poniżej progów unijnych odsyłają do nich w sprawach nieuregulowanych) wymaga, aby zaprosić co najmniej 3 wykonawców. Wyjątek dotyczy tylko zamówień specjalistycznych, dla których dostępnych jest tylko dwóch wykonawców – ale z dość dużą pewnością możemy założyć, że ten wyjątek w omawianym teraz przypadku nie nastąpi.

To oznacza, że gdyby ograniczać się do wykonawców uczestniczących w pierwotnym postępowaniu, musiały być w nim złożone co najmniej cztery oferty – ten jeden, którego wyrzucono, i co najmniej trzech kolejnych, których należy zaprosić. Na szczęście w przypadku robót budowlanych zainteresowanie wykonawców zamówieniami publicznymi jest trochę większe niż w przypadku pozostałych rodzajów zamówień – z danych statystycznych z ostatniego „Informatora UZP” wynika, że w pierwszym kwartale tego roku w przetargach na roboty budowlane pojawiało się średnio ponad 5 ofert. Co prawda połowę z nich odrzucano, ale tych odrzuconych w pierwotnym postępowaniu zamawiający też ma obowiązek zaprosić. Po drugie, zamawiający wcale nie jest ograniczony do wykonawców uczestniczących w pierwotnym postępowaniu – może zaprosić kolejnych, którzy z tym pierwotnym nie mieli niczego wspólnego. Jeśli zatem brakuje do wymaganych trzech, może uzupełnić tę liczbę z rynku.

Ba, może skorzystać z tej przesłanki nawet wtedy, gdy w pierwotnym postępowaniu miał tylko jedną ofertę. Wówczas zaprasza do negocjacji wyłącznie kompletnie „nowych” wykonawców (minimum trzech).

Ps. A przy okazji – zapewne wielu zamawiających za dodatkową korzyść z takiego sposobu postępowania, poza zmniejszeniem formalizmów i zapewnieniem negocjacji, uzna pewność, że wykonawca wyrzucony właśnie z placu budowy, nie będzie próbował na niego wrócić.

2 komentarze do: “O negocjacjach bez ogłoszenia po rozwiązaniu umowy

  1. Jaki czas jest na przeprowadzenie negocjacji bez ogłoszenia na roboty budowlane? czy dajemy czas na zaproszenie na negocjacje? czy dajemy czas na złożenie oferty (min 14 dni) ? czy tez wszystko możemy zrobić w jeden dzień i podpisać umowę? Proszę o odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.